sobota, 19 maja 2012

JAK PISAĆ WYPRACOWANIA I INTERPRETOWAĆ LEKTURY - WIELE WZORÓW WYPRACOWAŃ I OPRACOWAŃ WIERSZY !!!


Witam Wszystkich zainteresowanych :)     

Moi Mili aby napisać dobre wypracowanie  nieodzowne są 4 reguły do zachowania:
1) to wstęp
2) to rozwinięcie
3) to nasze wnioski
4) to zakończenie
O tych regułach nie należy zapominać, ponieważ stanowią jedną całość.

ŻELAZNE ZASADY
  • Piszcie na temat.
  • Bądźcie oryginalni! Redagowanie wypracowania to pewien rodzaj pracy twórczej. Miejcie ambicję, by Wasze wypracowania, zachowując kryterium poprawności, były oryginalne.
  • Redagując jakąkolwiek formę wypracowania, starajcie się mieć na uwadze, że przekazujecie informacje na temat spostrzeżeń, wydarzeń, doznań i przeżyć, ocen i racji.
  • Bądźcie interesujący! Postarajcie się tymi informacjami zainteresować odbiorcę i przekonać go do nich.
  • Wykażcie swój szacunek dla odbiorcy Twojego wypracowania i dla języka ojczystego (starajcie się wyrażać w sposób jasny i zrozumiały, korzystajcie z bogactwa środków językowych, unikajcie błędów ortograficznych).
Kolejnym ważnym elementem jest wstawianie cytatów, z przeczytanych lektur o, których piszecie w wypracowaniu i uzasadniacie treść wypowiedzi.
Pamiętajcie też że należy wyjaśnić podstawowe pojęcia co oznaczają np: pisząc o arkadii - napisz, że symbolizuje miejsce wiecznej szczęśliwości :).

I. WSTĘP
Możemy w nim nawiązać do tematu (wprowadzić w temat), zainteresować tym co mamy do powiedzenia, zasygnalizować sprawę, która „leży nam na sercu” i dlatego chcemy o niej pisać, powiedzieć, co skłoniło nas do podjęcia tego tematu, przedstawić problem, osobę, zainteresować wydarzeniem itp. Wstęp uzależniamy od formy wypowiedzi, często również od tematu.

II. ROZWINIĘCIE
Stanowi główną część pracy, właściwe opracowanie tematu, jego uzasadnienie, wykazanie się znajomością zagadnienia, próbę obrony jakiegoś stanowiska, udowodnienie jakiejś racji, przedstawienie ciągu wydarzeń itp.


III. ZAKOŃCZENIE
Zawiera osobiste odczucia i wrażenia, ukazuje nasz punkt widzenia zagadnienia, stanowi wnioski wypływające z przedstawionych argumentów, może być apelem o poparcie sprawy, której poświęciliśmy naszą wypowiedź itp. Zakończenie może też być swego rodzaju pożegnaniem z czytelnikiem (słuchaczem) - zjawisko typowe dla opowiadania.


Wskazówki ogólne na temat techniki pisania
  1. Przeczytajcie uważnie temat (jeśli trzeba nawet kilka razy) zwracając uwagę, co jest w nim istotne, jak należy go rozumieć i w jakiej formie przedstawić (jeśli w temacie nie określono już formy).
  2. Jeśli nie rozumiecie tematu (wydaje  się Wam niejasny), proście nauczyciela o dodatkowe wyjaśnienia.
  3. Pamiętajcie, że czasem na jedno pytanie zawarte w temacie wypracowania mogą być różne odpowiedzi. Ważne jest, by swoją odpowiedź umieć uzasadnić.
  4. Starajcie  się rozłożyć pisanie wypracowania chociaż na dwa etapy (chodzi o dni, w ostateczności o godziny pisania).
  5. Najpierw zastanówcie się, co chcielibyście napisać i zanotujcie swoje „luźne” myśli i różne uwagi w brudnopisie. Przygotujcie ewentualne materiały, cytaty i słowniki.
  6. Wróćcie do tego, co napisaliście na drugi dzień (lub po kilku godzinach tego samego dnia); starając się wszystko uporządkować według sporządzonego planu.
  7. By praca nie była chaotyczna, niech Wasz plan wyznacza kolejność omawiania najważniejszych spraw.
  8. Posługując się planem, napiszcie pracę na brudno „przywołując” często temat w trakcie pisania.
  9. Czytajcie głośno co napisaliście, starając się poprawić wszelkie dostrzeżone błędy.
  10. Jeśli to możliwe, przeczytajcie lub dajcie przeczytać pracę komuś z dorosłych i przemyślcie ewentualne uwagi.
  11. Przepiszcie pracę na czysto, pamiętając o jej szacie graficznej, w tym o akapitach zaczynających każdą nową myśl, każdy punkt planu.


Przykład – Pisania tekstu wypracowania :)
TEMAT - " Jak przeszłość kształtuje relacje między inteligencją i chłopami w Weselu
S. Wyspiańskiego „.

PLAN;
1) Bohaterowie sceny:
  •    Gospodarz i Pan Młody
  •    Inteligenci ożenieni z chłopkami
  •           Stosunek do chłopów kształtowany przez ludomanię
  •    Arkadyjski obraz Wsi zostaje zakłócony przez wspomnienia o rzezi Galicyjskiej, przelanej krwi   dziadów i ojców.
  •    Obrazy rzezi Jakuba Szeli „ Mącą myśli o polskiej wsi …”
  •    Nieszczerość deklaracji inteligenckiej o zapomnieniu o przeszłości „ Myśmy wszystko zapomnieli, mego dziadka piłą rżnęli „
  •    Podziw dla werwy temperamentu i zapału chłopów do walki podszyty jest lękiem powrotu –
„              To co było może przyjść …”.
  •    Nie ma prawdziwego porozumienia między chłopami i inteligencją. Obydwie te warstwy mogły by  wiele zdziałać dla sprawy narodowej.
  •    Kontrast między sytuacją wesele inteligenta z chłopką a uczuciami bohaterów sceny kieruje nimi strach, niepewność, lęk i obawa. Nawiązują do ideału epoki gdzie panuje dekadentyzm i nihilizm emocjonalny. Słabość ideału epoki Młodej Polski czyli apatia, lęk, bezsens istnienia.
  •    Refleksja nad zdolnością Polaków do powstania jednym z głównych problemów Wesela. Negatywna opinia poety o zdolności społeczeństwa do skutecznego działania.
  •    Różnice w podejściu do rabacji są dowodem na siłę i możliwości chłopów, które mogą być źle użyte.
  •    Odwołanie się do Insurekcji Kościuszkowskiej, jako dowód zaangażowania w sprawę narodową.
  •    Jakub Szela pozostaje w wyraźnej opozycji do postawy Wernychory. Rzeź i idea symbolem solidaryzmu społecznego.
WNIOSKI;
Rozlana niegdyś krew sprawia, że między inteligencją i chłopami istnieje przepaść uniemożliwiająca jedność i wspólne podjęcie walki narodowo wyzwoleńczej.


I już macie Moi Mili :)

Teraz przedstawię Wam przykładowe wypracowania, oczywiście są sprawdzone przez pedagogów dlatego mogę je Wam polecić :)

Temat; Renesansowy charakter fraszek Jana Kochanowskiego.

 


            Fraszki i pieśni, pisał Jan Kochanowski przez całe swoje życie. Ukazały się w Krakowie w 1584r. nakładem  Drukarni  Łazarzowej . Słowo frasca z włoskiego oznacza drobiazg, rzecz niepoważną , błahostkę ale również „drobny klejnocik”. Kochanowski był prekursorem używania słowa fraszka w odniesieniu do tekstów literackich. Był mistrzem obserwacji, szczególnie wyczulonym na świat przyrody, ludzi, oraz specyfiki ludzkiej w świecie jego charakteru i natury człowieka.
            Autor pisząc o życiu odwoływał się do motywu świata jako teatru przykładowym utworem jest fraszka „ O żywocie ludzkim „. Refleksje na temat przemijania łączy pisarz ze spostrzeżeniem, że świat podlega wyższym, niezbadanym siłom, które występują w roli widzów wielkiego spektaklu rozgrywającego się na ziemi. „Wszystko to minie jako polna trawa; Naśmiawszy się nam i naszym porządkom, Wemkną nas w mieszek, jako czynią łątkom”. Człowiek – sam będąc słabym i bezbronnym ma ciągłe poczucie niepewności, lęku ponieważ jest okruchem w  wielkim wszechświecie, stworzonym przez Boga. Topos człowieka – marionetki, kukiełki pojawił się w innej fraszce, także zatytułowanej „ O żywocie ludzkim „. Poeta zwraca się w niej do nieśmiertelnego Stwórcy jako do „Wiecznej Myśli”: „…Wierzę, że tam na niebie masz mięsopust prawy; Patrząc na rozmaite świata tego sprawy”. Bóg jest w tej fraszce traktowany jako istota, która przygląda się z góry zabawnym poczynaniom ludzkim na ziemi. Obserwuje ich dążenia, cierpienia , oczekiwania, pragnienia wiedząc, że nie mają żadnego znaczenia wobec spraw ostatecznych. To samo wie autor pisząc te słowa: „Fraszki to wszystko, cokolwiek myślemy, Fraszki to wszystko, cokolwiek czyniemy;”. Pisarz zauważa dobre strony ludzkiej słabości, człowiek będąc kukiełką nie może być obarczony odpowiedzialnością  za losy świata. Kochanowski obraca się w kręgu swoich drobnych spraw, interesów, kłopotów i radości. Możemy to zauważyć w fraszce „ Na dom w Czarnolesie ‘’: „  Ja, Panie  niechaj mieszkam w tym gnieździe ojczystym, A ty mię zdrowiem opatrz i sumieniem czystym, Pożywieniem uczciwym, ludzką życzliwością, Obyczajami znośnymi, nie przykrą starością”.Zwróćmy uwagę, że w  rzeczywistości człowiekowi niewiele potrzeba do szczęścia, wszystko otrzymuje od Boga, jest na ziemi gościem, dlatego powinien cieszyć się tym co posiada i nie zabiegać o więcej. Wszyscy ci, którzy tak się zachowują mogą liczyć na szczęście i spokój, pięknie to ujmuje poeta w słowach: „Panie to moja praca, a zdarzenie Twoje; Raczysz błogosławieństwo dać do konca swoje!”. Stanowisko poety o roli człowieka w świecie ujmuje jako beztroskę i radość korzystania z dóbr doczesnych.  Większość fraszek autor pisze do kogoś lub czegoś, pisze zazwyczaj o kimś lub o czymś. Jego życie i stosunek do świata pięknie opisuje we fraszce „ Do gór i lasów ‘’, to życiorys poety jak podróżował, studiował i prowadził małżeńskie życie ziemianina. Poeta w niektórych wątkach porównuje siebie do antycznego Proteusa będącego symbolem zmienności, nieuchwytności. „ …Co dalej będzie? Srebrne w głowie nici, A ja z tym trzymam , kto co w czas uchwyci”. Autor poucza nas, ze warto korzystać z chwili, bo ta nigdy się nie powtarza, należy więc brać to co ofiaruje nam los.
            W wielu fraszkach Kochanowskiego jawi się nam ideał „złotego środka”, szczególnie w scenerii wiejskiej szczęśliwości, w dobrym towarzystwie, przy winie. Sytuację taką autor opisuje we fraszce „Do Wędy”:  „Miło patrzeć na łąki, kiedy się odzieją, Miło patrzeć na zdroje, kiedy wodę leją.
Dobra lecie śmiotana, dobra szołdra zimie, Kiedy uschnie na wietrze albo w gęstym dymie. Dobry wieniec bluszczowy – nad wszystko multanki, Kiedy grasz, Węda, w lesie, zabywając Hanki”. Poeta jest również biesiadnikiem, który po kilku kielichach wina, zaczyna doceniać piękno śpiewu ptaków i szumu liści. To co kiedyś go nudziło, z biegiem lat nabiera wartości.
            We fraszkach Kochanowskiego pojawia się też nuta miłosna, autor manifestuje różne stany duchowe i uczuciowe – od podziwu, uwielbienia, zachwytu, wzgardy dla niewiernej i obłudnej kochanki. We fraszce „Do Magdaleny” widzimy podziw dla ukochanej kobiety trzymającej zakochane serce ukochanego w niewoli.: „… O głupie, o myśli szalone! Czego ja pragnę? O co ja nieszczęsny stoję? Patrząc na cię, wszystkie władzą straciłem swojej; Mowy nie mam, płomień po mnie tajemny chodzi, W uszu dźwięk, a noc dwoista oczy zachodzi”.
            Fraszki Jana Kochanowskiego charakteryzują się ogromnym bogactwem tematycznym. Na ich podstawie widzimy obraz życia dworskiego, wsi, piękno przyrody, uwielbienie kobiety. Nie brak w nich również rozważań nad sensem życia i postępowania każdego człowieka. Można z całą pewnością powiedzieć, że poeta przekazuje nam moralne przesłanie. Aby żyć godnie, należy dbać o dobre imię, mieć czyste sumienie, cieszyć się każdą chwilą i podchodzić do wszelkich przeciwności losu z dystansem. Ta wszechstronność i bogactwo formalne skłaniają czytelnika do uznania fraszek Jana Kochanowskiego za pełną realizację renesansowego ideału twórczości.

I Jak Wam się podoba Moi Mili :) 

Następne propozycje już niebawem :)


Jak interpretować wiersze ?
Chyba każdy z nas miał problem z konkretną interpretacją danego wiersza ja kiedyś również się tego obawiałam ale nie teraz. Podpowiem Wam jak nie bać się interpretacji tych nieszczęsnych wierszy J
Wbrew temu, co może Wam się wydawać, analizowanie i interpretowanie wierszy, może być ciekawe i odkrywcze.. Chodzi o to, by przeczytać wiersz i postarać się go zrozumieć. Zastanowić się, o czym tak naprawdę wiersz jest. Wydobyć jego sens, który często jest ukryty pod rozbudowanymi metaforami i porównaniami. Postawić się na miejscu podmiotu lirycznego, zobaczyć, co on czuje.
Pamiętajcie, że każda osoba może ten sam wiersz odczytać w całkowicie inny sposób. I na tym właśnie polega urok poezji - każdy czyta ją po swojemu. O tym, czym jest dla Was, decydujecie tylko i wyłącznie Wy!
Sprecyzujcie swoje zadanie.
Polecenia omówienia wiersza mogą brzmieć różnie. Pamiętajcie, że zrozumienie zadania, to połowa sukcesu, czytajcie  uważnie polecenia.
A teraz cenne rady J
Analizując i interpretując wiersz, postarajcie się odpowiedzieć na cztery pytania, by Wasza wypowiedź była jak najbardziej pełna:
  1. Kto mówi?
  2. Do kogo mówi?
  3. O czym mówi?
  4. W jaki sposób mówi?
Kto mówi?
Zrozumienie wiersza, jest o wiele prostsze, kiedy wiecie, kto mówi w wierszu  - kto jest podmiotem lirycznym wiersza, osobą mówiącą w wierszu, "ja" lirycznym. Starajcie się unikać jednego
z podstawowych błędów, polegającego na utożsamianiu autora wiersza z podmiotem lirycznym!
Po przeczytaniu wiersza starajcie się "wyciągnąć" z niego jak najwięcej informacji dotyczących podmiotu lirycznego. Postarajcie się znaleźć w wierszu odpowiedź na te przykładowe pytania:
  • Czy postać "ja" lirycznego jest wyeksponowana w wierszu?
  • Czy podmiot liryczny jest kobietą czy mężczyzną (przyjrzyj się dokładnie, np. przymiotnikom, jakich używa, mówiąc o sobie)?
  • Czy osoba mówiąca w wierszu jest młoda, dojrzała czy starsza?
  • Czy podmiot liryczny kojarzy Ci się z jakąś znaną postacią?
  • Czy "ja" liryczne wypowiada się w swoim imieniu?
  • W jakiej sytuacji znajduje się osoba mówiąca w wierszu?
  • Czy podmiot liryczny jest osobą wierzącą?
  • Czy "ja" liryczne można utożsamić z autorem wiersza?
    Pamiętaj, że nie spotkasz wiersza, w którym znajdziesz odpowiedzi na wszystkie pytania.
Do kogo mówi?
Ustalenie adresata wiersza (czyli innymi słowy - adresata lirycznego), zdecydowanie ułatwia odkrycie znaczenia utworu. Przykładowe pytania mogą wyglądać tak:
  • Czy podmiot liryczny kieruje swoją wypowiedź do konkretnego adresata?
  • Czy adresatem wiersza jest grupa osób?
  • Czy podmiot liryczny kieruje swoją wypowiedź do całego pokolenia?
  • Kim jest adresat wiersza (konkretnym człowiekiem, Bogiem, zwierzęciem, przedmiotem, pojęciem abstrakcyjnym…)?
  • Czy w każdej strofie wiersza "ja" liryczne zwraca się do tego samego adresata?
  • Czy "ja" liryczne zwraca się do osoby, której zadedykowano wiersz?
  • Czy podmiot liryczny zwraca się do samego siebie?
O czym się mówi?
Po określeniu nadawcy i adresata wiersza, zastanówcie się nad tym, o czym jest wiersz, czyli nad jego tematem i sensem. O co warto zapytać ?
  • Co jest podstawowym tematem wiersza (miłość, wiara, wydarzenie historyczne…)?
  • Czy miejsce, w jakim znajduje się podmiot liryczny ma istotne znaczenie?
  • Czy czas w wierszu ma znaczenie (symboliczna data, epoka…)?
  • Jakie znaczenie dla treści wiersza ma jego tytuł? A może wiersz nie ma tytułu - dlaczego?
  • Czy dedykacja może pomoc w interpretacji wiersza?
  • W jakim celu powstał wiersz (żeby wzruszać, bawić…)?
W jaki sposób się mówi?
Odkrycie i zinterpretowanie warstwy technicznej wiersza zdecydowanie ułatwia zrozumienie znaczenia utworu. Postarajcie się odpowiedzieć na te przykładowe pytania:
  • Czy wiersz należy do liryki bezpośredniej czy pośredniej?
  • Czy wiersz jest przykładem liryki osobistej?
  • Czy wiersz jest monologiem wewnętrznym?
  • Do jakiego gatunku lirycznego należy utwór (hymn, sonet…)?
  • W jakim stylu został napisany wiersz?
  • Czy wiersz ma tytuł? Jeśli tak, jaką ma on formę?
  • Czy wiersz ma motto albo dedykację?
  • Czy wiersz ma szczególny układ graficzny (np. Memento K. Wierzyńskiego)?
  • Czy w wierszu występuje podział na strofy, czy wiersz jest ciągły (stychiczny)?
  • Ile wersów występuje w każdej strofie?
  • Z ilu sylab składa się każdy wers?
  • Czy występuje średniówka?
  • Czy występują rymy? Jakie (żeńskie, parzyste…)?
  • Czy występuje refren?
  • Czy w wierszu występuje ironia?
  • Jaki nastrój dominuje w wierszu?
  • Jakich środków stylistycznych użyto? Jaką pełnią one funkcję?
  • Czy użyto realistycznego czy fantastycznego sposobu obrazowania?
  • Czy widzisz nawiązania do innych dzieł (cytaty, podobny tytuł, podobna budowa)?
Pomocne wskazówki :)
Odkrycie sensu wiersza nie jest proste, pomocna może być wiedza o:
  • biografii autora - nie chodzi o to, żeby w interpretacji pisać elaborat na trzy strony o życiu
    i twórczości poety. Chodzi jedynie o to, by dysponować podstawowymi wiadomościami na temat twórcy wiersza. Dobrze jest wiedzieć, kiedy żył, jakie ważne wydarzenia miały miejsce w jego życiu (wojna, emigracja…);
  • twórczości autora - znajomość innych wierszy poety ułatwia zrozumienie kolejnego, bo pewne metafory, porównania i pomysły lubią się powtarzać;
  • przynależności autora do określonej grupy poetyckiej (np. Awangarda Krakowska, Skafander) - poeci należący do jednej grupy poetyckiej piszą podobnie;
  • czasie powstania utworu, tomiku, w którym go umieszczono - te informacje pomagają umiejscowić utwór w czasie i są cenną wskazówką przy interpretacji;
  • trudnych słowach użytych w wierszu - przed przystąpieniem do analizowania i interpretowania dobrze jest wyjaśnić niezrozumiałe słowa: archaizmy, dialektyzmy (w utworach stylizowanych na gwarę), profesjonalizmy (wyrazy nieznane powszechnie, zaczerpnięte z dziedzin wiedzy, np.
    z astronomii). Warto skorzystać ze słownika;
  • kontekście historycznym - jeśli wiersz mówi o wydarzeniach historycznych, o których nie mamy większego pojęcia, warto zgłębić wiedzę na ich temat;
  • kontekście filozoficznym - jeśli wiersz odsyła do filozofia lub nurtu filozoficznego, pomocna
    (a czasem niezbędna) jest wiedza na ten temat;
  • nawiązaniach - jeśli wiersz nawiązuje do obrazu, zobacz go! Jeśli do utworu muzycznego - posłuchaj go! Jeśli do innego tekstu - przeczytaj (albo chociaż dowiedz się, o czym jest :)
Przykładowa interpretacja wiersza Czesława Miłosza
 „Piosenka o końcu świata”

W dzień końca świata
Pszczoła krąży nad kwiatem nasturcji,
Rybak naprawia błyszczącą sieć.
Skaczą w morzu wesołe delfiny,
Młode wróble czepiają się rynny
I wąż ma złotą skórę, jak powinien mieć.
W dzień końca świata
Kobiety idą polem pod parasolkami,
Pijak zasypia na brzegu trawnika,
Nawołują na ulicy sprzedawcy warzywa
I łódka z żółtym żaglem do wyspy podpływa,
Dźwięk skrzypiec w powietrzu trwa
I noc gwiaździstą odmyka.
A którzy czekali błyskawic i gromów,
Są zawiedzeni.
A którzy czekali znaków i archanielskich trąb,
Nie wierzą, że staje się już.
Dopóki słońce i księżyc są w górze,
Dopóki trzmiel nawiedza różę,
Dopóki dzieci różowe się rodzą,
Nikt nie wierzy, że staje się już.
Tylko siwy staruszek, który byłby prorokiem,
Ale nie jest prorokiem, bo ma inne zajęcie,
Powiada przewiązując pomidory:
Innego końca świata nie będzie,
Innego końca świata nie będzie.

Teraz opis tego wiersza :)

1)      Utwór zbudowany jest na zasadzie kontrastu co sugeruje tytuł.
a)      Piosenka – jest wesoła, radosna, kojarzy się z zabawą, przyjemnością i życiem.
b)      Koniec świata – to odwołanie do Apokalipsy Św. Jana – z totalna zagładą świata i śmiercią.
2)      Czesław Miłosz zastosował zasadę montażu filmowego
a)      Przed oczami czytelnika przesuwają się obrazy : pszczoły krążą nad kwiatami, rybak naprawia sieci, delfiny skaczą w morzu a staruszek obwiązuje pomidory.
3)      Wszystkie wydarzenia rozgrywają się jednocześnie mimo że toczy się wojna, życie staje się , dzieje się i toczy dalej. Tak zestawione obrazy podkreślają chaos i wyzwalają uczucia negatywne.
4)      Liczna epitety podkreślają pogodny nastrój przywołanych obrazów, ale są też takie, które odwołują czytelnika do apokaliptycznej wizji końca świata: błyskawice, gromy, czarne chmury, trąby archanielskie, prorok.
5)      Dal Czesława Miłosza końcem świata jest wojna ale nie tylko, końcem świata dla człowieka jest jego śmierć.
6)      Pytanie kiedy człowiek może być spokojny ? jak ten staruszek obwiązujący swoje pomidory ?
A no wtedy kiedy wie że nic złego w swym życiu nie zrobił i czynił dobro zgodnie z dekalogiem.

Jak Wam się podoba Moi Mili :)

 Postanowiłam Wam opisać kolejny utwór aby było Wam łatwiej :)
 Weźmy się więc za; ''Rozmowy Mistrza Polikarpa ze śmiercią"" 

Nieznany nam autor stworzył postać mędrca Mistrza Polikarpa. Bóg wysłuchawszy modłów Mistrza udzielił mu łaski spotkania ze śmiercią – kobietą, która ma postać rozkładającego się trupa. Przesada z jaką ukazana jest  brzydota śmierci budzi odrazę, z drugiej zaś śmiech. Bóg wysłuchuje próśb i oto przed Polikarpem staje – naga niewiasta, przepasana prześcieradłem, przeraźliwie chuda, blada o błyszczącej żółtej twarzy, której odpadł koniec nosa, a z oczu płyną krwawe łzy. Ma goła głowę przewiązaną chustą. Brakuje jej warg, zgrzyta zębami, ziewa. W ręku trzyma kosę, którą groźnie wywija. Mistrz upada na twarz i prosi ją aby pozwoliła mu jeszcze żyć. Ona pociesza wystraszonego, ze nie przyszła po niego, tylko wypełnia nakaz Boga. Mistrz Polikarp zadaje jej pytania gdyz jego mądrość jest bezradna wobec tajemnicy śmierci. Na pytanie, czy nie mogła by pozwolić ludziom by od niej trochę odpoczęli, śmierć odpowiada, że jest to niemożliwe, ponieważ śmierć zabierze każdego bez wyjątku, wszyscy ludzie są równi.

No i jak Wam się podoba nie taka sprawa straszna jak się wydaje:)


Wróćmy jeszcze do pisania wypracowań postanowiłam jeszcze kilka napisać :)


Porównaj i wskaż podobieństwa zbrodni i kary w utworach: „Balladyna” J. Słowackiego i „Makbeta” W. Szekspira.


 Utworem romantycznym, który porusza zagadnienie zbrodni i kary, jest bohaterka "Balladyna" Juliusza Słowackiego, dramat pisany w latach 1833-1834. Tytułową bohaterką jest prosta, wiejska dziewczyna, która żyje w jednej chacie wraz ze swą matką i siostrą Aliną. Pewnego dnia stają one, wraz z siostrą, przed niezwykłą szansą poślubienia arystokraty - hrabiego Kirkora. Żoną jego ma zostać ta spośród sióstr, która zbierze więcej malin do dzbana. Balladyna znalazła lepsze rozwiązanie - postanowiła zabić swoją rywalkę. Po tym czynie na jej czole pojawiło się krwawe piętno, oznaczające zabójczynię młodszej siostry znamię Kaina. Morderstwo, jakiego się dopuszcza, wywołuje zmiany w jej psychice. Kiedy już popełniła jedną zbrodnię, kolejne przychodzić miały jej już o wiele łatwiej. To Balladyna "teraźniejsza" pozbawiła życia Alinę i innych, ale z kolei ta "wczorajsza" żałuje tych czynów i modli się za dusze zabitych. Bohaterka jest świadoma swej bezwzględności i okrucieństwa, jakie popełnia z premedytacją. Miała też świadomość tego, że Bóg cały czas ją obserwuje, że patrzy na jej czyny. Postanowiła zatem wymazać Boga ze swego życia. Pozbyła się także z zamku swojej matki. Wraz z  Kostrynem, zamordowała niewinnego posłańca, zaplanowała też przejęcie królewskiej korony, chcąc przejąć władzę. Aby zrealizować swój cel, pozbawiła życia swego dawnego ukochanego, Grabca, który wskutek pomyłki Skierki stał się posiadaczem korony. Stworzyła swoją armię i doprowadziła do bratobójczej wojny pomiędzy nią a oddziałami jej męża, który zginął podczas bitwy. Także jej wspólnik w zbrodniach, Kostryn nie uszedł z życiem, został  podstępnie otruty, przez Balladynę. Popełniane zbrodnie za każdym razem skłaniały Balladynę do refleksji nad swym życiem, zwiększały jej wewnętrzny niepokój. Balladynie zdawało się, że słyszy głosy zmarłych, ich płacz. Często wracała też pamięcią do swego pierwszego mordu. Obawiała się też, że sama wyda swe zbrodnie, mówiąc przez sen. Ostatecznie, kiedy postanawia być sprawiedliwą władczynią, siłą rzeczy musi, chcąc być uczciwa, przyznać się do swoich win i przyjąć karę. Ostatnia scena utworu pokazuje nam Balladynę, która, już jako osoba rządząca, rozstrzyga w sprawach kryminalnych. Jako oskarżyciel występuje medyk, który odkrył, iż Kostryn został otruty. Ponieważ imię mordercy pozostaje nieznane, Balladyna zasądza wymierzenie sprawiedliwości samemu Bogu. Zdając sobie sprawę, iż  wydaje wyrok śmierci na samą siebie. Następna sprawa dotyczy mordercy dziewczyny, której ciało znaleziono w lesie. Balladyna także w tym przypadku, wiedząc, kto jest prawdziwym mordercą, żąda dla sprawcy śmierci. Jako ostatni oskarżyciel występuje matka bohaterki, która składa skargę na wyrodną córkę, w osobie królowej nie poznając jednakże Balladyny. Kiedy urzędnik nakazuje jej wyjawić imię sprawczyni, stara kobieta wycofuje zarzuty. Wówczas zostaje wzięta na tortury, które kończą się jej śmiercią. Balladyna zasądza, że wyrodna córka, przez którą jej matka musiała cierpieć i zginąć, także zasługuje na śmierć. Wyroki się spełniają: Balladynę śmiertelnie razi piorun.
       Kolejnym z najważniejszych utworów, które prezentują temat zbrodni i kary za nią, jest dramat Williama Szekspira "Makbet". Jest to utwór o żądzy władzy, która doprowadza do tragedii. Makbet, tytułowy bohater na wrzosowisku spotyka trzy czarownice, które przepowiadają mu, iż będzie on królem Szkocji. W ten sposób wiedźmy wydobywają z uśpienia demona niezaspokojonej ambicji, który w Makbecie był dotychczas uśpiony, kierując go tym samym ku popełnieniu zbrodni. Makbet, zaślepiony pragnieniem władzy, podjudzany przez swą równie ambitną i jeszcze bardziej bezwzględną żonę, Lady Makbet, postanawia przyśpieszyć wyroki czarownic poprzez zamordowanie dotychczasowego króla, Dunkana. Wprawdzie tuż przed dokonaniem mordu odezwało się w nim sumienie, jednakże perswazja demonicznej i nie znającej skrupułów Lady Makbet utwierdziło go w postanowieniu dokonania tego strasznego czynu. To Lady Makbet zaplanowała w każdym szczególe przebieg zbrodni. Decydując się na zabicie króla, Makbet jego żona dokonali wyboru między dobrem a złem, wybierając zło. Tymczasem okazało się, że jedna zbrodnia pociąga za sobą cały łańcuch tragicznych zdarzeń, następnych zbrodni. Kolejną ofiarą Makbeta był jego dobry przyjaciel, Banko, któremu wiedźmy przepowiedziały, iż będzie ojcem królów. Makbet, znając tę wróżbę, zaczął się obawiać, iż przyjaciel stanie mu na drodze do władzy. Kierowany strachem i zazdrością, nakazał skrytobójcom zgładzenie Banka. Ofiarą pazerności na władzę jaka opanowała Makbeta i jego demoniczną małżonkę, stała się także rodzina Makdufa,. Cały czas udawali sprawiedliwych, wokół których dokonują się przypadkowe zbrodnie, z którymi nie maja nic wspólnego.
Pomimo tego, że Makbet został skażony zbrodnią, był mądrym i w głębi duszy uczciwym człowiekiem, wobec czego w końcu dopadło go poczucie winy. Zdawał też sobie sprawę, że za swoje czyny będzie ukarany. Pomimo tego, iż z pełną świadomością zdecydował się na popełnienie tych strasznych czynów, bał się szybkich konsekwencji. Od momentu popełnienia pierwszej zbrodni, kiedy doznaje halucynacji słuchowej, słysząc głos, przepowiadający mu utratę spokojnego snu, jego równowaga psychiczna zostaje zakłócona. Żyje w ciągłym napięciu, wciąż dręczy go sumienie. Doznaje majaków, zaburzeń świadomości. Omal nie demaskuje się, kiedy na uczcie widzi ducha swego zamordowanego przez siebie przyjaciela, Banka, co sprawia, że traci kontrolę nad swoim zachowaniem i nad słowami, jakie wypowiada. Powoli zaczyna tracić wiarę w sens swego życia, upatrując wyzwolenia od nękającego go sumienia w śmierci. Sumienie dopadło także, zdawałoby się, nieporuszoną, bezwzględną i twardą Lady Makbet. Nie była ona w stanie udźwignąć ciężaru swych zbrodni. Popadała  w stan otępienia, zdarzało się jej lunatykować, na swych rękach widziała ślady krwi, których nie mogła się w żaden sposób pozbyć. Wiedźmy, widząc, że ich przepowiednia popchnęła Makbetów na drogę zbrodni, postanowiły naprawić swój błąd. Ponieważ były świadome tego, że Makbet żyje w ciągłym strachu przed wydaniem się jego winy, spodziewały się, że przyjdzie on do nich jeszcze raz po wróżbę. Postanowiły tak ukazać mu przyszłe wydarzenia, by wróżba wydawała się pomyślna, a sam Makbet poczuł się bezpieczny. Makbet dowiedział się od czarownic, że nie pokona go nikt zrodzony z kobiety, a oprócz tego, że dopóki nie zbliży się do murów zamku Las Birnam, by wydać mu walkę, może czuć się bezpiecznie. Słowa te uspokoiły mordercę, usypiając jego wciąż wyostrzoną czujność. Jednakże okazało się, że wróżba wiedźm była, wbrew pozorom, niezwykle konkretna i szczegółowa. Wojsko, które powstało przeciwko Makbetowi, zajęło pozycje w lesie i zamaskowało się gałęziami. Kiedy armia ruszyła na zamek, zdawało się, że to drzewa się przemieszczają. Zaś sam Makbet poległ z ręki syna Makdufa,. Lady Makbet wcześniej, tego dnia, odebrała sobie życie. Zbrodnia, jakiej dopuścili się małżonkowie, została surowo ukarana.
Przytoczone powyżej utwory są dowodem, iż jedno zło, które popełnione zostaje przez człowieka, pociąga za sobą następne, jeszcze straszniejsze i bardziej niegodziwe. Równocześnie czyny złe i niegodziwe zawsze spotyka zasłużona kara. Makbet, Kreon i Balladyna posiadają wspólne cechy, takie jak: rządza władzy, bezwzględność, chore ambicje, zło, niegodziwość, nieprzestrzeganie zasad kodeksu moralnego. Wszyscy troje bez jakichkolwiek skrupułów popełniają okrutne czyny. Wszyscy troje zostają także za te czyny surowo ukarani. Możemy więc jednoznacznie stwierdzić iż jedno zło pociąga za sobą następne, które z kolei jest przyczyną, jeszcze innego. Zauważamy jednak, iż zło zostaje w końcu ukarane za swoje niegodziwości i zwyciężone przez dobro. 

 Kolejne tematy napiszę niebawem Moi Mili :)

„Na dom w Czarnolesie ”  

Fraszkę rozpoczyna apostrofa do Boga, w  której prosi o błogosławieństwa.
W dalszej części autor mówi o tych, którzy mają dobra materialne, pałace marmurowe, ale on nie chce bogactwa, prosi tylko o szczęśliwe życie, którego elementami są:
- mieszkanie w gnieździe ojczystym, czyste sumienie, uczciwe pożywienie, ludzka życzliwość, znośne obyczaje i nie przykra starość. Fraszka określa system wartości poety i jego poglądu na świat i przekonaniu iż wszelkie ludzkie działania są rezultatem pracy człowieka i Bożego przyzwolenia. Dla Kochanowskiego Czarnolas to rodzaj arkadii (miejsca szczęśliwego).

„O żywocie ludzkim ”.
Autor rozpoczyna od stwierdzenia, że fraszką jest wszystko to co robimy i o czym myślimy.
Na świecie nie ma niczego pewnego, uroda, pozycja społeczna, władza, pieniądze, sława to wszystko przeminie. Człowieka jak lalkę, wepchną w mieszek i wyrzucą. Kochanowski odwołuje się tu do toposu teatru świata, całe nasze życie jest teatrem, my aktorami, marionetkami, którymi można manipulować.

"Pieśń o spustoszeniu Podola"
Kochanowski żywo reaguje na wydarzenia historyczne, okoliczności powstania tej pieśni łączą się z napadem Tatarów na Podole. W 1575r w czasie  bezkrólewia Tatarzy spustoszyli ziemię Podolską i uprowadzili 50 tyś. Polaków. Utwór jest wezwaniem i ostrzeżeniem dla Polskiej szlachty (wzywa do opodatkowania się na rzecz stałego wojska), „Skujmy talerze na talary skujmy, a żołnierzowi pieniądze gotujmy.”

„Pieśń Świętojańska o sobótce „
To cykl pieśni głoszących pochwałę życia na wsi, wkomponowanych w obrzęd obchodu Sobótki, święto to przypada na 23 VI w  wigilię Św. Jana – rzucano na wodę wianki, wypowiadano życzenia. Wieś jako arkadia – to kraina wiecznej szczęśliwości.


Mikołaj Rej „Żywot człowieka poczciwego”
Autor przedstawia obraz i ocenę polskiej rzeczywistości. Rej stwierdza iż szlacheckie pochodzenie nie jest wystarczającym powodem do chluby, ponieważ taki elementy jak: herb, pierścień, dostojni przodkowie to zaledwie znaki zewnętrzne.
Prawdziwym szlachcicem jest człowiek, który jest cnotliwy, poczciwy, uczciwy, pracowity
i honorowy. Jeśli ktoś nie honoruje tych wartości to hańbi swój ród, przez autora porównywany jest do „dudka śmierdzącego”. Szlachcic obdarzony szlachectwem i cnotami powinien czuwać aby nie urosła w nim pycha, która objawia się takim zachowaniem :
- koncentracja tylko na sobie
- demonstracyjnie pokazuje sygnet
- kaszle, chrząka, by zwrócić na siebie uwagę
- stąpa ostrożnie, a jeśli ma służbę to ciągle się ogląda
- jeśli jest w towarzystwie mówi robiąc pauzy aby pokazać, że słowa waży z rozmysłem
Takiego człowieka darzą pochlebstwami tylko łotry, które wykorzystują go na różne sposoby.

 Szymon Szymanowic „Żeńcy”
Utwór ukazuje pracę chłopów w polu i ciężki los tej grupy społecznej. Ta kwestia została zasygnalizowana już na początku tekstu, gdzie jedna z dziewczyn pracujących w czasie żniw na pańskim polu. Mówi o zmęczeniu wyczerpującą pracą i obojętności nadzorcy na ich zmęczenie. „już południe nadchodzi, a my  jeszcze żniemy, czy tego chce urzędnik, że tu pomdlejemy…”. Narzekającą Oluchnę napomina Pietrucha, aby nie mówiła zbyt głośno, gdyż może ściągnąć na nie gniew starosty, którego symbolem jest bicz. Sprytna Pietrucha znalazła już sposób na starostę, któremu schlebia albo go chwali, w ten sposób unika batów.
Śpiewa piosenkę o słoneczku, w której opisuje starostę jak gnębi chłopów, jest posępny i nie zadowolony, ciężko pracują często o głodzie, starosta powinien mieć żonę o czterech zębach, z której wszyscy by się śmiali. Pietrucha prosi słoneczko aby nauczyło starostę swych obyczajów aby jasnym okiem patrzył na pracowników. Słoneczko jest znakiem harmonii z przyrodą a kontrastuje z ukazanym światem człowieka, opartym na wyzysku i brutalności.


  Kolejne tematy napiszę niebawem Moi Mili :)


J. A. Morsztyn „Do trupa”

W sonecie poeta zestawił nieszczęśliwie zakochanego z trupem. W Wierszu pojawiają się zaimki: „ty”, „ja”, które sugerują że mamy do czynienia z rozmową między dwiema osobami.
Jednak „ty” liryczne milczy – jest to więc pozorny dialog. W sonecie występują liczne kontrasty: - życia i śmierci – nieszczęśliwie zakochany zestawiony z trupem „leżysz zabity i jam też zabity”. Kontrast ciszy i głosu – trup milczy a z ust odtrąconego kochanka wychodzą liczne skargi „ty jednak milczysz a mój język kwili”. Kontrast między brakiem odczuwania bólu a jego potęgą – trup jest wyzwolony od wszelkich cierpień fizycznych i duchowych, zakochany cierpi męki „ty nic nie czujesz a ja cierpię ból srodze”. Kontrast zimna i ciepła – martwe ciało jest zimne a kochanka rozpala wewnętrzny płomień uczucia. Ostatnim jest kontrast stałości i nietrwałości – ciało nieboszczyka ulegnie rozkładowi a miłość podmiotu lirycznego będzie trwała wiecznie.

Ignacy Krasicki „Szczur i kot”.

Bajka jest ironizacją – zachwalanie komuś (kadzenie) kto jest na wyższym stanowisku.
Szczur – się krztusi, tym chwaleniem w między czasie kot go zjadł.
Kot – przedstawia cwane osoby, które chodzą swoimi ścieżkami.
Ignacy Krasicki „Do króla”
Satyra jest utworem skierowanym do króla Stanisława augusta Poniatowskiego.
Pod jego adresem zostały skierowane następujące zarzuty:
- nie pochodzi z rodu królewskiego „jest królem a nie królewskim synem”.
- jest Polakiem a to źle.
- jest młody „ Tyś nań wstąpił mając tylko lat 30”.
- jest łaskawy nie wzbudza trwogi „O sposobie rządzenia nie dobre masz zdanie”,
  „Po co   tobie przyjaciół”.
- ceni naukę –„Księgi lubisz i w ludziach kochasz się uczonych”.
Satyra tylko pozornie stanowi wyraz krytyki polskiego władcy. Oczywiste jest bowiem, że przedstawione zarzuty, które dostrzega szlachta są w rzeczywistości zaletami króla.
W ten sposób autor ośmiesza polską szlachtę, wskazując na ograniczenie intelektualne, tępotę, niechęć wobec nauki i postępu, pychę, zazdrość.

Ignacy Krasicki „Monachomachia”.

Jest tu opisana wojna mnichów, odsłania oblicze polskiego duchowieństwa.
Krasicki zaatakował w poemacie polskie duchowieństwo. Buntuje się przeciwko temu iż klasztorni w czasach kultu rozumu są oazą głupoty. Autor zakonników przedstawia jako grupę mocno ograniczoną pod względem intelektualnym, nazywa ich świętymi próżniakami.
Dzięki niemu poznajemy:
- Oj. Hilarego – który długo śpi
- Przeora – ten nigdy nie widział jutrzenki
- Ojca doktora – który klnie
- Oj. Honorata – jest głupi
- Gaudenty – jest gruby
Krasicki pokazuje zakonników pod czas walki, ich atrybutami są: sandały, trepy, paski, kuflei książki. Autorowi zależało aby pokazać duchowieństwo w sposób śmieszny szczególnie ich wad np: pijaństwo i obżarstwo.

Adam Mickiewicz „Oda do Młodości”.

To manifest młodych, stał się hymnem romantycznej młodzieży.
Cała oda jest apostrofą do młodości, której poeta przypisuje wielką siłę, młodość jest w stanie przypiąć skrzydła do ramion, wynieść poetę ponad poziomy, ukazać perspektywę całego świata, jest prawdziwą wartością uczuć i dokonań przemian świata.
Warunkiem powodzenia jest zjednoczenie w działaniu „I w jedno ognisko duchy, dalej bryło z posad
świata .” 

 
Kolejne tematy napiszę niebawem Moi Mili :)

WZORY RÓŻNYCH WYPRACOWAŃ :)

W czym tkwi istota tragizmu "Antygony" Sofoklesa?
     Sofokles należy do grona trzech najwybitniejszych dramaturgów greckich, obok Ajschylosa i Eurypidesa. Tragedia "Antygona" opiera się na micie dotyczącym dynastii tebańskiej, bohaterką tytułową jest nieszczęsna córka Edypa. Ojciec Antygony nieświadomie stał się ojcobójcą i wstąpił w związek kazirodczy ze swą matką, za co - z woli bogów - miał cierpieć on sam oraz jego dzieci. Antygona była jednym z czworga dzieci Edypa, posiadała siostrę Ismenę i dwóch braci: Polinejkesa i Eteoklesa. Bracia mieli co rok zmieniać się na odziedziczonym po ojcu tronie tebańskim, lecz Eteokles nie chciał oddać berła bratu. Polinejkes otrzymał wsparcie wojskowe od sąsiedniego państwa i najechał na Teby. W czasie wyprawy wojennej obaj spadkobiercy tronu zginęli w bratobójczej walce i władzę w Tebach objął Kreon - brat Jokasty, matki i żony Edypa.
Treść "Antygony" rozpoczyna się w momencie objęcia władzy w Tebach przez Kreona. Władca ten wydaje zakaz grzebania zwłok Polinejkesa, który sprowadził na ojczyznę wrogie wojska. Antygona łamie  zakaz grzebiąc ciało brata, czym ściąga na siebie karę śmierci. Zamurowana żywcem wybiera śmierć samobójczą. Syn Kreona widząc zwłoki  narzeczonej, także odbiera sobie życie. Władca Kreon na koniec dowiaduje się o samobójstwie  żony, która nie mogła przeboleć utraty syna.
Bohaterowie tragedii: Antygona i Kreon przyjmują dwie biegunowo różne postawy. Antygona pozostaje wierna prawom boskim, zgodnie z którymi należy pogrzebać ciało zmarłego, aby dusza jego mogła przejść do krainy umarłych. Czyn ten dyktuje jej także miłość do brata. Kreon staje się rzecznikiem prawa ludzkiego. Władca  pragnął ukarać zdrajcę ojczyzny, a ponieważ Polinejkes już nie żył, nie widział innej możliwości wymierzenia kary. Teby były przecież terenem walki braci o władzę i społeczeństwo podzieliło się na dwa obozy. Należało  zakończyć kłótnie, przykładnie ukarać tego, który wystąpił zbrojnie przeciwko własnemu narodowi.
Kreon wydając tak okrutne i surowe zarządzenie nie przypuszczał, że  siostrzenica i narzeczona jego syna wystąpi przeciwko woli władcy. Gdy Antygona złamała zakaz grzebania zwłok, Kreon musiał ją ukarać. Cóż powiedzieliby poddani, gdyby czyn ten uszedł bezkarnie sprawczyni - do tego krewnej władcy? Kreon nie mógł okazać się słaby, dbał o prestiż stanowiska króla, musiał utrzymać poddanych w posłuszeństwie. Racje Kreona nie były bagatelne, ale też i Antygona miała swoje racje, za którymi przemawiali bogowie. Obaj polegli bracia byli jej najbliższymi krewnymi. Któż - jeśli nie ona - miał ich opłakiwać i grzebać? Postąpiła zgodnie z prawami boskimi,  nie ugięła się pod ciężarem kary, więc szła na śmierć z dumnie podniesioną głową. Wolała zginąć w obronie praw boskich niż okryć się hańbą pozwalając na bezczeszczenie szczątków brata. Racje bohaterów nie mogły zostać pogodzone, bo były ze sobą sprzeczne. Bohaterowie nie mieli wyboru i to stanowi o ich tragizmie. Sofokles w tragedii  ujawnia przekonanie, że należy szanować zarówno prawa boskie jak i ludzkie. Problem poruszony w "Antygonie" Sofoklesa ma wymiar ponadczasowy. Tytułowa bohaterka staje w obronie praw zwyczajowych, boskich przeciwko samowoli władcy. Tragedia Kreona ma pouczać, że żaden władca nie ma prawa ustanawiać przepisów niezgodnych z odwiecznymi prawami i obowiązkami ludzkimi.

Wybrane przykłady z mitologii inspiracją dla twórców różnych epok.

Mitem, nazywa się dawną baśń lub opowieść o bóstwach i półlegendarnych bohaterach. Wiele narodów posiada  własne mitologie - zbiory mitów. Najbardziej znaną i obszerną jest mitologia grecka. Grecy wyobrażali sobie bogów na podobieństwo ludzi - mieli więc bogowie  wiele cech ludzkich i często ulegali ludzkim słabościom, choć byli nieśmiertelni i obdarzeni boską mocą. Człowiek był często zabawką w rękach bogów, ale też często nie chciał podporządkować się ich woli. Powszechny był  w Grecji kult herosów , którzy często byli potomkami  bogów i przewyższali innych ludzi siłą, odwagą i mądrością. Za herosów uznawali też starożytni ludzi wybitnych, którzy zasłużyli na pamięć i wdzięczność potomnych. Mityczne opowieści urzekały nie tylko Greków, ale  po dziś dzień zachwycają też inne narody europejskie. Tłumaczono je na różne języki, a rzeźbiarze, malarze i pisarze czerpali z nich motywy do swej twórczości.
Humaniści w dobie odrodzenia pozostawali pod urokiem mitologii i wiele aluzji mitologicznych znajdujemy w ich utworach.
Czołowy polski humanista - Jan Kochanowski wielekroć sięgał do tej skarbnicy myśli. W "Odprawie posłów greckich" odwołał się do mitu o wojnie trojańskiej. Bezpośrednim źródłem stała się dla naszego poety "Iliada" - epos bohaterski Homera opowiadający o dziejach tej dziesięcioletniej wojny. Kochanowski posłużył się epizodem mówiącym o przybyciu  poselstwa greckiego do Troi z żądaniem zwrotu porwanej przez Parysa pięknej Heleny - żony króla Sparty, Menelaosa. Stary król Troi - Priam zwołuje radę, która ma podjąć decyzję w sprawie zwrotu lub zatrzymania pięknej Greczynki. Parys przekupuje członków rady, dzięki czemu Helena pozostaje w Troi, lecz staje się to powodem długiej, wyniszczającej walki i wreszcie klęski Troi. Jan Kochanowski w  tragedii "Odprawa posłów greckich" posłużył się tym motywem mitologicznym, lecz równocześnie pod maską Troi ukazał Polskę, zaś rada trojańska porównana została do sejmu polskiego. Stał się więc dramat Kochanowskiego głosem patrioty głęboko zatroskanego o przyszłość Polski. Prywata, brak poczucia odpowiedzialności za losy kraju, doprowadziły Troję do zguby. Przepowiednia Kassandry odnosi się nie tylko do jej ojczyzny.
Wiele elementów mitologicznych pojawia się także w innych utworach Jana Kochanowskiego. Prosi on mitologiczne muzy o natchnienie poetyckie, porównuje się do mitologicznego Proteusa - który dowolnie zmieniał swą postać, płacząc nad śmiercią córeczki Urszulki poeta poszukuje jej także w mitologicznych zaświatach. Do mitu arkadyjskiego (Arkadia - mitologiczna kraina wiecznej szczęśliwości, ładu i spokoju) nawiązuje nasz poeta w "Pieśni świętojańskiej o Sobótce". Wyraża w niej pochwałę osiadłego życia wiejskiego zapewniającego człowiekowi dostatek, spokój, szczęście.
Ten motyw arkadyjski odnajdujemy też  w sentymentalnej sielance Franciszka Karpińskiego "Laura i Filon". Przeżyciom bohaterów towarzyszy piękna i stała natura oraz atmosfera wieczoru na wsi. Bardzo popularna stała się mitologiczna postać Prometeusza - tytana, który z miłości do ludzi wykradł bogom ogień i przyniósł go na ziemię. Nauczył ludzi posługiwania się ogniem, czym niepomiernie ułatwił im życie. Za ten śmiały czyn władca Olimpu - Zeus srogo ukarał  śmiałka: drapieżne ptaki rozszarpywały wnętrzności Prometeusza, który został przykuty do skały. Tytan  stał się symbolem poświęcenia i cierpienia dla dobra innych. Mit prometejski odnajdujemy w wielkim dramacie romantycznym A. Mickiewicza - "Dziady" cześć III. W "Wielkiej Improwizacji" Konrad, podobnie jak Prometeusz, buntuje się przeciwko Bogu uzasadniając swoją postawę słowami:
      
"Ja i ojczyzna to jedno,
Nazywam się Milijon - bo za milijony
kocham i cierpię katusze".

Żarliwa miłość do ojczyzny dyktuje Konradowi słowa buntu przeciwko Bogu, który obojętnie patrzy na męczeństwo narodu polskiego. Domaga się od Boga "rządu dusz", gdyż jest przekonany, że posiadając część Boskiej mocy, dzięki sile własnego uczucia, potrafiłby uszczęśliwić swój naród. Konrad nazywany jest polskim Prometeuszem, bo z postawy tego mitycznego bohatera przejmuje główne cechy: miłość do ludzi, bunt przeciwko Bogu oraz ofiarę i cierpienie.
Również Juliusz Słowacki chętnie sięgał po motywy mitologiczne, o czym świadczy jego utwór "Grób Agamemnona". Tytułowa postać była wodzem wojsk greckich pod Troją i poeta snuje refleksje na temat podobieństwa losów Grecji i Polski. Porównuje też siebie jako poetę  z nieśmiertelnym Homerem. Do mitu prometejskiego powraca młodopolski poeta Jan Kasprowicz w  hymnie "Święty Boże, Święty Mocny". Przyczyną buntu poety wobec Boga jest wszechobecne nieszczęście ludu, niesprawiedliwość społeczna powodująca obfitość "żalników łez".
Stefan Żeromski w  powieści "Syzyfowe prace" nawiązał do mitu o Syzyfie, który nieustannie wtaczał na szczyt góry olbrzymi głaz. Było to zajęcie bezowocne, gdyż głaz staczał się z wierzchołka i mordercza praca Syzyfa stawała się niewykonalna. W tytule powieści Żeromskiego praca Syzyfa pełni funkcję metaforyczną i określa daremność wysiłków rusyfikacyjnych w stosunku do polskiej młodzieży. Marcin Borowicz - bohater powieści - prawie już uległ rusyfikacji, lecz wystarczyła recytacja "Reduty Ordona" przez Bernarda Zygiera, aby w sercu chłopca odżyły uśpione uczucia miłości do ojczyzny.
Piękny poemat Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego - "Niobe" odwołuje się do tragizmu matki, która opłakuje śmierć  dzieci. Takich matek było w Polsce wiele po zakończeniu II wojny światowej. Również współczesny poeta Zbigniew Herbert chętnie nawiązuje do motywów mitologicznych, o czym świadczą  wiersze: "Nike, która się waha" oraz "Apollo i Marsjasz". Pierwszy wiersz poświęcony jest młodziutkiemu powstańcowi warszawskiemu, który musi zginąć, choć nawet Nike - bogini zwycięstwa - posyła go na śmierć z wahaniem serca. Drugi wiersz nawiązuje do współzawodnictwa Marsjasza i Apollina w grze na flecie. Apollo wygrał pojedynek i pokonanego Marsjasza przywiązał do drzewa oraz odarł ze skóry. Kiedy cierpienia Marsjasza wywołują grozę i współczucie natury słowik kamienieje, drzewo staje się "siwe zupełnie", Apollo czyści swój instrument. Poeta w wierszu  potępia okrucieństwo i przemoc, które uosabia Apollo.
Związki  naszej kultury i literatury z mitologią są bardzo ścisłe. Wiele określeń potocznych wywodzi się właśnie z tego źródła:
  •   pięta Achillesa - przenośnie: słaby, czuły punkt Achilles mógł być śmiertelnie zraniony jedynie w piętę, gdyż matka - bogini Tetyda - kąpiąc swego synka w nieśmiertelnej wodzie Styksu, trzymała go  za piętę i to miejsce nie zostało obmyte i nie zapewniło Achillesowi odporności na ciosy.
  •   koń trojański - przenośnie: chytry podstęp Grecy nie mogąc wygrać bitwy pod Troją posłużyli się podstępnym podarunkiem: drewnianym koniem pozostawionym pod murami miasta. Trojanie - nieświadomi podstępu - wciągnęli konia do miasta i świętowali zwycięstwo. Tymczasem pod osłoną nocy z konia wyszli wojownicy greccy, wezwali resztę wojsk i napadli na zaskoczonych Trojan.
  •   stajnia Augiasza - przenośnie: sprawa zaniedbana, bałagan Herakles otrzymał dwanaście niezwykle trudnych do wykonania zadań - jednym z nich było uprzątnięcie stajni Augiasza, która od 30 lat nie była oczyszczana.
 
 Motywy biblijne w znanych Ci utworach literatury polskiej.

   "Biblia" i kultura oraz literatura antyczna są głównym źródłem kultury europejskiej, a więc i polskiej. Nazwa "Biblia" pochodzi od greckiego słowa i oznacza dosłownie: księgi. W dziele tym wyróżnia się "Stary Testament" i "Nowy Testament". "Stary Testament" powstawał na przestrzeni wieków: XIII p.n.e. - I n.e., a więc w ciągu około 1400 lat i miał wielu autorów, często anonimowych. "Nowy Testament" powstawał od 51 do 96 roku n.e., czyli w okresie 45 lat i autorzy byli współcześni sobie, często słowa Chrystusa przekazali Jego uczniowie. Wszystkie księgi obejmujące różne gatunki biblijne dzieli się tematycznie na: historyczne, mądrościowe i prorockie. "Biblia" kształtuje duchowe oblicze człowieka, który jest świadomy swej słabości, ale też i boskiej mocy, czuje się odpowiedzialny za siebie i innych. To wychowanie w wierze stało się podstawą światopoglądu twórców i często bywa inspiracją ich twórczości.
W literaturze średniowiecznej odnajdujemy wiele motywów biblijnych. Epoka ta kształtowała się pod olbrzymim wpływem Kościoła i rozprzestrzeniającej się religii chrześcijańskiej. Twórcami utworów literackich byli przeważnie duchowni. Popularnym gatunkiem stały się apokryfy nawiązujące do trzech motywów biblijnych: żywotu Matki Boskiej, dzieciństwa Chrystusa i ofiary krzyżowej na Golgocie. Średniowieczna literatura polska posiada bardzo obszerny zasób pieśni maryjnych - niezwykle wówczas popularnych. Propaguje też chrześcijańskie wzorce osobowe: ascety, rycerza walczącego z poganami oraz dobrego władcy wzorującego się na pasterzu Bożej owczarni. Model ascety zawarty jest w popularnych wówczas żywotach świętych, do których zalicza się anonimową "Legendę o św. Aleksym". Postać świętego posiada cechy godne naśladowania: miłowanie Boga, zdolność do poświęceń, wyrzekanie się dóbr materialnych. Również rycerz Roland z "Pieśni o Rolandzie" posiada cechy, które powinien kształcić w sobie każdy mężczyzna noszący miecz: odwagę, siłę, gotowość do poniesienia śmierci w imię słusznej sprawy. Portret dobrego i bogobojnego władcy przekazał nam Gall Anonim w "Kronice", w której zawarł charakterystykę Bolesława Chrobrego i dalszego jego następcy - Bolesława Krzywoustego.
Epoka odrodzenia "odkryła" kulturę i literaturę antyczną i zachłysnęła się ich pięknem. Twórcy tej epoki dali jednak wyraz także treściom biblijnym. Głęboka wiara tchnie z dziękczynnej pieśni Jana Kochanowskiego "Czego chcesz od nas Panie za Twe hojne dary". W innej pieśni ten sam poeta poucza, że "A jeśli komu droga otwarta do nieba - Tym, co służą Ojczyźnie". Sens tych słów jest odbiciem spojrzenia na świat i los ludzki przez pryzmat wiary, która każe człowiekowi troszczyć się o los drugiego człowieka - brata, bo wszyscy są dziećmi jednego Boga - Ojca.
Literatura polska okresu Baroku chętnie wracała do tematyki biblijnej i stąd tak częsty w niej motyw śmierci, przemijania. W biblijnej "Księdze Koheleta" autor snuje rozważania nad sensem życia ludzkiego. Refren "marność nad marnościami" jest odpowiedzią na pytanie o szczęście; nie zapewnia go ani bogactwo, ani rozkosz, ani mądrość. Człowiek poddany jest prawu przemijania. Motyw ten odnajdujemy w wierszach Daniela Naborowskiego: "Marność" oraz "Krótkość żywota".
"Dziady" A. Mickiewicza wyrosły także z głębokiej wiary poety. Ukochaną i umęczoną ojczyznę porównuje on do Chrystusa. Odpowiednikiem Heroda staje się car, lata prześladowań Polaków zestawione są z męką Jezusa, krzyżem są trzy państwa zaborcze. Zmartwychwstanie Chrystusa jest dla poety zapowiedzią zmartwychwstania Polski. Również "Hymn" J. Słowackiego rozpoczynający się od słów "Bogarodzico, Dziewico! Słuchaj nas, Matko Boża..." nawiązuje do pierwszej pieśni polskiej, która stała się hymnem narodowym. W utworze odnajdujemy wiarę poety w miłość Matki Bożej do walczących o wolność Polaków i gorącą prośbę, aby wyjednała Ona Boże błogosławieństwo dla powstańców.
Jezus, Maryja i Józef oraz wiele innych postaci biblijnych stanowią w naszej literaturze wzory pracowitości. Pochwałę pracowitości i naganę lenistwa znajdujemy w wielu utworach różnych epok i autorów. Pracę sławią: Mikołaj Rej, Jan Kochanowski, Ignacy Krasicki, Adam Mickiewicz, Maria Konopnicka i wielu innych twórców literatury. Wzorami pracowitości stają się postacie bohaterów powieści: "Nad Niemnem", "Chłopów", "Nocy i dni".
Częsty w naszej literaturze jest także motyw Sądu Ostatecznego, do którego nawiązuje Jan Kasprowicz w  katastroficznych hymnach. Zygmunt Krasiński w "Nie - Boskiej komedii" nawiązuje do "Apokalipsy" stwierdzając, że ostatnie słowo historii ludzkiej należy do Chrystusa. Pankracy po odniesionym zwycięstwie wyznaje: "Galilae , vicisti!" (Chryste, zwyciężyłeś!). Do motywów biblijnych i wiary chrześcijańskiej odwołuje się bardzo często powstańczy poeta Krzysztof Kamil Baczyński, który z pokorą i ufnością gotów jest ponieść śmierć dla ojczyzny, choć tak bardzo kocha życie. Władysław Broniewski w wierszu "Romantyczność" nawiązuje do motywu Męki Pańskiej zestawiając ten tragiczny obraz z życiem i śmiercią Ryfki - żydowskiej dziewczynki.
Podobnie jak z literatury antycznej, tak i z "Biblii" wiele określeń weszło do języka potocznego:
  •    nosić swój krzyż - przenośnie: cierpieć,
  •     pocałunek Judasza - podstępne skazanie kogoś na cierpienia,
  •     apostoł - głosiciel.

 Dokonaj klasyfikacji literatury średniowiecznej oraz omów jej cechy charakterystyczne.

Polska literatura średniowieczna pozostawała pod silnym wpływem Kościoła. Wiąże się to z przyjęciem chrześcijaństwa w 966 roku. Wcześniej pogańscy Polacy obywali się bez pisma (podobnie jak większość narodów europejskich). Pismo pojawiło się na naszych ziemiach wraz z duchownymi, którzy władając łaciną, starali się przystosować ten alfabet do wyrażenia polskich głosek, co było bardzo kłopotliwe(w jęz. łacińskim nie ma odpowiedników dla głosek takich, jak: ą, ę, ś, ź, ć, ż, dz, cz, sz, c).
Pierwsze księgi były pisane ręcznie na pergaminie , dopiero pod koniec XV w. powstał pierwszy w Polsce młyn papierniczy. Książki więc były drogie i praktycznie niedostępne dla ogółu społeczeństwa. Niewielu ludzi - poza duchownymi - posiadało umiejętność czytania i pisania. Jedną z głównych cech literatury średniowiecznej jest jej dwujęzyczność. Początkowo pisano niemal wyłącznie po łacinie, później coraz częściej w języku polskim. Drugą znamienną cechą tych utworów jest ich religijność - podporządkowanie nauce chrześcijańskiej.
Wielką popularnością cieszyły się żywoty świętych zaliczane do utworów parenetycznych (podających wzór do naśladowania). Średniowieczny człowiek, chcąc zasłużyć sobie na zbawienie, starał się wzorować na swoim patronie. Gatunek ten reprezentuje "Legenda o św. Aleksym" opisująca życie  świętego. Pochodził on z możnego rodu w Rzymie, miał bogobojnych rodziców. W dniu  ślubu pozostawił małżonkę, aby wyruszyć w świat i poświecić się służbie Bożej. Kosztowności zabrane z domu rozdał biednym i duchownym, sam siedział w obcym kraju pod kościołem modląc się, cierpiąc głód i zimno. Ofiara ta była miła Matce Boskiej, która schodząc z obrazu nakazywała klucznikowi otwarcie drzwi kościoła i wpuszczenie do środka modlącego się Aleksego. Wkrótce rozeszła się wieść o świętości obcego przybysza, więc Aleksy postanowił ruszyć dalej w świat. Jednak Boża opieka skierowała go do kraju rodziców. Aleksy nie chciał zostać rozpoznany, w domu swych rodziców siedział pod schodami dla służby przez 16 lat. Wylewano na niego pomyje, cierpiał różne upokorzenia. Kiedy zmarł, rozdzwoniły się dzwony w całym Rzymie, a ciało zmarłego miało moc uzdrowicielską. Zmarły trzymał w zaciśniętej dłoni kartkę, lecz dłoń mogła otworzyć tylko jego żona, żyjąca w czystości. Tak się stało i dopiero z zapisu na zwitku papieru wszyscy dowiedzieli się, kim był człowiek, który bogactwo, szczęście małżeńskie i rodzinne poświęcił Bogu.
Wielką popularnością cieszyły się też utwory apokryficzne, czyli opowiadające o życiu Rodziny Świętej, a także zbiory modlitw, pieśni, przekłady "Biblii". Oczywiście, ze względu na wysoki koszt takich książek, były one własnością klasztorów lub osób bardzo bogatych. Spośród zachowanych polskich rękopisów średniowiecznych najcenniejszymi są: "Kazania Świętokrzyskie" pochodzące z   XIII - XIV w, "Psałterz floriański" przeznaczony dla królowej Jadwigi i pochodzący z przełomu      XIV / XV wieku oraz "Biblia królowej Zofii" tłumaczona w połowie XVw dla ostatniej żony Władysława Jagiełły.
 Kolejną cechą literatury średniowiecznej jest jej anonimowość. Autor nie podpisywał swego dzieła, gdyż Bóg wiedział, komu zawdzięcza ten utwór, zaś dbałość o sławę rozumiana była jako przejaw pychy. Z tego powodu nie znamy wielu autorów i historycy literatury łamią sobie głowy nad ustaleniem narodowości autora, jego pochodzenia, nazwiska.
Chrześcijaństwo propagowało także świeckie wzorce osobowe - nie wszyscy zdolni byli naśladować świętych i ascetów (ludzi dobrowolnie umartwiających się). Świeckim wzorcem był rycerz chrześcijański. Postać taką ukazała nam "Pieśń o Rolandzie". Bohater utworu posiadał cechy: waleczność, męstwo, wierność władcy i Kościołowi, dbałość o cześć i honor, żądzę wojennych przygód i płynącej z nich sławy. Innym wzorcem świeckim był dobry władca - król, książę, którego wizerunek ukazywał Gall Anonim w "Kronice". Jest nim Bolesław Chrobry posiadający takie główne cechy, jak: sprawiedliwość, rycerskość, wielkoduszność i życzliwość w stosunku do poddanych.
Bardzo ważnym utworem w tej epoce jest pierwsza pieśń polska "Bogurodzica". Ma ona charakter religijny, gdyż treścią jej jest prośba do Matki Boskiej o wstawiennictwo u Chrystusa i zapewnienie wiernym dostatku w życiu doczesnym oraz ułatwienie drogi do bram raju. Pieśń ta szybko zdobyła sobie olbrzymią popularność, stała się pieśnią śpiewaną podczas wyjątkowych chwil dla narodu, aż urosła do rangi hymnu narodowego.
Od XV wieku do literatury średniowiecznej zaczynają przenikać coraz częściej akcenty świeckie. Ludzie troszczą się o własne zbawienie po śmierci, lecz chcieliby także  życie ziemskie, doczesne przeżyć w spopsób jak najbardziej pełniy. Życie to niesie obfitość problemów różnej natury i trzeba wobec nich zająć jakieś stanowisko. W utworze (anonimowym) "Rozmowa mistrza Polikarpa ze śmiercią" pojawia się popularny średniowieczny motyw "danse macabre" (taniec śmierci), czyli śmierci "tańczącej" z przedstawicielami wszystkich stanów. Okrutna, lecz sprawiedliwa śmierć wypowiada krytykę uprzywilejowanych ludzi: duchownych, sędziów, kupców. Autor oczywiście nie odważył się podpisać pod tak radykalnym tekstem, a na wszelki wypadek słowa krytyki włożył w usta śmierci. Utwór ma formę dialogu - bardzo popularną w tej epoce.
Innym utworem łączącym tematykę religijną ze świecką jest wiersz "O zachowaniu się przy stole". Autor bał się ulec pragnieniu okrycia się sławą, lecz z drugiej strony było ono tak silne, że nazwisko swoje wplótł w tekst prośby skierowanej do Boga - po prostu przedstawił się Stwórcy słowami: "Słota, grzeszny sługa twój...". Wspomniany autor rozpoczął wiersz wykazaniem, że na stole znajdują się dary Boga, więc człowiek powinien uszanować to miejsce. Dalej następują wskazówki i zalecenia: nie należy przepychać się przy stole, trzeba nakładać małe porcje i ewentualnie potem sobie dobierać, należy wcześniej umyć ręce, a nawet - okazywać szacunek kobietom. To ostatnie zalecenie Słota tłumaczy faktem, że Matka Boska też jest kobietą i cześć oddawana Jej, spływa na wszystkie przedstawicielki tej płci. Wiersz można uznać za pierwszy polski podręcznik savoir vivre'u (dobrych manier).
Całkowicie świecki charakter posiada - znów anonimowa - "Satyra na leniwych chłopów". Autor - z pewnością szlachcic - narzeka w niej na "chytrych" chłopów, którzy bardzo opieszale wykonują  obowiązki pańszczyźniane: używają do pracy chorych wołów, niszczą narzędzia, korzystając z braku nadzoru wylegują się w krzakach. Rozgoryczony autor stwierdza, że słyszy się tu i ówdzie głosy współczucia dla biednych chłopów, ale są oni niesolidni w pracy, przebiegli, mało wydajni. Utwór  świadczy o żywym już konflikcie społecznym na polskiej wsi, a był to koniec XV wieku.
Literatura średniowieczna - jak widać - była bardzo różnorodna, zarówno w treści, jak i w formie utworów. 
            
 Literatura wieków średnich o śmierci i ascezie.


Tematyka śmierci przenikała twórczość pisarzy XIV i XV wieku. Hasło "memento mori" (pamiętaj o śmierci) było zawołaniem tych czasów. Już od wczesnego średniowiecza popularność zdobył motyw śmierci, ale pojmowana była ona jako oczekiwane z utęsknieniem wyzwolenie z doczesności lub chwalebne uwieńczenie rycerskiego losu. Śmierć późnego średniowiecza odarta jest z tej romantyki (męczeństwa, poświęcenia, wybawienia) i ma budzić uczucie grozy i lęku. Ukazana jest jako ohydny rozkład ciała i równocześnie stanowi wyraz nietrwałości życia doczesnego i kary za grzechy. Tematyka śmierci obecna jest w "Legendzie o św. Aleksym", gdzie stanowi miarę poświęcenia i przywiązania do wiary Aleksego. W "Pieśni o Rolandzie" śmierć  jest bohaterska, stanowi konsekwencję rycerskiego rzemiosła. W późnym średniowieczu popularny staje się motyw "dance macabre" (tańce śmierci), w którym śmierć przedstawiona jest w postaci szkieletu, a tańczą z nią - spleceni rękami - przedstawiciele wszystkich stanów. Do motywu tego wyraźnie nawiązuje anonimowy autor "Rozmowy mistrza Polikarpa ze śmiercią". Wiersz ma formę dialogu, a przedstawienie wyglądu śmierci stanowi pokaźną część utworu. Jest to obraz odrażający, makabryczny - jakby z lubością eksponowany przez autora. Czytelnik ulega uczuciu grozy i wstrętu. Tymczasem autor dowodzi dalej, że śmierć - choć okrutna - jest nieprzekupna i sprawiedliwa, a przy tym nieuchronna. Z wypowiedzi śmierci wynika, że zajęcie swoje wykonuje  z pasją:



                     "Toć me nawięcsze wiesiele,

                  Gdy mam morzyć żywych wiele:

                  Gdy się jimę z kosą plęsać,

                  Chcę jich tysiąc pokęsać..."

Entuzjazmu dla pracy można by śmierci pozazdrościć! Wobec śmierci wszyscy ludzie są równi, nikt nie ma u niej względów - papież jest równy najlichszemu żebrakowi. Pomysłowy i sprytny Polikarp szuka możliwości skrycia się lub ucieczki przed śmiercią, więc pyta:

      

                       

                        "Mógł - li bych się skryć przed tobą,

                          Gdy bych się w ziemi chował
                          Albo twardo zamurował?"

Na nic jednak wszelkie wysiłki - każdy musi umrzeć, a śmierć odrobinę względów będzie miała tylko dla ubogich i dobrych mnichów, którzy nie boją się "jej kary", bo człek dobry umierając "nic nie traci" i "pójdzie w niebieskie radości".
W średniowieczu popularny jest także motyw ascezy. Ascetą nazywamy człowieka, który dobrowolnie umartwia się, rezygnuje z wszelkich przyjemności życia doczesnego, a nawet zadaje sobie ból fizyczny i psychiczny. Czyni to w celu zbliżenia się do Boga. Literatura religijna stworzyła wzorce postaci świętych, owianych legendą oraz sławą niezwykłych czynów i cudów. Żywoty świętych zaliczane są do dzieł hagiograficznych (opisy życia świętych) oraz do utworów  parenetycznych (dostarczających wzorów do naśladowania).
Popularnym w Polsce utworem tego typu była "Legenda o św. Aleksym". Bohater jej pochodził z możnej i bogobojnej rzymskiej rodziny. Ożenił się zgodnie z wolą ojca, lecz w dniu ślubu postanowił zrezygnować z czekających go rozkoszy małżeńskich. Pozostawił więc dom bogatych rodziców, młodą żonę i z częścią drogocennych przedmiotów udał się w świat. Kosztowności swe rozdał biednym i duchownym. Dnie spędzał pod kościołami w obcych krajach na modlitwie. Głodny, zmarznięty znosił wszelkie niedogodności swego życia. Matka Boska ulitowała się nad biedakiem i zszedłszy z obrazu, rozkazała klucznikowi otworzyć kościół i wpuścić Aleksego do środka, aby mógł się trochę ogrzać. Zdarzało się to często, więc rozeszła się wieść o świętości Aleksego, co nie mogło się spodobać  ascecie. Postanowił dalej ruszyć w świat, ale wiatry morskie przygnały statek do Rzymu. Aleksy zamieszkał pod schodami pałacu swego ojca. Służba wylewała nań pomyje, lecz on znosił te upokorzenia dla chwały Boga. Kiedy po 16 latach takiej poniewierki umarł, rozdzwoniły się same dzwony na znak, że Aleksy został przyjęty do nieba. Ciało jego miało moc uzdrawiania chorych i kalek. Zmarły nie został przez nikogo rozpoznany, lecz zastanowiła wszystkich  zaciśnięta kurczowo jego dłoń. Tylko żonie Aleksego (żyjącej w czystości) udało się otworzyć dłoń i wyjąć z niej zwitek papieru, z którego dowiedziano się, kim był ten człowiek. Pochowano go ze wszelkimi honorami, w kondukcie żałobnym kroczył papież, kardynałowie, kapłani i nieprzebrana ilość ludzi.
"Legenda o św. Aleksym" miała dostarczyć ludziom wzorca osobowego. W tym celu uwydatniła sumę zalet składających się na charakter i sposób życia bohatera. Stał się Aleksy wzorcem ascety, który dla zapewnienia sobie wiecznego życia w raju, zrezygnował z bogactwa i wszelkich przyjemności życia doczesnego.
                                    



Scharakteryzuj wzór "szlachcica poczciwego" nakreślony przez M. Reja.


Mikołaj Rej słusznie został nazwany "ojcem literatury polskiej". Jego dzieła są oryginalne, bo odbija się w nich życie narodu, zaś utwory adresowane są do przedstawicieli tego narodu. Czytała go przede wszystkim szlachta - wówczas była to warstwa dominująca w kraju i mająca decydujący wpływ na losy ojczyzny. Bolało Reja, że Polacy gardzą swym językiem i nie mają literatury narodowej. Nie zadbali o jej rozwój ludzie uczeni, którzy pokończyli uniwersytety włoskie, więc sam porwał się do tego czynu rzucając hasło:
                              
                               "A niechaj narodowie wżdy postronni znają,
                                Iż Polacy nie gęsi, iż swój język mają!"

Pisał językiem dosadnym, obrazowym, wziętym z żywej mowy współczesnej szlachty. Łatwość pisania miał ogromną, zarówno prozą, jak i wierszem. W utworach swych występował głównie jako nauczyciel narodu polskiego. Był człowiekiem głęboko religijnym - pragnął serca swoich czytelników zwrócić ku Bogu i równocześnie - jako gorliwy zwolennik reformacji - wystąpił do walki z instytucją Kościoła. Prostym językiem opowiedział w "Postylli" o życiu Chrystusa i wyjaśnił zasady moralności chrześcijańskiej. W pismach świeckich Rej uczył czytelników, jak spełniać obowiązki względem Boga, ojczyzny i człowieka. Najobszerniejszym utworem wierszowanym Reja jest poemat dydaktyczny "Wizerunek własny*(własny - w znaczeniu: dokładny) żywota człowieka poczciwego". Wiele miejsca poświęca w nim autor Bogu, naturze i człowiekowi. Dowodzi, że człowiek ma prawo dążyć do szczęścia, lecz polega ono nie na bogactwie, a na cnocie (życiu w zgodzie z zasadami moralnymi). Z poglądu, że jedynie cnota stanowi o wartości człowieka, płynie pogląd Reja na szlachectwo. O nim stanowi nie bogactwo, herby, zasługi przodków, lecz własna cnota i jedynie osobiste zasługi. W "Wizerunku" oburza się też Rej na huczne biesiady, pijaństwo, przepych w strojach i urządzeniu domów, obojętność na losy i problemy ojczyzny. Pod koniec życia napisał Rej obszerne dzieło pt. "Zwierciadło". Składa się ono z kilku części pisanych bądź prozą, bądź wierszem, zaś najobszerniejszą i najciekawszą częścią jest "Żywot człowieka poczciwego". Wyraził w niej naukę płynącą z różnych źródeł: z własnych wcześniejszych pism oraz utworów rzymskich filozofów (Seneki, Cycerona), a także z dzieł znanego ówcześnie humanisty niemieckiego Lorichiusa.
"Żywot człowieka poczciwego" składa się z trzech ksiąg. Pierwsza odnosi się do młodości szlachcica (wychowanie, nauka), druga omawia wiek średni "człowieka poczciwego", zaś trzecia księga mówi o starości.
Mikołaj Rej zaleca, aby karmić dziecko potrawami prostymi i ubierać skromnie. Główny nacisk należy położyć na wychowanie dziecka zgodne z zasadami moralności. Zasady te najlepiej wszczepiać poprzez dobry przykład. Nie zaleca Rej uczenia dziecka gramatyki, logiki, arytmetyki, które nie są w życiu przydatne, a nawet szkodzą zdrowiu (zbytnie zaczytanie i zamyślenie może prowadzić do omdlenia!). Kiedy dziecko podrośnie, powinno się uczyć jazdy konnej, zabaw z włócznią lub kopią, dobrze też pogawędzić i pożartować w towarzystwie (byle nie "opiłym"). Takie to miał zdanie o nauce nasz pierwszy humanista. Nawet nie wspomniał o szkołach publicznych czy uniwersytetach! Zaleca dalej wyjazdy zagraniczne, aby "przypatrzyć się onym pięknym, poważnym a statecznym sprawom ludzkim... bawić się poczciwymi sprawami ludzkimi a naukami potrzebnymi...". Po powrocie do domu młody szlachcic powinien odbyć praktykę: albo na dworze wielkopańskim, albo - co lepiej - w wojsku. Potem powinien wracać do domu  i żyć poczciwie.
W drugiej księdze - omawiającej wiek średni - radzi, aby szlachcic osiadł na roli i ożenił się z kobietą równą sobie majątkiem i stanem. Jednak wiodąc szczęśliwe życie rodzinne i gospodarując na roli, nie powinien zapominać o swojej ojczyźnie. Najpiękniejszą służbą krajowi jest piastowanie godności posła ziemskiego. Trzeba być wtedy cnotliwym i bacznym, aby nie utracić szacunku braci szlacheckiej. Dalej wylicza Rej przymioty, które mają zdobić szlachcica: przestrzeganie prawdy, sprawiedliwości, rozsądku - w takim sąsiedztwie znajdują się i pozostałe cnoty. Do wad zalicza autor przede wszystkim "sprośne łakomstwo" (chciwość gorsza i w ogóle mienia) i płynące z niego zamiłowanie do wystawności i zbytku, pijaństwo (napiętnował je szczególnie), "szarą pychę" (szczycenie się swym bogactwem, patrzenie z góry na uboższych) i na koniec gniew ("popędliwość").
Trzecia księga mówi o starości szlachcica i jest najmniej ciekawa. Autor dowodzi, że starość nie jest nieszczęściem, a nawet ma swoje powaby, zaś człowiek cnotliwy nie potrzebuje lękać się śmierci.
Mikołaj Rej podkreślał w swych utworach, że służba ojczyźnie jest zaszczytnym obowiązkiem szlachcica, choćby przyszło i życie dla tej sprawy poświęcić. Sam - będąc rozmiłowanym w gospodarowaniu na roli - zalecał to zajęcie innym szlachcicom i wyliczał pożytki z niego płynące. Człowiek poczciwy - zdaniem Reja - to szlachcic będący dobrym Polakiem, wzorowym gospodarzem; szanowanym dla swych przymiotów towarzyszem.


W jaki sposób Mikołaj Rej przedstawił społeczeństwo polskie XVI wieku w "Krótkiej rozprawie"?





"Krótka rozprawa" jest jednym z pierwszych utworów Mikołaja Reja (napisał ją licząc 38 lat, ale też twórczość rozpoczął już w wieku dojrzałym). Utwór wydany został w roku 1543, a był to rok wyjątkowy: ukazało się w nim też dzieło M. Kopernika "O obrotach sfer niebieskich" oraz broszura A. Frycza Modrzewskiego "Łaski, czyli o karze za mężobójstwo".

"Krótka rozprawa" jest najlepszą satyrą polską XVI wieku. Posiada formę dialogu między przedstawicielami trzech warstw społecznych: szlachty, duchowieństwa i chłopów reprezentowanych przez Pana, Plebana i Wójta. Pan i Wójt sarkają na próżniactwo, a zwłaszcza na chciwość księży obdzierających parafian. Pan zgorszony jest, że ksiądz zaniedbuje swe obowiązki: msze są krótkie, mało w nich śpiewów, jeśli są, to każdy śpiewa na własną nutę. Msze poranne - tzw. jutrznie są rzadko odprawiane, bo ksiądz smacznie śpi. Księża nie dają sami dobrego przykładu, lecz mimo to wytykają swoim parafianom drobne przewinienia i straszą sądem ostatecznym. Do krytyki tej przyłącza się Wójt dodając, że chłopstwo czuje się bezradne wobec opieszałości i chciwości księży. Z kazań wynika, że  najważniejszym obowiązkiem chłopa wobec Boga jest składanie obfitych dziesięcin i innych danin. Pan dalej wytyka duchownym odpusty, w czasie których kościół i ołtarz zamieniają się w targowisko i stragany: biegają po nich prosiaki, kury, liczone są jajka i inne dary. Parafianie zamiast modlić się i odprawiać pokutę, przynoszą do kościoła dary, a potem - pewni odpuszczenia grzechów - piją, krzyczą i śpiewają. Zaatakowany Pleban broni się jak może obwiniając szlachtę. Wytyka sędziom i urzędnikom zdzierstwo i łapownictwo, posłom i senatorom - prywatę. Szlachta zasiadająca w urzędach myśli tylko o własnych korzyściach, tylko jeden na stu kieruje się praworządnością. Sędziowie są przekupni, więc nie może być mowy o sprawiedliwych wyrokach. Urząd sędziego przynosi szlachcicowi więcej korzyści niż posiadanie pól i lasów. Straszne wieści przychodzą z sejmu, który obradując po kilka tygodni, nie może ustalić stanowiska w ważnych sprawach narodowych. Brak zgody i oczekiwanie jak największych korzyści osobistych paraliżują działanie sejmu. Posłowie, myśląc tylko o sobie, zupełnie zapominają o Rzeczypospolitej. Na koniec głos zabiera Wójt (przedstawiciel chłopstwa), który skarży się na marny los swego stanu. Chłop jest wyzyskiwany z każdej strony:

                                 "Urzędnik, wójt, sołtys, pleban -

                                   Z tych każdy chce być nad nim pan."



Nie dość, że obarczony jest pańszczyzną i wieloma innymi powinnościami na rzecz pana, to jeszcze musi oddać księdzu dziesięcinę. Ksiądz przeistacza się w urzędnika, który zawsze tak policzy, że największa kopa zboża na polu jest tą dziesiątą, więc należy się jemu. Tłumaczenie, że jest to ofiara dla Boga powoduje, że chłop zastanawia się, co Bóg robi z tak wielką ilością płodów. Chłop cierpi taki wyzysk, że nie żal mu umierać. Następnie, Pan do spółki z Wójtem, wymyśla na zbytki szlachty, która wiele pieniędzy trwoni na wymyślne potrawy, trunki i stroje. Jest więc "Krótka rozprawa" zjadliwą satyrą na księży i szlachtę, zaś autorem jej jest szlachcic!

Rej zdawał sobie sprawę z niepopularności takiego stanowiska wśród szlachty i kleru. Jego radykalizm społeczny był zbyt ostry i obawiał się ataków na siebie, więc utwór wydał pod pseudonimem. Opowiedzenie się Reja po stronie wyzyskiwanych nadmiernie chłopów nie mogło spodobać się braci szlacheckiej i duchowieństwu. Autor jednak pragnął ograniczyć ten wyzysk, uświadomić warstwom uprzywilejowanym, że chłopstwo nie może podołać tak wielkim ciężarom. Oczywiście Rej był przekonany o wyższości stanu szlacheckiego nad chłopskim, ale oburzała go niegodziwość chciwych panów. Sam będąc szlachcicem starał się stworzyć chłopstwu godziwe warunki życia i pracy: we własnych dobrach wprowadził czynsz pieniężny, a pańszczyzna ograniczała się do niewielu zaledwie dni pracy chłopa w roku. Było to stanowisko wyjątkowe, bo ogół szlachty bez skrupułów wyduszał z chłopów "ostatnie poty".
"Krótka rozprawa"  jest więc utworem radykalnym w głoszonych poglądach - tego radykalizmu brak już w późniejszych utworach Reja. Pozostał on jednak wierny swej zasadzie umiarkowania, bo w jednym z ostatnich utworów - "Zwierciadle" - chciwość uznaje za największą plamę na honorze szlachcica.



Omów różnorodność refleksji i konstrukcji poetyckich we fraszkach Jana Kochanowskiego.


O ile Mikołaj Rej zasłużył sobie na zaszczytne miano ojca literatury polskiej, o tyle Jana Kochanowskiego uznano za ojca poezji narodowej. Nigdy przedtem poezja nasza nie osiągnęła takich wyżyn, na jakie wzniósł ją właśnie Jan z Czarnolasu. Był to człowiek gruntownie wykształcony - studiował w Polsce (Akademia Krakowska) i za granicą (Królewiec, Padwa). Ukochał języki starożytne oraz literaturę antyczną: grecką i rzymską. Pierwsze utwory pisał po łacinie, ale już podczas pobytu we Włoszech zaczął tworzyć w języku narodowym. Zwiedził wiele krajów: Niemcy, Włochy , Francja i wreszcie, napatrzywszy się światu, powrócił na stałe do kraju. Próbował służby dworskiej i życia żołnierskiego, ale prawdziwe zadowolenie dało mu dopiero osiadłe życie ziemiańskie. Gospodarował w Czarnolesie otrzymanym w spadku po rodzicach, ożenił się i wiódł żywot człowieka poczciwego. Cisza, względny dobrobyt, kontakt z naturą sprzyjały wewnętrznemu skupieniu, co zaowocowało bogatą twórczością. Do najbardziej znanych utworów Kochanowskiego należą: "Fraszki", "Pieśni", "Treny", dramat "Odprawa posłów greckich". Szczególnie ulubionymi gatunkami poety były fraszki i pieśni. Pisał je przez całe życie, wyrażał aktualne tematy, nastroje - dzięki temu utwory te nazywamy lirycznym pamiętnikiem poety.
Nazwa fraszka pochodzi z języka włoskiego i wprowadził ją właśnie J. Kochanowski. Wcześniej utwory tego typu nazywano facecjami lub figlikami. Fraszka jest drobnym utworem wierszowanym, często o charakterze żartobliwym, opartym na dowcipnym pomyśle. Konstrukcja fraszek Kochanowskiego jest dwojaka: jedne posiadają formę zwięzłą, zbliżoną do epigramatu (epigramat - pierwotnie wierszowany dwuwersowy napis umieszczany w starożytnej Grecji na pomnikach, grobowcach, dziełach sztuki), drugie są dłuższe, opisowe (sięgają do 30 wersów).
Wśród fraszek epigramatycznych Kochanowskiego spostrzegamy bardzo różnorodne treści. Są wśród nich ważne sentencje, złośliwe portreciki znajomych ("Na Konrata" - znanego w towarzystwie obżartucha), wyznania i prośby zakochanego ("Do Hanny", której serce jest twarde jak krzemień), przekomarzania ("Na nabożną", która często się spowiada, choć twierdzi, że nie grzeszy). Jakże zwięźle wyraża poeta swoje myśli i spostrzeżenia - tylko dwa wersety, a tak wiele w nich treści!
Fraszki dłuższe, opisowe mają także różnorodną tematykę. W "Ku muzom" poeta prosi  córki Zeusa, aby zesłały mu natchnienie i zapewniły sławę - nawet pośmiertną. "Do gór i lasów" to fraszka autobiograficzna, w której poeta opisuje  swe podróże zagraniczne, szukanie odpowiedniego zajęcia na życie i wreszcie kończy się utwór stwierdzeniem, że nie warto martwić się o przyszłość, ale żyć dniem dzisiejszym i cieszyć się nim. O sensie życia ludzkiego rozprawia Kochanowski dość często              ("O żywocie ludzkim", "Do fraszek") i konkluduje, że życie nasze jest fraszką, zabawką wobec biegu czasu, wydarzeń, losu. Nasze wysiłki, pragnienia i tęsknoty są niczym, bo i tak Fortuna (bogini szczęścia i losu) uczyni z nami to, co się jej spodoba. Póki więc los nam sprzyja - cieszmy się i bawmy! Rozmiłowany w życiu wiejskim poeta sławi też przyrodę oraz swój dom ("Na lipę" - ulubione drzewo Kochanowskiego, droższe od jabłoni, "Na dom w Czarnolesie", którego nie zamieniłby na marmurowe pałace). Fraszka "O doktorze Hiszpanie" jest fantastycznym obrazkiem rodzajowym z życia dworskiego. Przyjaciel poety zwany Hiszpanem postanowił żyć wstrzemięźliwie, zatem cichaczem opuścił grono towarzyszy biesiadnych, zamknął się w swoim pokoju i zasnął.  Po wieczerzy przyjaciele postanowili zniweczyć ten misterny plan i z dzbanem wina udali się do kompana. Zamknięte drzwi wyważyli i zmusili Hiszpana do wypicia wielokroć swego zdrowia (któż nie spełni takiego toastu!?).  Po wyjściu przyjaciół bohater fraszki skonstatował: "Szedłem spać trzeźwo, a wstanę pijany".
Swemu przyjacielowi i mecenasowi tak tłumaczy się poeta we fraszce "Do Mikołaja Firleja": autor tych utworów jest stateczny, a że niektórych fraszek nie godzi się czytać przed panną, to już wina rymu, to on bywa zbyt swawolny.
Kochanowski lubił swe fraszki i bawił się nimi z upodobaniem. Przykładem takiej zabawy dla autora i czytelnika jest fraszka "Raki", która, czytana od końca wersetu, posiada przeciwstawny sens. Czytamy więc najpierw:
        
      "Folgujmy paniom nie sobie, ma rada;
       Miłujmy wiernie nie jest w nich przysada.* [przysada - cecha ujemna]
       [...]
       Bezpiecznie wierzcie nierad ja omylę.”

a potem wspak:
      
                               “Rada ma, sobie nie paniom folgujmy;
                             Przysada w nich jest nie wiernie miłujmy.
                             [...]
                            Omylę ja rad nie wierzcie bezpiecznie."

W innej fraszce poeta wyznaje szczerze:
      
                             "Ja inaczej nie piszę, jeno jako żyję:
                              Pijane moje rymy, bo i sam rad piję..."

We fraszkach powstałych na dworze króla Zygmunta Augusta czy biskupa Filipa Padniewskiego odbiło się to huczne i gwarne życie dworskie. Wśród tych powstałych w Czarnolesie, przeważają już rymy nie "pijane", lecz poważne, a nieraz i podniosłe. W sumie więc fraszki są zwierciadłem życia i duszy samego poety, pamiętnikiem, w którym dorywczo zapisywał swoje najróżnorodniejsze przygody, spowiadał się ze swoich uczuć i myśli.
Forma tych arcydzieł jest wykwintna i dowodzi niepospolitego talentu i mistrzostwa we władaniu poetycką mową ojczystą. Zachwyca nas ich zwięzłość, precyzja, przebogata różnorodność tematyczna.



Filozofia życiowa zaprezentowana w "Pieśniach" J. Kochanowskiego.





"Pieśni" Kochanowskiego stanowią arcydzieło polskiej poezji. Powstawały one - jak "Fraszki" - w różnych chwilach życia poety. Zaledwie kilka z nich ogłosił autor drukiem, całość ukazała się po jego śmierci. Zebrane zostały w zbiorze "Pieśni ( ...) ksiąg dwoje" (50 pieśni oraz osobny cykl "Pieśń świętojańska o Sobótce"). Wzorem dla naszego poety był Horacy (najsławniejszy poeta rzymski), niektóre pieśni są wręcz przekładami lub przeróbkami ód tego starożytnego twórcy. Rodzimych poprzedników nie miał Kochanowski w tym gatunku, za to znalazł wielu naśladowców. Czerpał więc obficie z Horacego, ale wzbogacał swe utwory i przekształcał zgodnie z osobistym odczuciem. Będąc wiernym humanistycznej zasadzie Kochanowski ukazał pełnię człowieczeństwa. Nie ma takiej sprawy, która byłaby mu obca, bo wszystkie wiążą się z człowiekiem. Stąd też różnorodność tematyczna pieśni i szczegółowy wykład filozofii życiowej poety. Pieśni Kochanowskiego dają odpowiedź na pytania: jak żyć godnie, czym się cieszyć, jak kochać Boga, ludzi i ojczyznę, co ma stanowić sens życia ludzkiego?

Pochwała radości, zabawy, towarzystwa zawarta jest w wielu pieśniach. Poeta przekonuje, że "Miło szaleć, kiedy czas po temu" i zachęca do cieszenia się dniem dzisiejszym: "Dziś bądź wesół, dziś użyj biesiady, - O przyszłym dniu niechaj próżnej rady...". Echa filozofii stoickiej słychać wyraźnie w słowach "Pieśni IX":

                                      

                                       "Nic wiecznego na świecie:

                                        Radość się z troską plecie, [...]

                                        Lecz na szczęście wszelakie
                                        Serce ma być jednakie."

Kochanowski nie zna fałszywej skromności, jest świadom posiadanego talentu poetyckiego, kiedy wyznaje: "Niezwykłym i nie leda piórem opatrzony polecę precz, poeta ze dwojej złożony natury" i kiedy z dumą stwierdza: "O mnie Moskwa i będą wiedzieć Tatarowie, i różnego mieszkańcy świata Anglikowie; mnie Niemiec i waleczny Hiszpan mnie poznają..."
Życie bez miłości byłoby ubogie, więc uczucie to często gości w pieśniach poety. Można powiedzieć, że to dopiero on stworzył polski język miłości wzorując się na liryce rzymskiej i włoskiej (Petrarka). Uczucie miłości budzi w poecie raz radość, raz smutek. Unosi się nad pięknością ukochanej, przepełnia go szczęściem wzajemność uczuć, smutek i tęsknotę budzi rozstanie. Wszystkie te wyznania są tak szczere, że nie wypada nam wątpić w ich autentyczność. Oj, kochliwy był zatem nasz Jan z Czarnolasu! O bohaterkach tych pieśni miłosnych wiemy bardzo niewiele, Jedną z nich nazywa Hanną i najprawdopodobniej pod tym imieniem ukrywa się żona poety - Dorota Podlodowska.
Humanistyczny charakter mają też pieśni refleksyjne wyrażające filozofię życiową poety. Zaleca on używanie życia i świata oraz umiarkowanie - postawę stoicką propagującą dystans wobec wypadków życiowych (nie popadać w euforię w chwilach szczęśliwych i nie poddawać się rozpaczy w chwilach tragicznych).
"Pieśń o cnocie" uczy, że służba ojczyźnie otwiera człowiekowi drogę do nieba. Bóg wynagrodzi mu wszelkie trudy poniesione dla kraju. Zazdrość ludzka jest dowodem małości człowieka - przecież każdy ma możliwość okryć się blaskiem własnej cnoty. Również "Pieśń o poczciwej sławie" zaleca służbę ojczyźnie i narodowi. Każdy posiada inne talenty, więc niech zgodnie z nimi służy swojemu krajowi. Kto ma talent i dar wymowy - "niech szczepi między ludźmi dobre obyczaje", kto ma kto siłę i odwagę - niech poświęci się rzemiosłu rycerskiemu. Poeta zachęca: "Służmy poczciwej sławie, a jako kto może, niech ku pożytku dobra spólnego pomoże".
Z filozofii Kochanowskiego płynie też patriotyzm, najgłośniej brzmiący w "Pieśni o spustoszeniu Podola". Poeta nawiązuje do wydarzeń historycznych (napadu Tatarów na Podole - jedną z dzielnic Polski). Przejmująco rysuje obraz pohańbienia polskich kobiet wziętych do niewoli tatarskiej: "Córy szlacheckie (żal się mocny Boże!) psom bisurmańskim brzydkie ścielą łoże". I któż to plądruje ziemie polskie, uprowadza kilkadziesiąt tysięcy jeńców? Dzikusy, poganie, naród koczowniczy, który nie buduje nawet miast i osad. Cóż zatem robią Polacy - naród dumny, cywilizowany, bogobojny i zasobny? Otóż rodacy - ze wstydem wyznaje to poeta - siedzą bezczynnie przy stołach suto zastawionych i cieszą się, że Podole jest daleko od nich. Rozzuchwaleni Tatarzy poczynają sobie bezkarnie, kto wie - może i Turcy znów ruszą na Polskę! Kochanowskiemu wstyd za polską szlachtę, stara się pobudzić uczucia dumy rodowej i narodowej swej warstwy, więc woła: "Skujmy talerze na talery*[przetopmy talerze (srebrne) na talary, którymi opłacimy wojska najemne], skujmy, a żołnierzowi pieniądze gotujmy!". Upomina, że to zwycięzcy będą jeść z tych talerzy i półmisków. Cała ta bolesna pieśń kończy się smutną refleksją, że przysłowie: "Polak mądry po szkodzie" nie sprawdza się w tej rzeczywistości, bo przecież Polak już szkodę poniósł (Podole zostało ograbione z ludzi i mienia), ale nie stać go nadal na mądrą decyzję - podjęcie walki z najeźdźcą. Jest to pieśń żalu i wstydu patriotycznego za brać szlachecką.
Sens życia widział Kochanowski w gospodarowaniu na roli i w życiu w zgodzie z naturą. Kochał wieś - jej przyrodę, spokój. Nie zamieniłby takiego życia na żadne inne, a przecież spróbował i dworu, i wojaży zagranicznych, i żołnierki, nawet namawiano go do przyjęcia święceń kapłańskich. Kiedy jednak skosztował życia ziemiańskiego - wiedział już, że tylko na wsi jest jego miejsce. Sławił więc wielekroć tę wieś, przyrodę, obyczaje ludowe. Stworzył cykl 12 pieśni pod wspólnym tytułem "Pieśń świętojańska o Sobótce". Jako czciciel tradycji oraz humanista wrażliwy na jej malowniczość i tajemniczość poświęcił temu obrzędowi sobótkowemu wiele wersetów. Sam opis uroczystości ujął w 4 tylko zwrotkach. Pozostałą część utworu stanowią pieśni 12 panien, zawierające obraz wsi opowiadany przez proste dziewczyny wiejskie. Właśnie to ludowe spojrzenie na świat uznał Kochanowski za godne słowa poetyckiego, co wyprzedzało znacznie pogląd epoki (dopiero w romantyzmie ludowość wkroczyła do literatury). Tak więc panny bawiące się przy obrzędowym ognisku śpiewają o tańcu, miłości, drwią ze złośliwości ludzkiej i z nieszczęśliwego biedaczyny, który stał się pośmiewiskiem wsi. Wiele z tych pieśni ma charakter szyderczy (takie pieśni śpiewano autentycznie w czasie tego obrzędu), inne poświęcone są różnym doznaniom miłosnym i nadziei na wzajemność, skardze na niewiernego kochanka, tęsknocie. "Pieśń panny XII" podsumowuje obrzęd. Kończy się noc, nastaje świt, więc ostatnia panna śpiewa pochwałę "wsi spokojnej, wsi wesołej". Jest to oczywiście wieś widziana oczyma rozkochanego w niej szlachcica (czyli Kochanowskiego). Nie ma w niej mowy o pracy, tam wszystko rodzi się samo, bo:
                                             
                                               "Jemu sady obradzają,
                                                Jemu pszczoły miód dawają;
                                                Nań przychodzi z owiec wełna
                                                I zagroda jagniąt pełna."

Sielskie jest to życie ziemiańskie: dostatek w polu, oborze i w domu, gospodarz poluje, łowi ryby, wieczorem zimowym śpiewa i tańczy w wesołej kompanii, otoczony jest szacunkiem dzieci i wnucząt, które z uwagą i skupieniem go słuchają. Nie ma w całej literaturze staropolskiej utworu o wsi, który byłby tak wdzięczny i przepiękny w swojej poetycznej idealizacji, jak ta właśnie pieśń Kochanowskiego.
Filozofia Jana z Czarnolasu byłaby niepełna, gdyby zabrakło w niej Boga. Religijność i miłość do ojczyzny były w sercu poety nieodłączne. Człowiek nie może odgadnąć wyroków Boga, ale nie wynika stąd absolutnie, aby Bóg mógł być niesprawiedliwy. Trzeba się poddać woli Najwyższego i mieć nadzieję na lepsze jutro. Czasem Stwórca nie ustrzeże "biednej głowy" człowieka od "złych przygód", czasem złemu człowiekowi powodzi się lepiej niż dobremu, ale trzeba pamiętać, że prędzej czy później Bóg ukaże złego, jeśli nie w tym, to w przyszłym życiu. Oprócz wiary w sprawiedliwość Boga, wypowiada Kochanowski podziw dla Jego wielkości i potęgi, hojności, z jaką sypie dobrodziejstwa swym dzieciom, a przede wszystkim podziw dla niewzruszonego ładu natury. To uwielbienie Boga w naturze jest uczuciem bardzo dawnym (psalmy biblijne, literatura starożytna). "Czego chcesz od nas Panie za twe hojne dary" to pieśń - hymn majestatyczny zupełnie nowy w naszej poezji. Przed Kochanowskim nikt nie uwielbiał wielkości Boga w przyrodzie. Cóż ma czynić człowiek, jaką złożyć ofiarę w podzięce Bogu za Jego łaskę, dobroć i ten świat cudowny? Wyznawać Boga "wdzięcznym sercem" - oto odpowiedź i wskazówka, jakiej udziela poeta. 


"Odprawa posłów greckich" Jana Kochanowskiego utworem okolicznościowym czy pierwszym dramatem narodowym wyrosłym z analizy ówczesnych stosunków w Polsce?

 "Odprawa posłów greckich" to pierwszy dramat narodowy. Jan Kochanowski pisał go w swoim zacisznym Czarnolesie, bo bolała go postawa szlachty wobec ojczyzny. Wcześniej tłumaczył poeta na język polski trzecią księgę "Iliady" Homera. Właśnie z tej księgi wziął temat do swej tragedii - przybycie Ulissesa i Menelaosa do Troi, aby upomnieć się o porwaną przez Aleksandra (Parysa) Helenę i odprawienie tychże posłów z negatywną odpowiedzią. Kochanowski zapożyczył temat z utworu starożytnego, ale zinterpretował go już zupełnie współcześnie. Chciał dać literaturze polskiej dramat napisany na wzór tragedii greckich (Eurypidesa i Sofoklesa). Kiedy poeta pracował nad tym utworem, jego przyjaciel - Jan Zamoyski zaręczył się z Krystyną Radziwiłłówną. Wesele pragnął uświetnić utworem teatralnym - miał przybyć na nie sam król Stefan, zaproszeni byli także posłowie i senatorowie. Jan Zamoyski - wówczas podkanclerzy koronny - zwrócił się do poety z prośbą o napisanie stosownego utworu. Kochanowski uznał, że pisany właśnie dramat będzie jak najbardziej odpowiedni na taką okazję, więc przyśpieszył pracę, dodał na początek stosowną pieśń chóru, trochę zmienił zakończenie i dramat był gotów. Nie była więc "Odprawa..." utworem okolicznościowym, pisanym na zamówienie. Dramat był już prawie gotowy, został tylko nieco uzupełniony i wystawiony szybciej, niż przewidywał sam autor zasiadający do jego pisania. Temat został zaczerpnięty z literatury starożytnej, lecz mimo to „Odprawa...” jest utworem oryginalnym, bo wiele szczegółów wymyślił Kochanowski sam, a szczegóły zapożyczone rozwinął, uzupełnił i stworzył z tego wszystkiego jednolitą całość.
Dramat wystawiono w Jazdowie pod Warszawą w pałacyku królewskim. Aktorami byli amatorzy spośród dworzan, widownię zaś zapełniła elita dworska z królem i królową na czele oraz zaproszeni posłowie i senatorowie (znajdowali się oni w Warszawie w związku z odbywającym się sejmem). Tragedię odgrywano w niezwykle ważnym momencie politycznym i poeta zakończył ją wezwaniem do wojny zaczepno-obronnej przeciwko Moskwie. Słowa Antenora wzywające do walki dźwięczały w uszach widzów jak pobudka wojenna i nie były dźwiękiem pustym: wkrótce po odegraniu tragedii Kochanowskiego, sejm uchwalił podatek na wojnę zaczepną z Moskwą!
Tematem tragedii jest epizod dający początek wojnie trojańskiej. Aleksander (Parys) porywając Heleną popełnił zbrodnię, bo pogwałcił świętość domowego ogniska, podeptał prawa boskie i ludzkie, a nadto naraził ojczyznę na niebezpieczeństwo wojny z Grekami. Można było jeszcze temu zapobiec oddając Helenę posłom greckim, ale Parys kierując się egoizmem, nie zaś miłością ojczyzny, nie chce tego uczynić. Mało tego - wciąga  jeszcze do tej haniebnej zbrodni większość panów z rady trojańskiej, których zjednał sobie za pomocą przekupstwa. Głosują oni za pozostawieniem Heleny w Troi, choć Antenor ostrzega przed zgubnymi następstwami takiej decyzji. Nic nie sprawił rozum, szlachetność i miłość ojczyzny nielicznych patriotów trojańskich - zwyciężyła głupota, nikczemność i prywata Parysa oraz jego stronników. Posłowie greccy dostali odprawę, a skutkiem tego wybuchnie wojna i  potężna Troja legnie w gruzach. Tak to Kochanowski wyłożył myśl przewodnią dramatu: państwo, w którym większość rządzi się nie miłością ojczyzny, lecz prywatą - musi zginąć. Poeta miał na myśli swoją własną ojczyznę, w której, na nieszczęście, nie brakowało takich Parysów, zaś Antenorów było niewielu. Kochanowski nie rokował szczęścia ojczyźnie i swój lęk o jej przyszłość wypowiedział przez usta Ulissesa ("O nierządne królestwo i zginienia bliskie!") i Kassandry, która mając dar widzenia przyszłości, głosi tragiczną wizję zagłady Troi.
W całym tekście "Odprawy..." pełno jest napomknień o sprawach polskich: opowiadanie posła o kłótliwym i wrzaskliwym posiedzeniu rady trojańskiej jest dosadnym obrazem sejmu polskiego, poplecznicy Aleksandra są wizerunkami polskich warchołów szlacheckich, król Priam, odkładający wszystko do jutra, przypomina króla Zygmunta Augusta. Tak więc "Odprawa..." pomimo swej starożytnej treści jest utworem narodowym i patriotycznym właśnie dzięki tym licznym aluzjom do spraw polskich, dzięki wyrażonemu uczuciu niepokoju o przyszłość ojczyzny i wreszcie dzięki pobudce wojennej do ataku na Moskwę.
"Odprawa posłów greckich", wzorowana na dramatach starożytnych, pozostała wierna zasadom tych utworów. Zaczyna się od prologu, po którym następuje pierwsza pieśń chóru; dalej - epeisodion pierwsze, druga pieśń, drugie epeisodion, trzecia pieśń chóru i wreszcie exodos (rozwiązanie). Wiersz z wyjątkiem dwóch pierwszych pieśni chóru nie jest rymowany, tylko biały (rytmiczny) - to już wedle mody włoskiej, lecz równocześnie miało przypominać wzory starożytne właśnie tą rytmicznością.
 Na scenie przez cały czas trwania akcji znajduje się chór złożony z panien trojańskich, obowiązuje też zasada trzech jedności: czasu, miejsca, akcji. O przebiegu rady trojańskiej widzowie dowiadują się z długiego opowiadania posła, bowiem akcja odbywa się w jednym miejscu - przed domem Aleksandra. "Odprawa..." posiada więc nieomal wszystkie cechy tragedii antycznej, choć mało w niej właśnie... tragiczności. Kochanowski nie uwydatnił wielkości zbrodni przeciwko krajowi i nie wydobył z niej grozy tragicznej. Groźne proroctwo Kassandry jest wprawdzie zapowiedzią kary, jaką Troja poniesie za tę zbrodnię, ale brak w tragedii napięcia dramatycznego, punktu kulminacyjnego. Nie jest więc "Odprawa..." arcydziełem tragedii, ale jest najpiękniejszą tragedią, na jaką zdobyła się literatura Polski niepodległej.



Na podstawie "Żeńców" Szymona Szymonowica scharakteryzuj sielankę jako gatunek literacki.



 Szymon Szymonowic, autor wykwintnych i zarazem realistycznych sielanek, pochodził z rodziny mieszczańskiej, ale za zasługi na polu literatury został nobilitowany (uszlachcony). Tęgi był to umysł, a jego talent poetycki - darem bożym, bo też - podobnie jak Kochanowski - był poetą z urodzenia. Kształcił się w Akademii Krakowskiej, a następnie kilka lat przebywał za granicą: we Francji, Belgii, Niemczech, gdzie wzbogacił swą wiedzę prawniczą oraz medyczną, ale przede wszystkim zgłębił kulturę i literaturę starożytną - grecką i rzymską. Po powrocie do kraju dzięki swym wierszom łacińskim pozyskał uznanie, szacunek i przyjaźń możnego mecenasa kanclerza Jana Zamoyskiego. Przy jego poparciu zostało mu nadane szlachectwo oraz tytuł "poety królewskiego". Jan Zamoyski uczynił go nauczycielem i jednym z trzech opiekunów swego syna, gdyż wysoko cenił gruntowne wykształcenie, talent i zalety charakteru tego wielkiego humanisty. Sławę zawdzięcza Szymonowic nie swym poezjom łacińskim, lecz sielankom polskim.

Gatunek ten znany i popularny w literaturze starożytnej, musiał zachwycić także naszego humanistę. Literatura antyczna wprowadziła dwa typy sielanki: realistyczną i konwencjonalną. Grecki sielankopisarz Teokryt kreślił drobne obrazki realistyczne, czyli odtwarzające życie prostych ludzi (pasterzy, rybaków, rolników, mieszczan) takim, jakie ono było w rzeczywistości. Natomiast sielanki rzymskiego poety Wergiliusza są zazwyczaj konwencjonalne, czyli alegoryczne: występują w nich ludzie niby prości (pasterze), którzy jednak myślą, czują i mówią tak, jak gdyby byli ludźmi wykształconymi i dobrze wychowanymi. Szymonowic znał doskonale twórczość obu tych starożytnych poetów, obu też utwory przerabiał lub naśladował, czyli uprawiał oba typy sielanek. W sielankach konwencjonalnych występują pasterze, którzy pasąc owce, kozy i krowy rozmawiają o swych przygodach, kłopotach, myślach i uczuciach (zwłaszcza o miłości  ku pasterkom), a dla rozrywki śpiewają sobie piosenki. Sielanki te są bardzo piękne - sławią piękno natury i subtelnie malują różne uczucia ludzkie, pisane są zaś pięknym, wypieszczonym i zarazem pełnym prostoty językiem. Często Szymonowic wypowiada w nich swoje własne uczucia i myśli, wkładając je w usta pasterzy. W sielankach realistycznych poeta zupełnie zapomina o sobie - oddaje myśli i uczucia nie własne, lecz innych ludzi. Taką realistyczną sielanką są "Żeńcy". Przekazuje w niej autor smutny, ale prawdziwy obrazek z życia ludu. Wśród skwaru słonecznego żną zboże dziewczyny (stąd tytuł "Żeńcy" - od żęcia zboża). Dwie z nich: wesoła Pietrucha i smutna, lękliwa Oluchna, rozmawiają o rzeczach, o jakich proste dziewczyny wiejskie naprawdę rozmawiać mogły, a więc o staroście (ekonomie) bez serca i o jego gospodyni - jędzy. Przebiegła Pietrucha śpiewa przepiękną pieśń o słoneczku, chcąc ułagodzić gniewnego starostę. Tymczasem bezlitosny starosta bije batem biedną Maruszkę, która dopiero co wstała po ciężkiej chorobie i nie ma siły nadążyć z pracą za pozostałymi żniwiarkami. Ten okrutny starosta to także postać realistyczna - wzięta niestety z życia. Szymonowic w "Żeńcach" staje w obronie ludu - sielanka ta jest nie tylko arcydziełem poezji, ale też protestem szlachetnego człowieka przeciwko niedoli ludu. Pełne prawdy są również portrety psychologiczne bohaterek utworu. Pietrucha jest pełna humoru, energiczna, czasem złośliwa nawet i przebiegła. Gdy starosta jest daleko od niej i nie może słyszeć słów pieśni, wyraża się o nim jak najgorzej, gdy zbliża się - zmienia słowa na schlebiające butnemu nadzorcy. Oluchna jest przeciwieństwem Pietruchy: lękliwa i pokorna ostrzega towarzyszkę przed zemstą  bezwzględnego okrutnika. Forma dialogu dodaje sielance dramatyzmu. Jest więc utwór "Żeńcy" realistycznym obrazkiem życia chłopów i świadectwem stosunków społecznych na polskiej wsi pańszczyźnianej.





Omów cechy dramatu Szekspirowskiego wykazując różnice w stosunku do dramatu antycznego.

 Początki dramatu antycznego sięgają VI wieku p.n.e. Wówczas to w Grecji uroczyście oddawano cześć bogowi Dionizosowi - opiekunowi urodzaju, odradzającej się przyrody i wina. Ku czci tego boga śpiewano pieśni i bawiono się. Wierzono, że Dionizos ma postać na poły człowieka i satyra, lubi  bawić się, pić wino, towarzyszy mu wesoły orszak koźląt. Grecja była krajem rolniczym, więc nic dziwnego, że bóg odpowiedzialny za urodzaj darzony był szczególnym kultem, a święta ku jego czci obchodzono aż dwa razy w roku: wielkie i małe dionizje. W czasie  świąt ludzie ubierali się w koźle skóry, śpiewali, tańczyli, pili wino. Od tych pieśni wywodzi się termin: tragedia (tragos - kozioł, ode - pieśń). Początkowo bohaterem  pieśni był Dionizos, potem także inni bogowie i mieszkańcy Olimpu, później jeszcze królowie, sławni rycerze. Aby urozmaicić  uroczystości, wprowadzono rozpoczynającego pieśń, który miał do pomocy chór, potem pojawił się nadto odpowiadacz, który odpowiadał przewodnikowi  chóru i tak powstała scena, na niej chór i dwóch aktorów. Później stało się tradycją, że w czasie tych świąt odbywały się konkursy dramatyczne. Miejsca dla widowni znajdowały się na stoku wzgórza, pod gołym niebem. W dole znajdowała się orchestra (tanecznia) dla chóru, nieco wyżej - na tle budynku (szopy) znajdowała się właściwa scena. Budynek pełnił rolę siedziby bogów, królów, rycerzy i był równocześnie dla aktorów rodzajem garderoby, w której się przebierali i czekali na wejście na scenę.
Za twórców tragedii greckiej uznajemy trzech ateńczyków: Ajschylosa, Sofoklesa i Eurypidesa. Oni to stworzyli główne zasady, które stały się obowiązujące w tragedii. Sofokles napisał około 120 dramatów, ale tylko 7 tragedii zachowało się do dzisiejszych czasów. Jedną z nich jest "Antygona". Porównam ten dramat antyczny z dramatem nowożytnym, który reprezentuje tragedia "Makbet" angielskiego dramaturga Williama Szekspira. Twórca nowożytnego dramatu - William Szekspir - uzasadniał, że wielkie namiętności ludzkie są bardzo często motorem działalności człowieka. Z tego powodu wiele jego utworów nazwano dramatami namiętności ludzkich. W tragedii "Romeo i Julia" namiętnością  jest wielka miłość, w "Otello" - zazdrość, w "Makbecie" - żądza władzy. To właśnie pragnienie zdobycia korony królewskiej popycha Makbeta i jego żonę do poruszenia łańcucha zbrodni. Namiętność  zaślepia bohaterów i wreszcie staje się przyczyną ich osobistej tragedii oraz śmierci. W dramacie antycznym los człowieka był całkowicie zależny od woli bogów i człowiek nie mógł uczynić nic, aby wyzwolić się spod  tego wpływu.
Król Edyp chciał uniknąć swego losu, naznaczonego mu przez bogów, zanim jeszcze przyszedł na świat. Aby nie stać się ojcobójcą i nie wejść w związek kazirodczy z matką, opuścił rodziców (nie wiedział, że był ich  przybranym  dzieckiem) i udał się w świat. Jednak wola bogów musiała się spełnić: zabił ojca, ożenił się ze swą matką i spłodził z nią potomstwo, które zostało przeklęte przez bogów. Człowiek był igraszką w rękach bogów i nie miał wpływu na  własny los. W dramatach Szekspira człowiek mógł sam decydować o swojej przyszłości, lecz zaślepiały go wielkie namiętności, spod których wpływu nie potrafił się wyzwolić.
Dramat antyczny był realistyczny. Zdarzenia, o których opowiadał, były prawdziwe (ludzie głęboko wierzyli w ich prawdę). Nie ma w tych dramatach żadnych zjaw czy duchów, bo zaprzeczałyby one zasadzie realizmu. Szekspir wprowadzając psychologiczną motywację losów bohaterów upostaciował ich przeżycia wewnętrzne. Trzy wiedźmy, które spotykają Makbeta i Banka są uosobieniem wewnętrznych pragnień bohaterów, ich żądzy posiadania władzy. Wodzowie wracają z wojny jako zwycięzcy, okryli się sławą, więc ich marzenia o awansie i laurach są w pełni uzasadnione. Wiedźmy mówią tylko o tym, o czym w głębi duszy marzą bohaterowie. Zjawą fantastyczną jest też duch Banka - prześladuje Makbeta, bo jest jego wyrzutem sumienia.
Wiele dramatów Szekspira posługuje się nastrojem - w "Makbecie" nastrój grozy i napięcia dramatycznego potęgują zjawiska przyrody: burza, błyskawice, wyjący wiatr. Nastroju takiego nie ma w dramatach antycznych. Miejsce akcji “Makbeta” przenoszone jest w zależności od ukazywanego zdarzenia. W "Antygonie" Sofoklesa było to niedopuszczalne. Nie widzimy bohaterki dramatu grzebiącej zwłoki swego brata, lecz dowiadujemy się o jej czynie ze słów strażnika, który informuje Kreona o tym wydarzeniu. O innych zdarzeniach, które dzieją się poza sceną, informuje także chór.
Akcja w dramacie starożytnym toczyła się w jednym miejscu (jedność miejsca), dotyczyła jednego głównego problemu (jedność akcji) i obejmowała czas tylko 24 godzin (jedność czasu). Głównym wątkiem w "Makbecie" jest żądza władzy bohatera, ale treść dramatu ukazuje też wątki poboczne: dzieje Banka, rozwój opozycji w kręgu elity społeczeństwa, dramat lady Makbet. Czas akcji w "Makbecie" obejmuje kilka lat, zaś miejsce akcji przenoszone jest wielokrotnie - nawet poza granice państwa. Szekspir zerwał więc z antyczną zasadą trzech jedności.
Dramat antyczny przestrzegał też zasady czystości gatunku literackiego, co znaczy, że w treści dramatu nie mogły znaleźć się elementy epickie czy liryczne, w tragedii niedopuszczalne były akcenty komiczne. W dramatach Szekspira mamy wiele monologów, a w nich mnóstwo ozdób retorycznych, metafor i porównań. Są to więc elementy liryczne, które zakłócają czystość gatunku. William Szekspir zrezygnował też z chóru, bez którego nie mógł obyć się dramat antyczny. Zrezygnował także z ograniczonej liczby osób na scenie (w dramacie starożytnym mogło być ich tylko 2 lub wyjątkowo 3 - oczywiście równocześnie. Aby mogła wejść na scenę następna postać, jedna z będących już na scenie musiała zejść). Szekspir nie czuł się zupełnie skrępowany tą zasadą - wprowadził nawet sceny zbiorowe, co było niedopuszczalne w dramacie starożytnym.
W teatrze Szekspira aktorzy nie nosili masek ani koturnów, role kobiece grały kobiety. Teatr starożytny znajdował się pod gołym niebem, aktor musiał być dobrze widziany i słyszany, więc nosił koturny (podwyższenie pod stopy), głowę przybierał wysoką, ozdobną fryzurą, ubierał szaty w kolorach jaskrawych.. Barwy szat miały znaczenie symboliczne (purpura oznaczała dostojeństwo, wysokie stanowisko, zaś ciemne barwy wyrażały rozpacz, żałobę). Ponieważ aktorami w starożytności byli tylko mężczyźni, występowali w maskach symbolizujących płeć.Maska ilustrowała ponadto  wiek, zawód, przeżywane uczucia. Przy pomocy tych środków wyolbrzymiano aktorów i starano się im nadać posągowy charakter - stąd dzisiaj określenie: koturnowa sztuka odnoszące się do treści poważnej, formy pompatycznej i nieco sztucznej.
Szekspir dokonał rewolucji w dziedzinie dramatu i następni dramaturdzy wzorowali się na nim, zaś z biegiem czasu - poszli drogą wytyczoną przez niego, ale jeszcze dalej.

 





Odwołując się do konkretnych przykładów, scharakteryzuj gatunki uprawiane w literaturze renesansowej.

Literatura jako całość dzieli się na trzy główne rodzaje literackie:
·     lirykę, obejmującą utwory pisane wierszem, których treścią są przeżycia i stany wewnętrzne, uczuciowe wyrażane przez podmiot liryczny;
·     epikę, obejmującą utwory pisane prozą, których treścią jest opis zdarzeń, sytuacji, postaci;
·     dramat, obejmujący utwory pisane w formie dialogu, przeznaczone do wystawienia na scenie.
Te trzy podstawowe rodzaje literackie dzielą się w swoim obrębie na gatunki literackie. W polskiej literaturze odrodzeniowej reprezentowane są wszystkie podstawowe rodzaje literackie, choć epika i dramat w znacznie ograniczonym zakresie gatunków literackich. Najbujniej reprezentowana jest liryka. Uprawiali ją przede wszystkim: Mikołaj Rej, Jan Kochanowski, Szymon Szymonowic.
"Krótka rozprawa" Mikołaja Reja jest dialogiem satyrycznym. Przypomina nieco dialogi średniowieczne np. "Rozmowę mistrza Polikarpa ze śmiercią", ale jest już utworem renesansowym, świeckim i krytycznym w stosunku do układu sił społecznych. Dialog nie posiada cech utworu scenicznego i ukształtował się na pograniczu literatury pięknej i innych dziedzin piśmiennictwa, zwłaszcza filozoficznej. Forma dialogu znana jest od starożytności, za jego twórcę uznaje się Platona, który swoje traktaty filozoficzne pisał w takiej właśnie formie.
Fraszka (zwana wcześniej w naszej literaturze figlikiem, facecją) jest krótkim utworem wierszowanym o treści przeważnie żartobliwej, humorystycznej. Termin "fraszka" został przeniesiony do naszej literatury z języka włoskiego przez Jana Kochanowskiego. Przed  poetą z Czarnolasu utwory tego typu pisał M. Rej nazywając je figlikami. Utwory Reja są jednak długawe, brak autorowi celności i precyzji słowa. Pod tym względem Kochanowski osiągnął mistrzostwo w swych fraszkach. Niektóre mają formę epigramatyczną (zwięzła, krótka wypowiedź), inne dłuższą, opisową, jeszcze inne są błyskotliwymi obrazkami obyczajowymi. Treść fraszek Kochanowskiego jest także różnorodna - obok dowcipnych i humorystycznych znajdują się fraszki refleksyjne, filozoficzne, autobiograficzne.
Pieśń jest najstarszym i najbardziej powszechnym gatunkiem poezji lirycznej. W najdawniejszej tradycji antycznej pieśń wykonywana była z towarzyszeniem muzyki i tańca. Potem pieśń usamodzielniła się i już w twórczości Horacego istniała jako odrębna forma literacka. W polskiej literaturze spopularyzował ją Jan Kochanowski idąc  wzorem właśnie Horacego. (zajrzyj też do opracowania tematu nr 13).
Treny znane były już w starożytności. Były to okolicznościowe wiersze żałobne. Często pisano je na zamówienie, dzięki czemu brak im autentyzmu uczuć. W wierszach tych obowiązywał następujący schemat: przedstawienie osoby zmarłej, wyliczenie jej zasług i przymiotów charakteru, wyrażenie smutku i żalu po śmierci tej osoby. Tragedia osobista przeżyta przez Jana Kochanowskiego (śmierć córeczki Urszulki) spowodowała, że poeta  uczynił z okolicznościowych wierszy żałobnych - arcydzieła poezji wzruszające głębią uczuć i przeżyć. Idąc śladem swych poprzedników, Kochanowski wzbogacił ten gatunek. Zachowując schemat antyczny, rozbudował  "Treny" w cykl 19 utworów tak ułożonych, że napięcie dramatyczne rośnie w nich, osiąga punkt kulminacyjny i stopniowo opada. Po raz pierwszy w trenach opłakiwana była osoba dziecka, wcześniej były to osoby znane i zasłużone.
Sielanka jako gatunek literacki ukształtowała się jeszcze w starożytności. Twórcą  gatunku był grecki poeta Teokryt, który traktował sielankę jako realistyczny obrazek przedstawiający wiernie krajobraz wiejski oraz zajęcia i przeżycia bohaterów. Rzymski poeta Wergiliusz uczynił sielankę opisem idealnej krainy Arkadii. W literaturze nowożytnej gatunek ten bujnie rozwinął się we Włoszech (Dante, Petrarka, Boccaccio). Do literatury polskiej przeniósł go Jan Kochanowski pisząc cykl "Pieśń świętojańska o Sobótce". W utworze  poeta idealizuje obraz wsi polskiej, patrzy na nią oczyma szlachcica rozmiłowanego w życiu ziemiańskim. Bliski jest w tej koncepcji Wergiliuszowi, a wieś polska posiada znamiona idealnej Arkadii.
Również Szymon Szymonowic uprawiał ten gatunek, lecz jemu przyświecał wzorzec sielanek Teokryta. "Żeńcy" są realistyczną sielanką, a na wieś patrzy autor oczyma krytyka, który widzi ogrom niesprawiedliwości i wyzysku chłopa.
Tragedia jest gatunkiem mieszczącym się w dramacie. Początki rozwoju tragedii sięgają czasów starożytnych i wiążą się z obchodami świąt ku czci boga Dionizosa. Na grunt literatury polskiej przeniósł tragedię Jan Kochanowski - autor "Odprawy posłów greckich".(zajrzyj do opracowania tematu nr 15).
Żywoty są rodzajem literatury parenetycznej (dostarczającej wzorów do naśladowania). Bardzo popularne były w epoce średniowiecznej i odnosiły się wówczas do świętych ("Legenda o                  św. Aleksym"). Mikołaj Rej uczynił z "Żywotu człowieka poczciwego" utwór nie tylko świecki w swej wymowie, ale także postępowy i humanistyczny. Nadal oczywiście intencją  utworu było wychowanie człowieka, ukazanie mu, w jaki sposób powinien żyć, aby zasłużyć na miano "poczciwego".
W epoce renesansowej bujnie rozwijała się literatura publicystyczna. Najbardziej reprezentatywną jej formą stała się mowa, czyli oracja. Celem mowy jest przekonanie słuchacza lub czytelnika do poruszonych kwestii oraz oddziałanie na jego uczucia i wolę. Wśród mów (oracji) powstałych w naszej literaturze odrodzeniowej na uwagę zasługują zwłaszcza mowy A. Frycza-Modrzewskiego ("O karze za mężobójstwo" - opracowanie tematu nr 17) oraz mowy sejmowo - religijne, czyli "Kazania sejmowe" Piotra Skargi (opracowanie tematu nr 20).
Gatunkiem publicystycznym jest też traktat polityczny, jakiego dostarczył naszej literaturze  A. Frycz-Modrzewski pisząc "O naprawie Rzeczypospolitej" (opracowanie tematu nr 17).
Wszystkie te gatunki rozwijały się potem w następnych epokach, ale wielką zasługą renesansu polskiego było zapoczątkowanie ich, nadanie im prawa obywatelstwa w naszej literaturze.


Problemy społeczne i narodowe w twórczości Wacława Potockiego.

 Wacław Potocki jest jednym z przedstawicieli literatury barokowej w Polsce. Był z wyznania arianinem, lecz po wydaniu edyktu królewskiego przeciw braciom polskim, przeszedł na katolicyzm, choć w duchu pozostał wierny ideologii ariańskiej. Szlachta katolicka szykanowała poetę, a i los nie szczędził mu nieszczęść: dwóch synów zginęło na wojnie z Turkami, zmarła też mu najpierw córka, potem ukochana żona.
Był Potocki samoukiem, nigdy nie wyjeżdżał za granicę, a w Akademii Krakowskiej też nie mógł się uczyć, bo był arianinem. Mimo to należał do najświatlejszych Polaków swego czasu. Ojczyznę i Boga kochał całym sercem. Synów wychował na rycerzy, a w nieszczęściach swoich poddawał się pokornie wyrokom Bożym. Kochał i szanował tradycję narodową i obyczaje staropolskie, nie znosił cudzoziemszczyzny, był ojcem i bratem dla swych chłopów oraz rzecznikiem tolerancji i wrogiem prześladowań religijnych. Literatura staropolska niewiele posiada postaci tak wyjątkowych, miłych i sympatycznych. Poezja była dla niego potrzebą duszy i chciał nią służyć także rodakom i ojczyźnie. Wydał dwa zbiory fraszek pod tytułami: "Ogród fraszek" i "Moralia".
Pierwszy zbiór zawiera utwory o różnej treści, ale przeważnie humorystyczne i obyczajowe. Zbiór "Moralia" ma już wyraźny cel dydaktyczny - poeta krytykuje najbardziej typowe wady szlachty: brak patriotyzmu i ducha rycerskiego, nietolerancję religijną, życie ponad stan, pychę, kłótliwość. We fraszce "Pospolite ruszenie" opisuje zachowanie szlachty polskiej w czasie działań wojennych. Straże w nocy zauważyły poruszenie w obozie wroga, więc rotmistrz wysłał dobosza z rozkazem obudzenia szlachty i zajęcia pozycji obronnych. Tymczasem brać szlachecka nie tylko nie kwapiła się do działań obronnych, ale jeszcze odgrażała się rotmistrzowi, który śmiał w nocy ją budzić i na dodatek-  rozkazywać. Dobosz, widząc taki przykład, także położył się spać.
We fraszce "Natura wszytkim jednaka" Potocki dowodzi, że Bóg stworzył ludzi równymi sobie. Jednak ludzie nie szanują woli Boga i bogaci wywyższają się nad biednych. Po śmierci znowu zapanuje równość i między panem a kmiotkiem będzie różnica tylko w ... zapachu. Pan, który żywił się mięsem, będzie bardziej śmierdział od kmiotka żywiącego się jarzynami.
Miłość do ojczyzny natchnęła poetę do napisania obszernego poematu opisowego pt. "Wojna chocimska". Utwór powstał w 1670 roku, gdy Polsce groziła ponowna wojna z Turcją (do bitwy doszło w 1673r). Polacy znali już wroga, bo w 1621 roku rozgromili go pod Chocimiem. Wiedzieli, że nie będzie to wojna łatwa, nieprzyjaciel był nieprzejednany i dobrze wyćwiczony. Potocki postanowił dodać otuchy polskiej szlachcie powołując się właśnie na tę bitwę sprzed 50 lat. Do zadania tego przygotował się bardzo skrupulatnie. Przestudiował dziennik spisany przez Jakuba Sobieskiego - uczestnika bitwy pod Chocimiem. Pozostał temu źródłu wierny w poemacie zachowując dzień po dniu chronologię zdarzeń. Najbardziej emocjonalną częścią poematu jest mowa Chodkiewicza - dowódcy bitwy. Apeluje on do uczuć patriotycznych szlachty, do jej dumy rodowej i narodowej. Brzmi w jego mowie płomienna pobudka do walki i wiara w zwycięstwo. Potocki starał się przekonać Polaków, że nie powinni wątpić w swe zwycięstwo. Wszak już raz Polacy pobili Turków, czemu więc nie ufają w swe siły? Wstyd byłoby przed poprzednim pokoleniem, gdyby Polacy nie powtórzyli zwycięstwa.
Wacław Potocki to wielki Polak i patriota. Utwory jego pełnią rolę obywatelskiego rachunku sumienia narodu. Zdawał sobie poeta sprawę z faktu, że Polska chyli się ku upadkowi i z całego serca pragnął powstrzymać ten proces. Dlatego z uporem apelował do szlachty, aby leczyła niedomagania życia prywatnego i publicznego. Bardzo przejmujący jest wiersz "Czuj, stary pies szczeka", w którym Potocki porównuje ojczyznę do gospodarstwa. Pies (głosy patriotów) szczeka, gdyż sąsiedzi okradają gospodarstwo (Polskę), ale nikt nie reaguje na te ostrzeżenia. Gospodarz (szlachta) gromi jeszcze psa, który zakłóca mu błogi spokój. Szczenięta skomlą (młodzi posłowie - patrioci), stary pies szczeka (sam autor), gospodarz bawi się, wiatr niesie skowyt psa.



Jan Andrzej Morsztyn jako przedstawiciel baroku w literaturze

 Literatura barokowa w Polsce rozwijała się w dwóch nurtach: dworskim i dworkowym, czyli sarmackim. Nurt dworski ulegał wpływom zagranicznym, natomiast dworkowy był rodzimy. Jan Andrzej Morsztyn jest reprezentantem nurtu dworskiego w naszej literaturze barokowej. Był to człowiek starannie wykształcony, dużo podróżował: Holandia, Francja, Włochy.  Szczególny zachwyt wzbudziła w nim Francja, więc stał się gorącym entuzjastą tego kraju. Po powrocie do kraju rozpoczął karierę dworską i piął się po jej szczeblach aż do dworu królewskiego. Był zausznikiem królowej Marii Ludwiki, potem króla Jana Kazimierza. Brał czynny udział w misjach dyplomatycznych, a kiedy Jan Kazimierz ustąpił z tronu, stanął na czele stronnictwa francuskiego w Polsce. Intrygował przeciwko królowi Janowi III Sobieskiemu, co zostało wykryte i Morsztyn ratował się ucieczką z kraju do Francji, gdzie pozostał już do końca swego życia. Taki to był człowiek: dworzanin, polityk, dyplomata, intrygant - a przy tym dość sławny poeta, choć wierszyki swoje pisał dla zabawy i nie myślał ich publikować. W czasie pobytu we Włoszech stał się wielbicielem poezji Marina - włoskiego poety, piewcy miłości. Od nazwiska tego włoskiego poety pochodzi nazwa marinizmu określająca styl, treść i formę utworów. Mariniści odrzucali renesansową harmonię między treścią i formą utworów i szczególny nacisk kładli właśnie na formę. [Treścią jest to, o czym się mówi, formą zaś to, jak się mówi]. Treść była mało istotna, istniała jako pretekst dla zabłyśnięcia wyszukaną formą. Na formę tę składały się olśniewające i zaskakujące koncepty (pomysły) oraz epitety, wymyślne metafory.  Wszystkie środki stylistyczne stosowane były obficie i celem ich stało się zaszokowanie czytelnika, olśnienie go. Styl ten upodobał sobie nasz poeta Jan Andrzej Morsztyn. Wiersze swoje zawarł w dwóch zbiorkach (rękopiśmiennych): "Kanikuła albo Psia Gwiazda" i "Lutnia". Wśród wierszy  przeważają erotyki, bo taka była ówczesna obyczajowość dworu królewskiego i siedzib magnackich. Są to "barokowe cacka" o treści błahej, często frywolnej, za to forma ich jest piękna i misterna. Wierszyki pełne są konceptów, przenośni, porównań, zaskakujących zestawień. Jeden z wierszy nosi szokujący tytuł "Do trupa". Porównuje w nim poeta człowieka zakochanego do trupa i porównanie to wypada na korzyść ... trupa. Jego nie palą już ognie miłości, nie czuje on bólu. Wiersz jest sonetem, a gatunek ten wymaga od autora niebywałej umiejętności; mówi się, że miarą talentu poetyckiego jest właśnie umiejętność pisania sonetów. Morsztyn posłużył się w tym sonecie kunsztowną anaforą (zaczynanie wersetów lub zdań od tego samego wyrazu). Często pojawia się w nim antyteza, czyli przeciwstawienie:
                          
                             "Ty nic nie czujesz, ja cierpię ból srodze,
                              Tyś jak lód, a jam w piekielnej śrzeżodze".
                                                                                  [śrzeżoga - upał]

Inny wiersz nosi tytuł "Nagrobek Perlisi". Utwór spełnia wymogi stawiane trenowi - wierszowi żałobnemu. Tego jeszcze nie było - jest to tren na śmierć... suczki pokojowej. Najpierw następuje opis wyglądu Perlisi, potem wyliczenie zalet jej charakteru, na koniec zaś opisanie bólu po zejściu ze świata tej zwierzęcej istoty. Mamy w  utworze zagęszczenie epitetów, porównań wyliczeń. Początkowo nie wiemy, komu utwór jest poświęcony - tym większe jest więc nasze zaskoczenie, gdy okazuje się, że to o suczce mowa. W porównaniach stosuje Morsztyn wiele wyrazów obcego pochodzenia, szczególnie wschodniego - orientalizmów. Zadaniem ich jest podkreślenie, że była to psina całkiem wyjątkowa, niespotykana. Gdy zdechła, płakały meble w jej pokoju, łzami zalewała się jej pani, łkały nawet gwiazdy z gwiazdozbioru Psa. W wierszu tym spotykamy często hiperbole, czyli przesadnie - rodzaj metafory polegającej na wyolbrzymieniu i przesadnym uwypukleniu pewnych cech.
Wiersz "Na kwiatki" zawiera pochwałę urody pewnej Katarzyny. Ozdobiła ona kwiatkami swój strój i włosy. Poeta rozpływa się nad szczęściem, jakie spotkało  kwiatki, które umrą zaznawszy najwyższej rozkoszy. Oprócz środków wymienionych już wcześniej, w utworze tym mamy jeszcze oksymoron, czyli epitet sprzeczny z właściwościami przedmiotu, osoby, zjawiska, do których się odnosi: szczęśliwa śmierć, miłe mdlenie.
Wiersz "O sobie" jest jednym ogromnym wyliczeniem z użyciem znowu mnóstwa wyrazów obcych, niecodziennych. Dopiero ostatni werset wiersza wyjaśnia, że wszystkie te wyliczenia są porównaniem odnoszącym się do uczucia żalu poety z powodu obojętności uczuciowej damy dworskiej - Katarzyny. Musiała ta Kasia porządnie zawrócić w głowie Morsztynowi! Pisał, aby zdobyć jej serce (niekoniecznie tylko serce).
Morsztyn miał talent poetycki, lekkość pisania, lecz twórczości swej nie traktował poważnie. Pisał dla zabawy swojej i innych. Większość jego utworów traktuje o miłości, flircie - był bowiem Morsztyn polskim marinistą. Lubował się w cudowności, w olśniewających i zaskakujących konceptach oraz epitetach, a zwłaszcza wymyślnych, nowatorskich metaforach (przenośniach). Nie wystarczała mu renesansowa "uczoność" i znajomość przepisów poetyckich, lecz odwoływał się do fantazji i natchnienia poetyckiego.


"Pamiętniki" J. Ch. Paska świadectwem obyczaju i dokumentem językowym epoki.

 Jan Chryzostom Pasek reprezentuje nurt dworkowy, czyli sarmacki w polskiej literaturze barokowej. Sama nazwa tego nurtu wywodzi się od legendarnych Sarmatów - ludu zamieszkującego w I w. p. n. e. ziemie nad dolną Wołgą. Historycy XVI wieku przypisywali Sarmatom wiele zalet: waleczność, męstwo, wierność. Upowszechnił się też pogląd, że Słowianie, a więc także Polacy, wywodzą się ze  starożytnych Sarmatów. W XVII wieku określenie "sarmata" odnoszono wyłącznie do polskiego szlachcica - potomka i spadkobiercy starożytnego przodka. Tak powstał sarmacki mit szlachecki, z którego czerpano przekonanie o wysokiej wartości i wyższości polskiej szlachty nad "dobrze urodzonymi" innych narodów. Starożytne dziedzictwo było koronnym argumentem uzasadniającym uprzywilejowaną pozycję szlachty, tłumaczyło oczywistość posiadania władzy nad ludem i przewagi nad mieszczanami. Powiedzenie "szlachcic na zagrodzie równy wojewodzie" charakteryzuje sposób myślenia tej warstwy, która raz zdobywszy uprzywilejowaną pozycję w społeczeństwie, za nic w świecie nie chciała zgodzić się na jakiekolwiek zmiany. Tradycjonalizm, niechęć do cudzoziemszczyzny nie sprzyjały zainteresowaniom nowymi prądami umysłowymi i społecznymi rozwijającymi się w Europie. Tak ukształtował się wzór szlachcica - sarmaty: obrońcy rodzimej tradycji i kultury, wolności szlacheckiej i ustroju Rzeczpospolitej, aktywnego uczestnika sejmików, sejmów, a także rokoszy, by nie dopuszczać do żadnych zmian lub reform. Szlachcic ponadto powinien odznaczać się rycerskością, odwagą i męstwem. W takiej atmosferze rozwinęło się przekonanie o dziejowej roli Polski i jej historycznym posłannictwie. Uwierzono, że Rzeczpospolita cieszy się wyjątkowymi względami Boga i Bożej Rodzicielki, którą uznano za Królową Polski. Sarmata XVII - wieczny pozostawał nadal ziemianinem oraz łączył rycerskość z dewocyjną pobożnością. Miał zamiłowanie do przepychu i wystawności, co wyrażało się także w jego stroju i częstych ucztach. Nie doceniał nauki - wystarczała mu wiedza wyniesiona z kolegium oraz znajomość łaciny.
Takim typowym sarmatą był Jan Chryzostom Pasek, autor niezrównanych "Pamiętników". Jak na typowego szlachcica przystało, ukończył kolegium jezuickie. Był uczestnikiem wielu wypraw wojennych: służył pod rozkazami Stefana Czarnieckiego, bił się z wojskami Rakoczego, brał udział w wyprawie do Danii oraz w wojnie z Moskwą. Po kilku latach służby wojskowej osiadł na roli, gospodarował, polował, procesował się z sąsiadami, gardłował na sejmach i sejmikach, awanturował się, hulał i pił na zabój. Był religijny, lecz była to religijność bardzo specyficzna. Wierzył, że Bóg ma go w swej opiece i dlatego żadna krzywda go nie spotka. Opieką Bożą tłumaczył szczęście w pojedynkach, nawet kiedy upił się do nieprzytomności i popadł w ciężką gorączkę, ufał, że wyzdrowiał dzięki opiece Boga. Pił więc dalej na zabój, pojedynkował się z byle przyczyny, bo cóż złego mogło go spotkać pod opiekuńczymi skrzydłami Najwyższego?
Religijność nie przeszkadzała mu wierzyć w zabobony i przesądy. Brak własnego potomka tłumaczył czarami służby, która musiała mu - jak podejrzewał - wkładać do łoża małżeńskiego... spróchniałe deski z trumny! Śpiewał godzinki, nosił obraz z Najświętszą Panną, uczęszczał przykładnie do kościoła, spowiadał się, odbywał pielgrzymki do Częstochowy, postów przestrzegał, wszystko to jednak nie przeszkadzało w popełnianiu czynów wręcz haniebnych. Kiedy złapał myśliwych polujących na jego gruntach, związał ich, pobił, skopał i na koniec zmusił jednego z myśliwych, aby zjadł na surowo upolowanego zająca! Równie nieludzki i okrutny był dla swoich poddanych. Chłopa, który mu podpadł, skatował, zarzucił mu powróz na szyję, przytroczył go do konia, zaciągnął do miasta i tam wrzucił do lochu na cały tydzień bez jedzenia i picia. Kowala kazał bić rózgami, karbowego brał na tortury chcąc wydobyć z niego jakieś zeznanie. Był więc Pasek człowiekiem nie tylko popędliwym, ale też pozbawionym sumienia. Do uczuciowych, zdolnych do miłości - też z pewnością nie należał. Rozkochał w sobie pewną Dunkę (był w Danii z wyprawą wojenną), lecz zostawił ją, choć snuli plany małżeńskie. Swatano go w kraju często, ale Pasek bardziej patrzył na posag przyszłej żony, niż na uczucie do niej. Przebierał, kalkulował i wreszcie ożenił się nie z panną, do której "bardziej mu się serce chwytało", ale ze starszą od siebie wdową mającą już pięcioro dzieci. To z nią właśnie nie miał póżniej potomka.
Także ojczyznę kochał po swojemu - Polaków uznawał za naród wybrany, którym Bóg opiekuje się szczególnie. Na inne narody patrzył ze wzgardą, zaś Francuzów po prostu nienawidził. Taki stosunek mieli do tej narodowości także inni szlachcice - sarmaci, gdyż bali się, że król zechce za wzorem Francji ukrócić władzę szlachty i zaprowadzić dziedziczność tronu. Miał Pasek rozpaczliwie ciasne poglądy polityczne, więc uważał, że nie należy w kraju niczego zmieniać, wystarczy, aby się Polska broniła od sąsiadów, a - z pomocą Bożą - nic i nikt jej nie zagrozi. Sam często i mężnie bronił ojczyzny, walczył jak lew nie szczędząc krwi, zwłaszcza gdy ponosiła go... nadzieja łupu, o czym nie zapominał nigdy. Mimo widoków osobistych korzyści, dochował jednak wierności królowi - nie brał udziału w rokoszu Lubomirskiego. Zawsze jednak wynagrodził sobie tę stratę, na przykład: przeprowadzając posłów moskiewskich jadących do Warszawy dla zawarcia pokoju, wymuszał od mieszczan okupy i zebrał sobie pokaźną sumkę, do czego sam się otwarcie przyznawał.
Tak więc Pasek ujmuje nas rycerską fantazją, walecznością, poczuciem honoru oraz żywością i wesołością. Był to z pewnością człowiek najsympatyczniejszy w towarzystwie i przy kieliszku. Jednak pod względem moralnym był człowiekiem marnym, a jako Polak i obywatel nie miał pojęcia o prawdziwych obowiązkach względem ojczyzny i nie kwapił się służyć jej bezinteresownie. Oto portret Paska jako człowieka i obywatela.
Taki to człowiek, z którym nie chcielibyśmy mieć do czynienia, dał naszej literaturze staropolskiej najlepsze pamiętniki. Pisał je Pasek pod koniec życia, kiedy zawodziła go już pamięć, więc mieszał i mylił  fakty oraz daty. Jedne wydarzenia wyolbrzymiał, inne pomniejszał,  nie mogą być jego "Pamiętniki" dokumentem historycznym. Są jednak wspaniałym i szczerym dokumentem ówczesnego obyczaju i języka. Pasek był tak "zakochany w sobie", tak dumny i pyszny, że nie potrafił zdobyć się na jakąkolwiek samokrytykę. Pisał  o życiu swoim i innych szczerze. Nawet to, co świadczy o jego charakterze jak najgorzej, opisuje rzetelnie, bo nie podejrzewa, że ktokolwiek ośmieliłby się wyciągnąć krytyczne wnioski z jego życia i działalności. Właśnie dzięki tej szczerości autora poznajemy świat szlachecki Polski XVII - wiecznej, sposób myślenia, działania, przekonania tej warstwy społecznej.
"Pamiętniki" napisane są pięknym stylem gawędziarskim, który wyćwiczył sobie autor podczas wesołych biesiad w gronie znajomych i przyjaciół. Pełno w nich humoru, są żywe i barwne. Zdania długie, budowane zgodnie z zasadami składni łacińskiej oraz częste makaronizmy są też charakterystyczne dla mowy ówczesnej szlachty. Makaronizmem nazywa się wyraz, zwrot lub konstrukcję składniową obcego języka wplecione w wypowiedź w rodzimym języku. W "Pamiętnikach" Paska mamy wiele takich łacińskich wtrąceń - są to latynizmy. Szlachta polska stosowała je z upodobaniem, chcąc w ten sposób podkreślić swoją "uczoność".
Największym walorem "Pamiętników" Paska jest barwność, szczerość wypowiedzi autora oraz autentyzm językowy. Dzięki tym cechom utwór stał się dokumentem językowym i świadectwem obyczaju szlachty polskiej. Choć autora trudno uznać za wzór osobowy, to jednak jego dzieło zachwyciło już romantycznego poetę Zygmunta Krasińskiego, który stwierdził: "Gdybyśmy więcej takich Polaków mieli, mielibyśmy oryginalną literaturę, różną od wszystkich europejskich". Pozytywistyczny pisarz, Henryk Sienkiewicz uformował styl Zagłoby (i nie tylko Zagłoby) na stylu Paska.


Wyjaśnij, na czym polega uniwersalny charakter bajek Ignacego Krasickiego

 W epoce oświeceniowej bajka była gatunkiem szczególnie uprzywilejowanym. Wiązało się to z zadaniami, jakie realizowała ówczesna literatura, a których celem było wychowanie społeczeństwa w duchu miłości do ojczyzny. Bajka świetnie nadawała się do tego celu, ponieważ jest gatunkiem dydaktycznym. Jest to krótka powiastka wierszem lub prozą, zawiera moralne pouczenie wypowiedziane wprost lub dobitnie zasugerowane. Bohaterami bajek są ludzie, rośliny, przedmioty oraz - bardzo często - zwierzęta będące nosicielami określonych cech ludzkich: mrówka - pracowitość, osioł - upór, głupota, lis - chytrość, paw - pycha. Historia opowiadana w bajce stanowi zawsze jedynie ilustrację jakiejś prawdy ogólnej, dotyczącej powszechnych doświadczeń ludzkich. Zasadniczym celem bajki jest pouczyć o szkodliwości czy pożyteczności pewnych zachowań. To pouczenie wysłowione jest w morale, który najczęściej ulokowany bywa na końcu utworu. Za twórcę bajki zwierzęcej uważany jest starożytny niewolnik frygijski - Ezop, którego właściciel wyzwolił w uznaniu za tę twórczość. Bajkopisarz ten miał licznych naśladowców i kontynuatorów, a utwory powstające w kręgu tej tradycji nazywa się bajkami ezopowymi. Wielką sławą cieszył się francuski bajkopisarz żyjący w XVII w          - La Fontaine, który uprawiał bajkę narracyjną. Miała ona postać krótkiej wierszowanej noweli zawierającej nieskomplikowaną fabułę. Niemiecki bajkopisarz żyjący w XVIII wieku - Lessing ukształtował model zwartej i krótkiej oraz zwięzłej bajki epigramatycznej. W naszej literaturze gatunek bajki uprawiali: Krasicki, Trembecki, Mickiewicz, Fredro.
Ignacy Krasicki był mistrzem bajki, uprawiał wszystkie jej rodzaje, ale najczęściej wypowiadał się w bajkach epigramatycznych. Ogółem napisał 168 bajek. Wiele z nich wiązało się z ówczesnym polskim życiem obyczajowym i polityczno - społecznym, jeszcze więcej odnosiło się do problemów natury moralnej, o charakterze ogólnoludzkim.
Bajka "Wół minister" opowiada zdarzenia związane z ustawicznymi zmianami władcy w społeczności zwierzęcej. Wół rządził mądrze, ale zbyt nudno było poddanym, więc rządy oddano małpie. Było wprawdzie już wesoło, ale brakowało porządku i sprawiedliwości. Wybrano na władcę lisa, który wszystkich zdradził, więc rządy przekazano znowu wołowi, który naprawił szkody. Trudno jest człowiekowi dogodzić, nie potrafi on dostrzec zalet władcy czy przełożonego, dopóki na własnej skórze nie odczuje, że ktoś inny na tym stanowisku jest o wiele gorszy - taki morał wypływa z tej bajki.
 "Szczur i kot" to bajka ostrzegająca przed dumą i pychą, która tak dalece zaślepia człowieka, że przestaje on realnie oceniać sytuacje. Fałszywą pobożność krytykuje bajka "Dewotka". Wiele było takich na pozór bogobojnych dam, które ciągle się modliły, lecz nie przeszkadzało im to znęcać się nad służbą (siostrą lub bratem zgodnie z nauką Chrystusa). Bajka "Malarze" poucza, że prawda nie popłaca w życiu, bo lepiej i dostatniej żyje się pochlebcom. W bajce "Ptaszki w klatce" porusza Krasicki bolesny dla Polaków problem niewoli politycznej.
Różnorodna jest tematyka bajek i bogata wypływa z nich nauka. Krasicki boleje nad tym, że głupota góruje nad mądrością, pozory prawdy nad prawdą właściwą, zły, dumny i pusty człowiek podporządkowuje sobie dobrego, wrażliwego. Poeta był jednak człowiekiem oświeconym i racjonalistą, więc zdawał sobie sprawę, że zło niełatwo daje się wyplenić. Spoglądał na świat z gorzkim uśmiechem zaprawionym pesymizmem i sceptycyzmem. Nie oczekiwał od ludzi, że staną się ideałami, ale zachęcał do pracy nad swoim charakterem, do walki z wadami. Smutny uśmiech wywołuje bajka "Wstęp do bajek", w której poeta wykazuje, że nic nie stoi na przeszkodzie temu, żeby "stary... nie zrzędził", "celnik... nie kradł", "szewc... nie pijał", "łotr... nie rozbijał" itd. To wszystko jest możliwe! Poeta jednak podsumowuje taką wizję świata i ludzi stwierdzeniem: "Prawda, jednakże ja to między bajki włożę".
Krasicki swymi bajkami zyskał sobie rozgłos i sławę w kraju i poza jego granicami. Współcześni poecie czerpali z nich nauki, ale nie straciły one swej aktualności także w następnych wiekach, po dzisiejszy włącznie. Ostrze krytyki w bajkach skierowane jest nie przeciwko konkretnej osobie czy sytuacji, lecz przeciwko typowym wadom ludzkim, postawom powtarzalnym i powszechnym. Z tego powodu posiadają bajki walor uniwersalizmu i ponadczasowości. Aktualne są zawsze i wszędzie, bo ludzi głupich, chytrych, przebiegłych, okrutnych spotkać można w każdym kraju, pod różną szerokością geograficzną i w różnych czasach historycznych.
 
Wyjaśnij, na czym polega uniwersalny charakter bajek Ignacego Krasickiego

W epoce oświeceniowej bajka była gatunkiem szczególnie uprzywilejowanym. Wiązało się to z zadaniami, jakie realizowała ówczesna literatura, a których celem było wychowanie społeczeństwa w duchu miłości do ojczyzny. Bajka świetnie nadawała się do tego celu, ponieważ jest gatunkiem dydaktycznym. Jest to krótka powiastka wierszem lub prozą, zawiera moralne pouczenie wypowiedziane wprost lub dobitnie zasugerowane. Bohaterami bajek są ludzie, rośliny, przedmioty oraz - bardzo często - zwierzęta będące nosicielami określonych cech ludzkich: mrówka - pracowitość, osioł - upór, głupota, lis - chytrość, paw - pycha. Historia opowiadana w bajce stanowi zawsze jedynie ilustrację jakiejś prawdy ogólnej, dotyczącej powszechnych doświadczeń ludzkich. Zasadniczym celem bajki jest pouczyć o szkodliwości czy pożyteczności pewnych zachowań. To pouczenie wysłowione jest w morale, który najczęściej ulokowany bywa na końcu utworu. Za twórcę bajki zwierzęcej uważany jest starożytny niewolnik frygijski - Ezop, którego właściciel wyzwolił w uznaniu za tę twórczość. Bajkopisarz ten miał licznych naśladowców i kontynuatorów, a utwory powstające w kręgu tej tradycji nazywa się bajkami ezopowymi. Wielką sławą cieszył się francuski bajkopisarz żyjący w XVII w          - La Fontaine, który uprawiał bajkę narracyjną. Miała ona postać krótkiej wierszowanej noweli zawierającej nieskomplikowaną fabułę. Niemiecki bajkopisarz żyjący w XVIII wieku - Lessing ukształtował model zwartej i krótkiej oraz zwięzłej bajki epigramatycznej. W naszej literaturze gatunek bajki uprawiali: Krasicki, Trembecki, Mickiewicz, Fredro.
Ignacy Krasicki był mistrzem bajki, uprawiał wszystkie jej rodzaje, ale najczęściej wypowiadał się w bajkach epigramatycznych. Ogółem napisał 168 bajek. Wiele z nich wiązało się z ówczesnym polskim życiem obyczajowym i polityczno - społecznym, jeszcze więcej odnosiło się do problemów natury moralnej, o charakterze ogólnoludzkim.
Bajka "Wół minister" opowiada zdarzenia związane z ustawicznymi zmianami władcy w społeczności zwierzęcej. Wół rządził mądrze, ale zbyt nudno było poddanym, więc rządy oddano małpie. Było wprawdzie już wesoło, ale brakowało porządku i sprawiedliwości. Wybrano na władcę lisa, który wszystkich zdradził, więc rządy przekazano znowu wołowi, który naprawił szkody. Trudno jest człowiekowi dogodzić, nie potrafi on dostrzec zalet władcy czy przełożonego, dopóki na własnej skórze nie odczuje, że ktoś inny na tym stanowisku jest o wiele gorszy - taki morał wypływa z tej bajki.
 "Szczur i kot" to bajka ostrzegająca przed dumą i pychą, która tak dalece zaślepia człowieka, że przestaje on realnie oceniać sytuacje. Fałszywą pobożność krytykuje bajka "Dewotka". Wiele było takich na pozór bogobojnych dam, które ciągle się modliły, lecz nie przeszkadzało im to znęcać się nad służbą (siostrą lub bratem zgodnie z nauką Chrystusa). Bajka "Malarze" poucza, że prawda nie popłaca w życiu, bo lepiej i dostatniej żyje się pochlebcom. W bajce "Ptaszki w klatce" porusza Krasicki bolesny dla Polaków problem niewoli politycznej.
Różnorodna jest tematyka bajek i bogata wypływa z nich nauka. Krasicki boleje nad tym, że głupota góruje nad mądrością, pozory prawdy nad prawdą właściwą, zły, dumny i pusty człowiek podporządkowuje sobie dobrego, wrażliwego. Poeta był jednak człowiekiem oświeconym i racjonalistą, więc zdawał sobie sprawę, że zło niełatwo daje się wyplenić. Spoglądał na świat z gorzkim uśmiechem zaprawionym pesymizmem i sceptycyzmem. Nie oczekiwał od ludzi, że staną się ideałami, ale zachęcał do pracy nad swoim charakterem, do walki z wadami. Smutny uśmiech wywołuje bajka "Wstęp do bajek", w której poeta wykazuje, że nic nie stoi na przeszkodzie temu, żeby "stary... nie zrzędził", "celnik... nie kradł", "szewc... nie pijał", "łotr... nie rozbijał" itd. To wszystko jest możliwe! Poeta jednak podsumowuje taką wizję świata i ludzi stwierdzeniem: "Prawda, jednakże ja to między bajki włożę".
Krasicki swymi bajkami zyskał sobie rozgłos i sławę w kraju i poza jego granicami. Współcześni poecie czerpali z nich nauki, ale nie straciły one swej aktualności także w następnych wiekach, po dzisiejszy włącznie. Ostrze krytyki w bajkach skierowane jest nie przeciwko konkretnej osobie czy sytuacji, lecz przeciwko typowym wadom ludzkim, postawom powtarzalnym i powszechnym. Z tego powodu posiadają bajki walor uniwersalizmu i ponadczasowości. Aktualne są zawsze i wszędzie, bo ludzi głupich, chytrych, przebiegłych, okrutnych spotkać można w każdym kraju, pod różną szerokością geograficzną i w różnych czasach historycznych.

 
  



 Jak ten sam temat potraktował Jan Kochanowski we fraszce "O doktorze Hiszpanie", a jak Ignacy Krasicki w satyrze "Pijaństwo"?

 Jan Kochanowski i Ignacy Krasicki to wspaniali poeci staropolscy żyjący jednak w różnych epokach. Obaj byli ludźmi wykształconymi i bywałymi w świecie, obaj też zyskali sobie tytuły literackie: Kochanowski - ojca poezji polskiej, Krasicki - księcia poetów.
Jan Kochanowski żył w okresie odrodzenia. Zgodnie z zasadą humanizmu: "Jestem człowiekiem i nic, co ludzkie, nie jest mi obce", w twórczości swej poruszył wiele tematów. W spuściźnie tego poety mamy utwory patriotyczne, miłosne, filozoficzne, sławiące piękno przyrody, a także wyrażające radość życia, pochwałę wesołej zabawy. Poeta ten uprawiał różne gatunki literackie: fraszkę. pieśń, tren, a nawet dramat. Fraszki i pieśni należały do ulubionych gatunków  poety, pisał je przez całe swoje życie. Wyrażał w nich wszystko to, co go bawiło, trapiło, cieszyło lub nastrajało refleksyjnie. Z tego powodu zarówno fraszki, jak i pieśni Kochanowskiego nazwano "pamiętnikiem lirycznym poety".
Fraszka "O doktorze Hiszpanie" powstała w okresie służby dworskiej Jana Kochanowskiego. Wówczas to poeta chętnie i pilnie uczestniczył w biesiadach na dworze króla Zygmunta Augusta. Częstym gościem tych przyjęć był także Piotr Rojzjusz, Hiszpan - uczony prawnik, profesor Akademii Krakowskiej, doradca króla Zygmunta Augusta, dobry znajomy i przyjaciel Jana Kochanowskiego. Pewnego wieczoru - jak relacjonuje poeta w swej fraszce - Hiszpan chciał niepostrzeżenie wymknąć się do swego pokoju przed końcem biesiady. Przyjaciele postanowili nie zatrzymywać go, aby później zrobić mu nocną niespodziankę. Doczekali końca biesiady w wesołej kompanii, wzięli dzban wina i poszli do Hiszpana. Drzwi były zamknięte, "ale puściły" gości. Śpiący doktor został obudzony i przekonany przez przyjaciół do wypicia toastu za zdrowie. Hiszpan znał dobrze swoich kompanów, więc - gdy namawiali go do wypicia jednej szklanicy - przewidująco bąknął: "by jeno jedna!" Nie pomylił się w swych rachubach - po wypiciu dziewiątego pucharu stwierdził: "szedłem spać trzeźwo, a wstanę pijany".
Fraszka ta jest znakomitą scenką obyczajową z życia dworskiego. Maluje to życie w niewielu słowach, ale jakże wymownych. Poeta wplótł w tekst fraszki wypowiedzi uczestników biesiady, pobudził naszą wyobraźnię tak dalece, że korzystając z tekstu utworu, moglibyśmy napisać cały scenariusz. Kochanowski utrwalił atmosferę życia dworskiego, potraktował temat z dobrodusznym uśmiechem. Tak opowiada się komuś żart, jaki spłatano przyjacielowi. Poeta nie gorszy się tym niewybrednym żartem, bo przecież wznoszenie częstych toastów było czymś naturalnym, wesołym i mile wspominanym. Kochanowski zarejestrował  taką scenkę humorystyczną dla zabawy swojej i przyjaciół.
Zupełnie inaczej rzecz się ma z satyrą "Pijaństwo" Ignacego Krasickiego. Pijackie libacje nie były już wesołe i śmieszne. Częste picie doprowadziło do rozprzestrzenienia się nałogu pijaństwa, stało się cechą  charakterystyczną polskiej szlachty. Czasy, w których żył Ignacy Krasicki, były dla Polski okresem upadku, szlachta nie zauważała tego faktu i folgowała swoim zachciankom. Poeta bolał nad tym stanem i apelował do szlachty o otrzeźwienie. Dowodził, że człowiek  często pijący alkohol, przestaje kontrolować siebie i - sam nie wiedząc kiedy - staje się niewolnikiem nałogu. Kiedy bywa trzeźwy, zdaje się rozumieć, jaką szkodę wyrządza sobie samemu, lecz chęć wypicia wódki zwycięża z realną oceną sytuacji. Satyra Krasickiego "Pijaństwo" stanowi doskonałe studium psychologiczne nałogowego alkoholika (zaglądnij do opracowania tematu nr 33). Poeta nie uśmiecha się dobrodusznie, jak Kochanowski, ale boleśnie drwi i szydzi z człowieka uzależnionego od alkoholu. Krasickiemu jest nawet trochę żal tego pijaka, bo istotnie jest on zbyt słaby, aby potrafił poradzić sobie ze swoją ułomnością charakteru. Poeta - moralista ukazuje tak wnikliwie reakcje alkoholika, aby przestrzec przed tym nałogiem tych, którzy potrafią jeszcze zapanować nad swoimi słabościami.
Alkohol jest dla ludzi - zdaje się mówić Krasicki  - ale należy mieć się na baczności, aby nie uzależnić się od niego. Kiedy pije się rzadko i z umiarem, alkohol likwiduje napięcia, rozwesela, lecz łatwo jest stracić umiar i wtedy człowiek przestaje być panem swojej woli.



Jakich problemów dotyczy polemika między Podkomorzym a Starostą w "Powrocie   posła" J. U. Niemcewicza?

 "Powrót posła" powstał w okresie największego nasilenia walki politycznej. Trwały obrady Sejmu Czteroletniego (1788 - 1792). Polska była  po I rozbiorze z 1772 roku, więc rabunkowa polityka konserwatywnej szlachty ściągnęła już na ojczyznę prorokowane przez patriotów nieszczęście. Głosy postępowej szlachty były coraz liczniejsze i bardziej gromkie. Stronnictwo patriotyczne domagało się uchwalenia reform koniecznych dla podźwignięcia Polski z upadku politycznego, kulturowego, gospodarczego. Stronnictwo konserwatywne było jednak dość silne i - jakby ślepe i głuche - nie wyciągało wniosków z tragedii narodowej. W sejmie toczyła się nieustępliwa walka stronnictw politycznych. W 1790 roku uchwalono, że do dawnych posłów przybędą nowi, aktualnie wybrani na sejmikach. Nastąpiła miesięczna przerwa w obradach, gdyż musieli stawić się do Warszawy nowi posłowie. Oczywiste stało się, że przyszłość zamierzonej reformy zależała od stanowiska właśnie tych posłów. Nowe wybory posłów ustalono na połowę listopada 1790 roku. Niemcewicz zaczął na gwałt pisać swoją komedię "Powrót posła", która miała pełnić funkcję broszury agitacyjnej. Na dziewięć dni przed tymi wyborami, ukończony został druk utworu, bo był on przeznaczony najpierw do czytania, a dopiero później na scenę.  Zjechali do Warszawy nowi posłowie, sejm po przerwie rozpoczął obrady i już w połowie stycznia 1791 roku komedia  Niemcewicza została wystawiona na scenie warszawskiej. Na widowni zasiadali przede wszystkim posłowie: zacietrzewieni konserwatyści, zdeterminowani patrioci i świeżo upieczeni posiadacze mandatów poselskich. Na scenie teatralnej wszyscy oni zobaczyli niejako własne odbicia. Przeciwnicy reform odnaleźli siebie w Staroście, patrioci - w Podkomorzym i Walerym. Ci posłowie, którzy jeszcze wahali się - po oglądnięciu sztuki nie mieli już wątpliwości, po której ze stron stanąć. Sala teatralna  na pierwszym przedstawieniu "pękała w szwach", na następnych też nie było wolnych miejsc. To był triumf stronnictwa patriotycznego. Posłowie konserwatywni poczuli się obrażeni, dotknięci do żywego. Jeden z nich zaskarżył nawet Niemcewicza do sądu o publiczną obrazę, ponieważ w postaci Gadulskiego sam zobaczył siebie.
Osnowę komedii stanowi miłość dwojga młodych: posła Walerego, syna państwa Podkomorostwa, i Teresy, córki pana starosty z pierwszego małżeństwa. Ojciec Teresy nie chce pozwolić na małżeństwo, gdyż - sam będąc zakutym wstecznikiem - nie chce, żeby córka wyszła za postępowego młodzieńca. Pani Starościna to pretensjonalna, sentymentalna i ogłupiała od czytania czułych poezji i romansów dama. Ona to obiecała rękę swojej pasierbicy panu Szarmantckiemu, który umiał sobie pozyskać względy Starościny udanym sentymentalizmem, elegancją. Starosta liczy na to, że fircyk Szarmantcki nie będzie upominać się o posag, zaś owemu młodzikowi tylko posag w głowie. Dzięki temu zresztą wszystko dobrze się kończy, bo Walery bierze Teresę za żonę nie dla jej posagu, lecz z powodu bezinteresownej miłości. Warstwa fabularna sztuki Niemcewicza służyła głównie propagandzie reformy ustroju  i ośmieszała konserwatywną postawę polityczną części polskiej szlachty.
Istotę sztuki stanowi konflikt dwu przeciwstawnych racji, konflikt dwóch obozów i dwóch pokoleń. Była więc to komedia polityczna, ale była także i obyczajowa, bo ośmieszała często spotykane wówczas typy w rodzaju modnego fircyka, przesadnie sentymentalnej damy, a przede wszystkim zacofanego sarmaty. Bohaterowie "Powrotu posła" wyraźnie dzielą się na dwa obozy. Przedstawicielami stronnictwa patriotycznego są w komedii Podkomorzy i jego syn - Walery. Obydwaj są szlachetni i rozumni, hołdują zasadzie, że "dom zawsze ustępować powinien krajowi", cieszą się całym sercem z działalności Sejmu Wielkiego, rozumieją potrzebę reform nie tylko politycznych, ale i społecznych.
Przedstawicielem stronnictwa staroszlacheckiego jest Starosta, do którego tak bardzo pasuje nazwisko Gadulski. Te nieustanne mowy Starosty są świadectwem jego ciasnoty umysłowej i nieprzejednanej wrogości do reform . Chwali wszystko, co stare, gani  bez zastanowienia wszelkie próby zmian. Reprezentanci tych dwu stronnictw nieustannie polemizują ze sobą. Podkomorzy jest zadowolony z zawarcia przez Polskę przymierza "z potężnym sąsiadem", czyli z Prusami. Starosta uważa, że bezpieczeństwo Polski płynie z jej słabości, bo skoro jest niegroźna dla sąsiadów, nie będzie przez nich napastowana. I rozbiór Polski udowodnił bezsens takiego twierdzenia, ale Starosta bezkrytycznie powtarza opinie zasłyszane przed laty. Podkomorzy jest dumny ze swego syna Walerego, który wraz z innymi posłami "z przemocy i hańby" wydobywają kraj. Gadulski ma na ten temat zupełnie inne zdanie. Za panowania Augustów "człek jadł, pił, nic nie robił i suto w kieszeni". Toż to były dopiero piękne czasy, kiedy "jeden poseł mógł wstrzymać sejmowe obrady" i jeszcze za to "dostał czasem kilka wiosek". Ojciec Walerego dowodzi, że "ten to nieszczęsny nierząd , to sejmów zrywanie kraj zgubiło, ściągnęło obce panowanie". Dalej tenże patriota wylicza następne grzechy Polaków: życie w zbytkach, lenistwo, ciągłe biesiadowanie, przedkładanie korzyści osobistych nad interes kraju. Starosta nie znajduje argumentów na te zarzuty, więc stwierdza, że patrioci wprowadzają zmiany bez zastanowienia, dla samych zmian tylko. Całe zło płynie z książek, które tak chętnie czytają zwolennicy reform, a one propagują dzikie obyczaje. Gadulski szczyci się tym, że nigdy nie czyta lub przynajmniej mało. Również "sejm gotowy", czyli zbierający się w regularnych odstępach czasu na sesję, jest przedmiotem krytyki Starosty. Dawniej sejmy zwoływano co dwa lata na sześć tygodni. Podkomorzy oczywiście uważa, że posłowie powinni zbierać się tak często, jak tego wymaga interes kraju.
Podkomorzy i Starosta reprezentują odrębne racje polityczne i społeczne. Wszystkie punkty programu reform zostały w komedii poruszone. Stronnictwo patriotyczne domagało się zniesienia liberum veto i wolnej elekcji, która częstokroć prowadziła do niemal wojny domowej, gdyż przekupywana szlachta popierała kandydatów nieodpowiednich lub narzucanych przez obce państwa. Dziedziczność tronu położyłaby kres takim praktykom i - choć to wbrew tendencjom demokratycznym - obóz postępowy opowiadał się za takim rozwiązaniem. Władza królewska byłaby wzmocniona, a tego wymagał interes naszego państwa. Konieczne było też zwiększenie liczby wojska i uchwalenie stałych podatków, czemu przeciwna była szlachta konserwatywna. Także sprawy społeczne, a wśród nich kwestia uwolnienia  chłopów z poddaństwa, były kością niezgody między Podkomorzym i Starostą. Patrioci krytykowali również złe obyczaje: bezmyślne naśladowanie obcych wzorów, wychowanie dziewcząt na puste salonowe damy a chłopców na fircyków polujących na posażne panny, życie wystawne prowadzące do ruiny majątkowej. Wszystkie te sprawy powodują zatroskanie Podkomorzego, zaś dla Starosty są dowodem istnienia jeszcze prawdziwych Polaków. Gadulskiemu nie przeszkadza, że jego żona po nocach spaceruje wpatrzona w gwiazdy, wzdychająca i natchniona sentymentalnie. Dla niego ważne jest, że wniosła pokaźny posag. Starościna nie jest kobietą złą, jak tłumaczy Podkomorzy, ale źle wychowaną w swym domu rodzinnym, dlatego na przykład mówi źle po polsku, woli się posługiwać językiem francuskim.
Zły do "szpiku kości" jest bawidamek Szarmantcki. Zjeździł Francję i Anglię, ale nie interesował się przemianami społecznymi zachodzącymi w tych krajach. Czas trawił na wyścigach konnych, kupnie modnych strojów, bytnościach w towarzystwie. Podobnie zachowywał się w Warszawie. Najchętniej przebywał w modnych restauracjach, nie interesował się przebiegiem obrad sejmowych. Był to człowiek wyrachowany, pyszałkowaty i obłudny. Nawet naiwna Starościna przejrzała jego grę i w rezultacie nie został on mężem Teresy.
Podkomorzy i Starosta to ludzie z różnych światów. Jeden kocha dzieci, szczyci się nimi, tęskni, gdy są poza domem, drugi rodzoną córkę oddał na wychowanie do dalekich krewnych. Własna wygoda była ważniejsza niż więzi rodzinne. Wydając Teresę za mąż myśli także głównie o sobie. Żal mu majątku na wyposażenie córki, zaślepia go chciwość i egoizm.
Przedstawiciele tych ugrupowań są obywatelami tego samego kraju, tego samego pokolenia. Obaj są sarmatami, ale jakże różnymi: Podkomorzy to typ pozytywnego sarmaty, zaś Starosta negatywnego. 



Molier jako mistrz komedii.

Komedia jest gatunkiem wywodzącym się ze starożytności (opracowanie tematu nr 40). Twórcą komedii nowożytnej był francuski komediopisarz tworzący pod pseudonimem Molier. Ten syn zamożnego mieszczanina paryskiego zrezygnował z godności królewskiego tapicera, którą mu wyrobił ojciec, gdyż zakochawszy się w aktorce, wstąpił do trupy teatralnej. Przeszedł wszystkie szczeble tej kariery: był aktorem, dyrektorem teatru i wreszcie dostawcą repertuaru. Nie brakło mu na tej drodze niepowodzeń i przykrości, nawet trafił do więzienia z powodu niewypłacalności. Lata wędrówek z trupą zaowocowały wreszcie - przyniosły sławę zespołowi i Molierowi, który swymi komediami zdobył nawet poparcie i opiekę króla Ludwika XIV. Twórczość komediowa przysporzyła jednak autorowi wielu wrogów i często sam król osłaniał go w trudnych sytuacjach. Zmarł na scenie w czasie przedstawienia "Chorego z urojenia", a bezpośrednią przyczyną zgonu był krwotok gruźliczy. Duchowieństwo nie chciało wyrazić zgody na pochowanie Moliera w poświęconej ziemi, więc król polecił dokonać takiego pochówku... nocą.
W dorobku pisarskim miał ten twórca ponad trzydzieści komedii. Powstawały one zwykle w pośpiechu, by wobec słabnącej frekwencji dać widzom nowe wrażenia i uciechę. Pomysły do swych sztuk przejmował od poprzedników lub współczesnych pisarzy. Najpopularniejszymi jego komediami są: "Świętoszek" i "Skąpiec".
W "Świętoszku" poddał krytyce fałszywą pobożność. Bogaty mieszczuch Orgon sprowadził do swego domu "biedaczka", który stale klęczał lub leżał krzyżem w kościele. Tartufe szybko stał się najważniejszą osobą w domu Orgona i oczarowany nim mieszczanin przeznaczył mu za żonę swoją córkę Mariannę. Pokojówka Doryna zauważyła, że świątobliwy Tartufe nie jest obojętny na wdzięki niewieście i wzdycha do żony pana domu - Elwiry. Będąc pewnym swej mocnej pozycji w rodzinie, świątobliwy mężczyzna nie waha się nawet wyznać Elwirze swej namiętności. Proponuje jej tajemny związek, gdyż wie, że Orgon nigdy nie uwierzy w jego istnienie. Nie myli się, bowiem Damis - syn Orgona - donosi ojcu o tym fakcie i reakcja Orgona jest taka, jak przewidywał Tartufe - wypędza on syna z domu i zapisuje cały swój majątek Świętoszkowi. Ten przyjmuje dar ze słowami: "wola niebios we wszystkim niechaj się wypełni". Elwira namawia męża do ujrzenia i usłyszenia dowodu “bogobojności” Tartufa. Ukryty Orgon przysłuchuje się rozmowie żony z tą "zacną osobą". Tartufa ponosi namiętność tak wielka, że Orgon nie wytrzymuje i wychodzi ze swej kryjówki pod stołem. Ma świadomość, że był oszukiwany, że Tartufe sprytnie wykorzystał jego naiwność. Orgon wypędza z domu obrzydliwego Świętoszka, ale ten przypomina, że to on jest właścicielem domu i fortuny Orgona. Narzeczony Marianny - Walery - ostrzega bogatego mieszczanina przed grożącym mu niebezpieczeństwem, bowiem Tartufe wydał księciu dokumenty polityczne ukryte w domu. Pojawia się także woźny trybunału, który nakazuje oddać dom w posiadanie obecnego właściciela. Na ucieczkę jest już za późno, bo wkracza do domu Oficer Gwardii. Tartufe zdaje się tryumfować, ale Oficer komunikuje, że książe puszcza w niepamięć sprawę z dokumentami za dawne zasługi Orgona oraz poleca aresztować Świętoszka. Okazuje się, że pod nazwiskiem Tartufe'a ukrywa się od dawna poszukiwany łotr. Pognębiony Świętoszek zostaje aresztowany, zaś Orgon postanawia zanieść przed tron korne dzięki i wyprawić wesele Marianny  z Walerym.
Wielkim powodzeniem cieszył się też "Skąpiec". Bohaterem tej komedii jest  60-letni bogacz Harpagon. Ten wdowiec i ojciec dwojga dorosłych dzieci : Kleanta i Elizy, jest chciwym skąpcem i sknerą, więc oszczędza na wszystkim. Domownicy nie mają z nim łatwego życia. Walery, zakochany z wzajemnością w Elizie, stara się zaskarbić zaufanie Harpagona, aby uzyskać zgodę na ślub z jego córką. Syn skąpca, Kleant, tonący w długach po uszy, kocha się w ubogiej dziewczynie Mariannie, która żyje samotnie ze starą matką. Harpagonowi spodobała się skromna i śliczna Marianna i chce ją poślubić. Wcześniej jednak chce wyprawić z domu dorosłe dzieci, więc postanawia wydać Elizę bez posagu za swego dobrego znajomego, starego bogacza Anzelma, a Kleanta ożenić z zamożną wdową. Zrozpaczony Kleant chce pożyczyć od lichwiarzy 15 tysięcy franków, by poślubić Mariannę i przenieść się z nią w inne strony. Okazuje się, że lichwiarzem wykorzystującym jego położenie jest właśnie jego ojciec. Tymczasem Harpagon wyprawia ucztę, w czasie której chce doprowadzić do końca swoje zamiary matrymonialne. Chciałby mieć wspaniałe przyjęcie, ale bez kosztów. Przybywa Marianna przyprowadzona przez swatkę i jest przerażona perspektywą małżeństwa z tym skąpym starcem. Serce ciągnie ją ku Kleantowi, który wyznaje  jej miłość wmawiając ojcu, że działa w jego imieniu. Kiedy Harpagon dowiedział się o miłości syna do Marianny, wyklął go. Biednemu Kleantowi pomaga Strzałka - służący, którego stary sknera też wyrzucił z domu. Wyśledził on Harpagona zakopującego w ogrodzie szkatułkę z 10 tysiącami talarów, odkopał ten skarb i oddał go Kleantowi. Skąpiec spostrzegł utratę cennego przedmiotu i wezwał na ratunek komisarza policji. W trakcie dochodzenia Harpagon i Walery opowiadają o swoim "skarbie", tylko starzec ma na myśli utraconą szkatułkę, zaś Walery - Elizę. Młody zalotnik Elizy czuje się obrażony podejrzeniem o kradzież i pierwszy raz powołuje się na reputację szanowanej rodziny, z której pochodzi. Opowiada o katastrofie okrętowej, w czasie której stracił rodziców i siostrę. Zeznaniu temu przysłuchuje się Anzelm, który rozpoznaje w Walerym syna, a w Mariannie - córkę. Do tej pory był przekonany, że jego żona i dzieci zginęli w katastrofie, więc porzucił rodzinny Neapol i pod przybranym nazwiskiem zamieszkał w Paryżu. Tak rozłączona przed laty rodzina  odnalazła się w komplecie. Anzelm z radością wita także Elizę - przyszłą swoją synową. Harpagon szczęśliwy z odnalezienia szkatułki, wyrzeka się bez żalu Marianny i nic już nie stoi na przeszkodzie jej małżeństwu z Kleantem.
W utworach swych Molier nie trzymał się ściśle przepisów poetyki. Łączył w jednym utworze różne typy komedii oraz indywidualizował język postaci, z czego robiono mu wówczas zarzut. Bohaterowie jego komedii, ukształtowani na obraz współczesnych mu ludzi, stanowili prawdziwe "portrety z natury", jednocześnie zaś reprezentowali typy odwieczne, ponadczasowe. Tworzył zatem realistyczne komedie psychologiczne. Sam Molier tak pisał o celu swojej twórczości:
"Gdy chodzi o poprawę, nic tak skutecznie nie wpływa na ludzi, jak odmalowanie ich przywar. Najstraszliwszy cios zadaje się ułomnościom, wystawiając je na szyderstwo świata. Ludzie znoszą z łatwością przyganę, ale nie szyderstwo. Człowiek godzi się na to, iż może być złym, ale nikt nie godzi się być śmiesznym".
Ze słów tych przebija mądrość autora i jego wnikliwa znajomość psychiki człowieka. Molier stał się mistrzem komedii charakterów oraz intrygi i wywarł silny wpływ na rozwój komediopisarstwa europejskiego dwóch następnych stuleci.



Wyjaśnij, na czym polegał przełomowy charakter "Ody do młodości" Adama Mickiewicza.

 "Oda do młodości" jest pierwszym utworem o charakterze romantycznym w naszej literaturze. Autorem jej jest Adam Mickiewicz - jeden z czterech wielkich romantyków polskich. Pochodził on ze średniozamożnej szlachty. Urodził się najprawdopodobniej w Zaosiu, folwarku stryja przyszłego poety. Wkrótce po urodzeniu się Adama państwo Mickiewiczowie przenieśli się do Nowogródka, gdzie Mikołaj Mickiewicz objął stanowisko adwokata przy miejscowym sądzie. W tym też mieście powiatowym Adam rozpoczął naukę szkolną, a potem udał się do Wilna na studia uniwersyteckie. Wilno było wówczas prężnym centrum nauki i kultury. Młody Mickiewicz miał umiejętność zjednywania sobie sympatii w środowisku młodzieży, szybko stał się tzw. duszą towarzystwa. W 1817 roku powstało Towarzystwo Filomatów, które było organizacją tajną, skupiającą nieliczne grono studentów i absolwentów uniwersytetu. Początkowo Towarzystwo miało cele samokształceniowo, z czasem wzbogaciło swój program o hasła społeczne i polityczne. Działalność filomatów wyrosła z tradycji oświeceniowej, a poezja ich miała charakter klasyczny. Ci młodzi zapaleńcy chcieli oświecić naród i odnowić go moralnie. Nie podobał im się świat, który zastali, więc pragnęli go uformować zgodnie ze swoimi młodzieńczymi ideałami. W 1820 roku powołane zostało Koło Promienistych, które skupiało studentów młodszych roczników. Opiekowali się nimi Filomaci, ale trudno im było zapanować nad młodymi, którzy w swym zapale głosili hasła patriotyczne i niepodległościowe. W tej sytuacji rektor uniwersytetu zażądał rozwiązania koła. Tomasz Zan podporządkował się temu zaleceniu, ale równocześnie powołał Związek Filaretów, do którego przyjął dawnych promienistych. Filomaci, mając więcej doświadczenia, byli ostrożni w głoszeniu haseł politycznych, co doprowadziło do konfliktu z radykalnymi w tym względzie filaretami. W konflikcie tym Adam Mickiewicz opowiedział się po stronie filaretów. Nasz młody poeta przebywał już wtedy w Kownie, gdzie w 1819 roku musiał objąć stanowisko nauczyciela w szkole, gdyż w ten sposób odpracowywał pobierane w czasie studiów stypendium. Korespondował jednak ze swymi przyjaciółmi i właśnie z Kowna przysłał im rękopis "Ody do młodości". W tym to rękopisie mottem utworu stały się słowa zaczerpnięte z "Początku nowego stulecia" Friedricha Schillera: "Stare kształty rozpadają się". Pierwotny tytuł "Ody" brzmiał "Hymn do młodości". Wiersz  stoi na pograniczu dwóch epok i dwóch ideologii: oświeceniowej i romantycznej. Przyjaciele Mickiewicza, którym poeta wysłał rękopis tego utworu, byli zaskoczeni całkowicie nową treścią i wielu z nich po prostu nie zrozumiało głównej myśli "Ody". Tkwili jeszcze w ideałach oświecenia. Wprawdzie buntowali się przeciwko zbyt ciasnym ramom tej epoki, ale nie umieli sprecyzować tego, do czego chcieli dążyć. Sądzę, że nie jest trudno zrozumieć ich postawę, bo przecież każde pokolenie młodych uważa, że świat trzeba zmienić, nie akceptuje sposobu myślenia pokolenia swych rodziców, chce czegoś nowego. Właśnie: nowego, ale jakiego? Na to pytanie nie zawsze potrafi odpowiedzieć, bo nie ma jasnej koncepcji nowego, lepszego świata. Neguje więc stare wartości, ale nie potrafi zastąpić ich swoimi. Tak - przypuszczam - było również z filomatami. Świat stary był zły - w tym byli zgodni. Nie umieli jednak nazwać tego, do czego dążyli, nie pojmowali sposobu walki ze starym, nie mieli koncepcji nowego świata. To, co krytykowali, było jasne i wiadome, zaś to, do czego dążyli - mgliste i niejasne. Adam Mickiewicz zaskoczył ich śmiałością spojrzenia w przyszłość, nie zrozumieli go. "Oda do młodości" ma wiele wspólnego z oświeceniowym poglądem na świat i literaturę. Sam gatunek - oda, hymn - jest charakterystyczny dla literatury oświecenia. Aby się o tym przekonać, wystarczy porównać "Odę" z "Hymnem do miłości ojczyzny" Ignacego Krasickiego. Hasło ogólnego braterstwa ludzi i postulat służby jednostki społeczeństwu też wywodzą się z programu oświeceniowców. Także nierówny wiersz oddający falowanie gwałtownych uczuć, elementy mitologiczne oraz kompozycja oparta na równoległości dwóch wątków treściowych: starości i młodości, świadczą o oświeceniowym rodowodzie utworu. Dlaczego więc przyjaciele poety nie zrozumieli tego utworu? Otóż obok tych oświeceniowych haseł i zasad aż roi się od nowatorskiej myśli i formy. Mamy nowy i nieznany "świat ducha", który poeta stawia ponad światem realnym. Mickiewicz zachęca: "łam, czego rozum nie złamie, tam sięgaj, gdzie wzrok nie sięga". To już kłóciło się z oświeceniowym spojrzeniem na świat i człowieka. Tworząc poetyckie obrazy poeta nasz używa wyrazów, które przeczyły zasadzie klasycznego dobrego gustu. Jeden z przyjaciół Mickiewicza (Czeczot) był tak zdegustowany tym słownictwem, że w liście odpowiedział autorowi utworu: "wody trupie zawadziły i nie były smaczne". Tylko nieliczni przyjaciele Mickiewicza (wśród nich Malewski) uchwycili właściwy sens utworu. "Oda" wzywa pokolenie młodych do przebudowy świata, przeciwstawia zguśniały, samolubny świat oświeceniowy wizji nowego świata., opartego na wzajemnej miłości, przyjaźni, solidarności. Zbudowanie takiego świata jest zadaniem trudnym, lecz wartym ponoszonych wysiłków i ofiar. Nawet klęska jednostki w tym ambitnym dziele jest zwycięstwem, bo "poległym ciałem da innym szczebel do sławy godu". Wolność myśli, tęsknot duchowych, miłości i braterstwa ludzi pozwoli stworzyć świat nowy i piękny. Oto jego wizja:
                                             "Pryskają nieczułe lody
                                               I przesądy światło ćmiące.
                                               Witaj, jutrzenko swobody,
                                               Zbawienia za tobą słońce."

W taki  piękny i oryginalny sposób Mickiewicz poparł ideę niepodległości, której bronili młodzi filareci, a która filomatom wydawała się zbyt śmiała. "Jutrzenka swobody" odnosiła się nie tylko do wolności myśli, ale także do wolności politycznej narodu. W 10 lat później powstańcy listopadowi przyjęli "Odę" za swe hasło sztandarowe, a słowa: "Witaj jutrzenko swobody" malowano na murach domów w walczącej Warszawie.






"Czucie i wiara" jako zasada romantycznego poznania. Ballada "Romantyczność A. Mickiewicza manifestem poezji romantycznej.


W 1822 roku ukazał się I tomik "Poezji" A. Mickiewicza. W tomie tym zamieścił poeta cykl pt. "Ballady i romanse", rozprawę pt. "O poezji romantycznej" oraz kilka wierszy lirycznych. Szczególnie "Ballady i romanse" zostały przyjęte entuzjastycznie, choć zawierały zupełnie nowe treści, nowatorska była też forma tych utworów.
Znaczenie  wierszy było tak ogromne i przełomowe, że od daty wydania tomiku poetyckiego datuje się w Polsce nowa epoka - romantyzm. W cyklu "Ballady i romanse" znalazł się utwór pt. "Romantyczność". Motto do  wiersza zaczerpnął Mickiewicz z Szekspira:
                              
                                "Zdaje mi się, że widzę... gdzie?
                                  Przed oczyma duszy mojej."

Tak więc opisał poeta świat, który zobaczył, a poznał go nie zmysłem wzroku, lecz "oczyma duszy". Treść ballady rozpada się wyraźnie na dwie części: opowiadanie o przeżyciach obłąkanej Karusi i polemikę opowiadającego ze Starcem. Wiejska dziewczyna - Karusia nie potrafi pogodzić się ze śmiercią swego ukochanego Jasia, choć zmarł on już dwa lata wcześniej. Nieszczęśliwa Karusia czuje obecność Jasia, rozmawia z nim, goni go po łąkach. Jemu to skarży się na nieczuły świat:
                               


                               "Źle mnie, w złych ludzi tłumie,
                                 Płaczę, a oni szydzą;
                                 Mówię, nikt nie rozumie:
                                 Widzę, oni nie widzą!"

Chwilami odzyskuje przytomność umysłu i wie, że Jasio nie żyje:

                   "Już po twoim pogrzebie! Ty już umarłeś? Ach ja się boję!...
              Ach jak tam zimno musi być w grobie! Umarłeś! tak, dwa lata!".

Jednak życie bez ukochanego jest dla Karusi  czymś tak okrutnym, że woli uciekać w świat swoich przeżyć wewnętrznych, w swoje obłąkanie. Prości ludzie współczują Karusi, wzruszają się jej tragedią. Oni wierzą w związek istniejący między światem żywych i światem duchów. Uczucie miłości tych dwojga kochanków było i jest tak silne, że oczywiste jest dla ludu, iż muszą się oni porozumiewać w sferze ducha. Miłość ich jest silniejsza od śmierci, dlatego przetrwała. Wieśniacy przypatrują się nieszczęsnej Karusi, płaczą nad jej losem i odmawiają pacierze. Tu do akcji wkracza Starzec, który reprezentuje oświeceniowy pogląd na świat. Sam Mickiewicz opatrzył ten fragment przypisem, w którym wyjaśnił, że Starcem jest autor antyromantycznej rozprawy opublikowanej w "Dzienniku Wileńskim", a więc znany naukowiec, matematyk, astronom i filozof Jan Śniadecki. On to - jak przystało na oświeceniowca - apeluje do zdrowego rozsądku i rozumu wieśniaków:
                               
                                "Ufajcie memu oku i szkiełku,
                                  Nic tu nie widzę dokoła.
                           [...] Dziewczyna duby smalone bredzi,
                                 A gmin rozumowi bluźni."

Tak więc istnieje realnie tylko to, co można zobaczyć, zważyć, zmierzyć lub ogarnąć rozumem. Wszystko inne, to "głupstwa, duby smalone". Przeciwko takiemu widzeniu świata występuje narrator, który wypowiada niewątpliwie poglądy samego Mickiewicza:
                           
                              "Dziewczyna czuje - odpowiadam skromnie -
                                A gawiedź wierzy głęboko:
                               Czucie i wiara silniej mówi do mnie
                                Niż mędrca szkiełko i oko".

Tak więc Mickiewicz opowiada się wyraźnie za romantyczną zasadą poznania świata. Prawdziwe dla niego jest to, co człowiek czuje i w co wierzy, choćby było to w jawnej sprzeczności z rozumem i doświadczeniem. W tej polemice narrator przeciwstawia "prawdy żywe" - "prawdom martwym", rozum - miłości. Te "prawdy żywe" odsłaniają tajemnice świata duchowego, zaś "prawdy martwe" dotyczą realnej rzeczywistości.
W balladzie "Romantyczność" opowiedział się Mickiewicz zdecydowanie po stronie romantyków i - co więcej - sprecyzował program nowej epoki. Utwór programowy nazywa się też manifestem. Co składa się na ten manifest romantyzmu? Przede wszystkim pogląd, wynoszący doznania związane ze światem ducha nad poznanie naukowe. Pogląd ten powiązał poeta z fascynacją ludowymi wierzeniami i to też stanowi o nowym, romantycznym sposobie widzenia, rozumienia i wartościowania świata.


Na czym polega nowatorstwo "Sonetów krymskich" A. Mickiewicza?

W 1823 roku władze carskie wykryły tajne organizacje młodzieżowe działające w Wilnie oraz innych miastach Litwy. Rozpoczęły się aresztowania, uwięziono także Mickiewicza i jego przyjaciół, filomatów. Odbył się proces i na mocy wyroku niektórych działaczy skazano na więzienie, innych na zesłanie na Sybir lub w głąb Rosji. Mickiewiczowi wyznaczono przymusowy pobyt w Rosji. Poeta udał się  do Petersburga, potem do Odessy, gdzie miał objąć posadę nauczyciela w liceum. Posady tej jednak nie otrzymał z powodu braku wolnego miejsca, lecz przyznano mu stałą pensję, która zapewniała poecie materialną niezależność. Odessa była wówczas ważnym ośrodkiem życia literackiego, towarzyskiego i politycznego. Młody poeta nawiązał szybko stosunki towarzyskie z najwybitniejszymi rodzinami, był też bywalcem salonów generała Witta - kuratora okręgu szkolnego i naczelnika wywiadu, który zajmował się właśnie wykrywaniem kół spiskującej młodzieży. Poeta był uwielbiany przez arystokratki polskie i rosyjskie, żył "jak basza" - tak napisał o swym pobycie w Odessie do jednego z przyjaciół. W towarzystwie gen. Witta i jego znajomych (była w tym kręgu pani Karolina Sabańska - jak się okazało później: agentka policji carskiej) Mickiewicz udał się na wycieczkę - romantyczną wyprawę na Krym. Tam powstały piękne utwory wydane w tomiku "Sonety krymskie".
Młody poeta, wychowany na równinach Litwy, został oczarowany pięknem krajobrazu górskiego, bezkresnymi stepami, potęgą morza. Nam też podobałoby się tam. Zainteresowanie Wschodem było popularne wśród studentów Uniwersytetu Wileńskiego, wielu z nich studiowało orientalistykę. Również Mickiewicz w czasie pobytu w Petersburgu zajmował się historią, językiem i literaturą krajów arabskich. O wiedzy orientalnej poety świadczą między innymi rzeczowe przypisy do "Sonetów krymskich". W utworach tych dał przyszły wieszcz narodowy własną poetycką wizję Krymu. Podmiotem lirycznym w tych wierszach jest często nowy typ bohatera, uosobiony w postaci Pielgrzyma. Miejscowości, które zwiedza, wywołują w nim refleksje historyczne i filozoficzne. Natura przytłacza go swym ogromem i wywołuje uczucia zachwytu. Te wszystkie własne odczucia poeta przekazał swemu Pielgrzymowi, uczynił go postacią typowo romantyczną, wrażliwą na piękno i wielkość natury oraz na jej tajemnice. Podmiot liryczny wypowiada się też czasami w pierwszej osobie liczby pojedynczej i wówczas wyraża uczucia i wrażenia samego poety, niekiedy o przeżyciach tych opowiada jakiś inny narrator - np. Mirza. To wprowadzenie postaci Mirzy - człowieka Wschodu, mówiącego własnym językiem, wzbogaciło orientalny charakter utworu. Poeta konsekwentnie dba o zachowanie odrębności języków swoich podmiotów lirycznych: Pielgrzym nigdy nie posługuje się językiem Mirzy i na odwrót. Sposób mówienia człowieka Wschodu jest pełen ozdób, niezwykłych metafor, ale w jego ustach jest naturalny. Nie mógł takim stylem posługiwać się Europejczyk, więc Pielgrzym mówi  też  własnym  językiem.
Sonet "Stepy Akermańskie" oddaje przeżycia i myśli samego poety - podmiot liryczny mówi o sobie "ja". Bezkresny zielony step porównuje do zielonej wody oceanu, jazdę wozem przez ten step - do płynięcia łodzią. Piękno i tajemniczość natury potęguje zmierzch i zapalające się gwiazdy. Aby oddać wrażenie ciszy, poeta posługuje się wyrazami dźwiękonaśladowczymi (onomatopejami). Skupiony czytelnik powinien usłyszeć szelest węża pełzającego po trawie - w tym celu nagromadził poeta w wyrazach wiele spółgłosek szczelinowych (f, w, s, z, sz, ż, ś, ź, ch):
                               "Słyszę, kędy się motyl kołysa na trawie,
                                Kędy wąż śliską piersią dotyka się zioła".
Poeta zachwycony pięknem krajobrazu stepowego przypomina sobie krajobraz litewski, za którym tak bardzo tęskni. Zdaje mu się, że w takiej ciszy usłyszałby głos z Litwy, ale ... "nikt nie woła".         W słowach tych odnajdujemy nutę żalu Mickiewicza do przyjaciół, którzy pozostali na Litwie i pewnie zapomnieli o nim - wygnańcu.
W sonecie  poeta użył kilku wyrazów pochodzenia wschodniego - orientalizmów: koralowe ostrowy burzanu, kurhan, Akerman. Zabieg ten dodatkowo wzbogaca orientalny charakter sonetu, podkreśla niezwykłość przyrody krymskiej. Liczne są też rozbudowane porównania, które właściwie zajmują cały utwór. W "Stepach Akermańskich" cały plastyczny obraz podporządkowany jest porównaniu jazdy przez zielony step do żeglugi łodzią po wodach oceanu.
W sonecie "Burza" podmiot liryczny - narrator opowiada o burzy morskiej. Niesamowita, groźna przyroda wyzwala przeczucie nadchodzącej śmierci (porównanie ogromnych fal grożących śmiercią do żołnierzy szturmujących mury fortecy). W chwili zagrożenia życia podróżni modlą się, żegnają na zawsze. Jeden z nich siedzi w milczeniu na stronie, bo nie potrafi uwierzyć w słowa modlitwy i nie ma przy sobie nikogo bliskiego, z kim mógłby się pożegnać.
W tym sonecie poeta także zastosował onomatopeję - w 1 - szym wersecie powtarzają się w wyrazach spółgłoski "r", "sz" wyraźnie naśladujące odgłosy burzy.
W sonecie "Ajudah" spotykamy także wyszukane metafory, którymi poeta ożywia przyrodę (animizacja, personifikacja): spienione bałwany buchają, kołują, ściskają się w czarne szeregi.
Forma sonetu jest bardzo trudna. Utwór taki musi liczyć 14 wersetów, które są podzielone na 4 zwrotki: dwie 4 - wersowe o charakterze opisowym + dwie 3 - wersowe o charakterze refleksyjnym. Tak więc w niewielkiej ilości słów trzeba wyrazić bogate treści, co jest zadaniem bardzo skomplikowanym. Mickiewicz operując tą formą wiersza dowiódł, że stanął na najwyższym poziomie wśród romantyków europejskich.
Wydanie "Sonetów krymskich" wywołało ostre polemiki krytyków literackich. Kajetan Koźmian - obrońca klasyków - określił te utwory jako: "bezecne, podłe, brudne, ciemne ... nie polskie" zaś autora tych arcydzieł nazwał "półgłówkiem wypuszczonym ze szpitala szalonych".
Krańcowo różną opinię wydał sonetom i Mickiewiczowi obrońca romantyków - Maurycy Mochnacki, który uznał te utwory za "najniepospolitsze piękności".



 Ludowość i prawdy moralne w II części "Dziadów" A. Mickiewicza

 W rok po wydaniu pierwszego tomiku "Poezji" A. Mickiewicza, ukazał się także w Wilnie drugi tomik, który zawierał "Grażynę" oraz II i IV część "Dziadów". Publikacja tych utworów wywołała ostre ataki ze strony obozu klasyków. Te dwie części "Dziadów" powstawały w czasie pobytu Mickiewicza w Wilnie i Kownie, więc określa się je też mianem "Dziadów" wileńsko - kowieńskich. Był to czas, w którym poeta boleśnie przeżył miłość do Marii (Maryli) Wereszczakównej i wzgardę rodziny ukochanej. Powrócił z Tuhanowicz całkowicie zmieniony, przyjaciel poety pisał o nim: "Adam przyjechał bez mała jak zwariowany. Nic prawie nie robi, trudno z nim już nawet gadać; milczy, lulkę pali, chodzi wiele, zawsze zamyślony, a o niczym dobrym nie myśli, bo całą myśl opanowała Maria."
Czeczot nie do końca miał rację, bo właśnie w tym okresie Adam pisał II i IV część "Dziadów", a więc coś robił. II część "Dziadów" stanowi poetyckie przetworzenie obrzędu ludowego, jakim były dziady. Obrzęd ten w tradycji ludowej sięgał czasów pogańskich i obchodzony był cztery razy w roku. Najbardziej znane były dziady wypadające zaraz po Wielkanocy. Głównym punktem uroczystości był poczęstunek dla rodziny i dziadów chodzących po prośbie, na intencję dusz przodków. Ludziom trudno jest pogodzić się z myślą, że bliscy nam zmarli zrywają całkowicie kontakt z nami. Chętnie wierzymy, że przynajmniej od czasu do czasu mają potrzebę odwiedzenia nas, a i my chcielibyśmy być im w czymkolwiek pomocni. Tak więc na ten obrzęd dziadów w dramacie Mickiewicza przybywają dusze zmarłych oczekujące na wyrok, który zapadnie dopiero na sądzie ostatecznym. Żyjący mogli pomóc tym duszom, spowodować złagodzenie ostatecznego wyroku poprzez wsparcie ich jałmużną, modlitwą, posiłkiem. W czasach, kiedy żył Mickiewicz, obrzęd - choć nabrał charakteru chrześcijańskiego - był źle widziany przez Kościół. Poeta nadał obrzędowi cechy pogańskie: zamiast księdza występuje Guślarz, używa on zaklęć pogańskich. Akcja dramatu toczy się w starej kaplicy cmentarnej, w ciemnościach. Nastrój niesamowitości udziela się uczestnikom obrzędu, którzy z lękiem powtarzają:        
                            "Ciemno wszędzie, głucho wszędzie,
                              Co to będzie, co to będzie?"

Guślarz swymi zaklęciami i tajemnymi czynnościami wywołuje duchy mieszczące się w trzech kategoriach: lekkiej, najcięższej, pośredniej. O przynależności do danej kategorii decyduje waga ziemskiej winy, a z nią wiąże się z kolei wielkość kary, czyli pokuty pośmiertnej. Pojawiają się duchy, najpierw lekkie, czyli dwoje dzieci: Józio i Rózia. Błąkają się, są zawieszone między światem żywych i niebem, bo nie zaznały goryczy. Zmarły w dzieciństwie, które było sielskie, pozbawione trosk, więc muszą poznać smak goryczy, bez której nie obywa się ziemskie życie. Duchy dzieci proszą o "gorczycy dwa ziarna" i wypowiadają naukę moralną dla żywych:
                                    
                                    "Kto nie doznał goryczy ni razu,
                                      Ten nie dozna słodyczy w niebie".

Chór wieśniaków z przejęciem powtarza tę naukę i obdarza duchy dzieci zgodnie z ich prośbą.
Z kolei na obrzęd przybywa duch najcięższy - duch dziedzica tej wsi. Za życia był  okrutny dla poddanych, więc zjawia się w towarzystwie ptaków (sowy, kruki), które są duchami zmarłych wieśniaków. Widmo dziedzica opowiada o swoich męczarniach: cierpi wieczny głód, pali go pragnienie i pastwią się nad nim żarłoczne ptaki. Pokutująca dusza nie marzy o pójściu do nieba; wie, że ciężar sprawiedliwej kary musi być poniesiony. Prosi tylko o wodę i jedzenie. Tu do akcji wkraczają ptaki i opowiadają własne historie życia ziemskiego. Były poddany opowiada, że będąc głodnym, zerwał jabłka z ogrodu dziedzica.  Pan kazał schwytanego tak wychłostać, że wkrótce zmarł. Duch kobiety przypomina pewną mroźną zimę, w czasie której stojąc pod bramą dworu, żebrała o zapomogę. Stała tam z maleńkim dzieckiem na ręku, zaś dziedzic rozkazał ją przepędzić. Zamarzła z dzieckiem na mroźnej drodze.
Duchy zamęczonych przez okrutnego pana poddanych zabierają swemu oprawcy jadło i napój podawane przez uczestników obrzędu. Duch pokutującego dziedzica wygłasza naukę moralną, którą powtarza chór wieśniaków:
                                       
                                     "Sprawiedliwe zrządzenie Boże!
                                       Bo kto nie był ni razu człowiekiem,
                                       Temu człowiek nic nie pomoże".

Kolejnym duchem, którego wina ma ciężar pośredni, jest zjawa Dziewczyny. Była ona pasterką Zosią, żyła beztrosko, śmiała się z wyznań zakochanych chłopców i w wieku 19 lat umarła "nie znając troski ani prawdziwego szczęścia". Teraz prosi zebranych:
      
                                        "Niechaj podbiegną młodzieńce,
                                         Niech mię pochwycą za ręce,
                                         Niechaj przyciągną do ziemi,
                                         Niech poigram chwilkę z niemi."

Prośba ta jednak nie może być spełniona, bo Guślarz znający "przyszłe wyroki" wie, że musi ona "sama jedna latać z wiatrem przez dwa roki". Duch Zosi wygłasza więc naukę moralną:
      
                                      "Kto nie dotknął ziemi ni razu,
                                       Ten nigdy nie może być w niebie".

Taką to karę ponosić mają dziewczęta nieczułe na miłosne westchnienia chłopców!
Guślarz kończy obrzęd, ale niespodziewanie pojawia się niema zjawa, która nie reaguje na żadne zaklęcia. Jest to widmo mężczyzny z raną w sercu. Staje koło jednej z pasterek, która dziwnie pobladła, i która nosi żałobę, choć nikt z jej bliskich nie umarł w ostatnim czasie. Guślarz poleca wyprowadzić tę kobietę, widmo podąża za nią.
Podobnie, jak wcześniej w balladach, Mickiewicz w II części "Dziadów" poruszył problem winy i kary oraz prawd moralnych wypowiadanych przez lud. Za cóż więc cierpią pokutujące dusze? Nie tylko za okrucieństwo w stosunku do poddanych, lecz w ogóle za brak człowieczeństwa. Z wypowiedzi duchów wynika, że pełne człowieczeństwo osiąga tylko ten, kto nie ucieka od cierpień i zgryzot ziemskiego żywota, kto zna ludzkie uczucie litości i współczucia i kto potrafi obdarzyć kogoś miłością. Najsurowsza kara spotkała oczywiście dziedzica, który był  nieludzki dla swych poddanych. Mickiewicz dał w ten sposób wyraz ocenie stosunków pańszczyźnianych.
Właściwie te trzy kategorie duchów wyczerpały problematykę II części "Dziadów". Ostatnia zjawa nie mieści się w żadnej z kategorii i zachowuje się w sposób odmienny od poprzednich.Scena ta została dołączona do tekstu już po napisaniu II i IV części dramatu. Sam Mickiewicz w liście do swego przyjaciela Czeczota wyjaśnił, że scena  stanowi element wiążący obie części "Dziadów". Aby całość była bardziej zrozumiała, na wstępie II części Mickiewicz umieścił balladę "Upiór", z treści której wynika, iż młodzieniec - samobójca z miłości, w ramach pokuty musi co roku pojawiać się na ziemi w postaci upiora, aby przeżyć kolejno wszystkie swe cierpienia, które doprowadziły go do odebrania sobie życia. Straszna kara, bo przecież człowiek popełnia samobójstwo dlatego, że nie może znieść tych cierpień i sądzi, że śmierć położy im kres.
W balladzie "Upiór" oraz w ostatniej scenie II części "Dziadów" mamy wiele szczegółów z dziejów miłości Mickiewicza do Maryli, ale nie możemy mimo wszystko utożsamić bohatera literackiego z osobą autora. Gustaw pojawia się w IV części dramatu w domu Księdza jako zjawa pozaziemska, człowiek "umarły dla świata", co nie jest jednoznaczne z duchem zmarłego. Może jest tak zatopiony w miłości i we własnej tragedii, że świat rzeczywisty już go nie obchodzi? Za taką koncepcją przemawiałaby scena "Prologu" III części "Dziadów", kiedy mężczyzna znajdujący się w celi więziennej dokonuje podsumowania swego życia i podejmuje decyzję na przyszłość wyrażoną w słowach: umarł Gustaw - narodził się Konrad.
Ludowość II części "Dziadów" zawiera się przede wszystkim w solidaryzowaniu się poety z ludowym poczuciem moralności i sprawiedliwości, które to wartości uznał Mickiewicz za uniwersalne i ponadczasowe. Z ludowego punktu widzenia ocenił też poeta stosunki międzyludzkie i społeczne. Bohaterami dramatu są prości ludzie wiejscy i zjawy, w które oni wierzą. Treść utworu zaczerpnięta jest także z ludowego obrzędu.


Obrazy martyrologii narodowej w III części "Dziadów" A. Mickiewicza.

 III część "Dziadów" powstała po klęsce powstania listopadowego w Polsce (patrz opracowanie tematu nr 48). Sam autor w "Przedmowie" wyjaśnił, że: "chciał tylko zachować narodowi wierną pamiątkę z historii litewskiej lat kilkunastu". Dodał też: "Kto zna dobrze ówczesne wypadki, da świadectwo autorowi, że sceny historyczne i charaktery osób działających skryślił sumiennie. [...] Czymże są wszystkie ówczesne okrucieństwa w porównaniu tego, co naród polski teraz cierpi i na co Europa teraz obojętnie patrzy!".
Termin martyrologia oznacza męczeństwo, podleganie terrorowi fizycznemu i psychicznemu. W III części "Dziadów" pojęcie to odnosi się do wydarzeń związanych z prowadzonym przez Nowosilcowa śledztwem w 1823 roku. Towarzystwo Filomatów już nie działało, ale Senator - chcąc zaskarbić sobie względy cara - udał, że odkrył w Wilnie działającą organizację spiskową i aresztował kilkuset młodych ludzi. Scena więzienna (scena I) opowiada o ich pobycie w więzieniu (dawnym klasztorze bazylianów). Nie wiedzą, o co są oskarżeni, wielu z nich nie słyszało o organizacjach spiskowych. Zajmują osobne cele i tylko dzięki strażnikowi (z pochodzenia Polakowi) mogą spotkać się w wieczór wigilijny w celi jednego z nich, Konrada. Stracili rachubę dni, okna w celach są szczelnie zabite deskami. Cierpią na różne choroby spowodowane zimnem, wilgocią, złym jedzeniem, biciem. Nie ma jednak lekarza, który nazwałby ich choroby i zalecił leczenie. Brak świeżego powietrza powoduje, że wyprowadzani na zewnątrz budynku, wyglądają jak pijani. W czasie śledztwa stosuje się wobec nich tortury fizyczne i psychiczne (bicie, zastraszanie, informowanie o -  rzekomo złożonych przez przyjaciół - zeznaniach obciążających). Śledztwa trwają wiele godzin, często budzeni są w nocy i prowadzeni na przesłuchanie. Jedzenie ich jest takie, że można nim truć szczury, czasem dostają solone śledzie przy braku wody do picia. Całe śledztwo toczy się praktycznie poza nimi, nie mają żadnej możliwości obrony.
 W ten wigilijny wieczór, zebrani w jednej celi, słuchają opowieści więźnia - Jana Sobolewskiego o tym, co widział, kiedy prowadzono go na przesłuchanie. Tego dnia wywożono na Sybir studentów ze Żmudzi. Wśród nich był 10 - letni chłopiec, któremu łańcuch poranił nogę, lecz żandarm orzekł, że waga łańcucha jest zgodna z przepisami. Zesłańcy szli godnie i dumnie, mieli ogolone głowy, niektórzy byli spuchnięci z głodu, inni wychudzeni. Jeden z nich z powodu wycieńczenia, upadł na schodach i zmarł. W tym czasie w kościele odbywała się msza - ludzie wylegli na plac i patrzyli w niemej rozpaczy na załadunek więźniów do kibitek. Ksiądz błogosławił ich  na tę ostatnią męczeńską drogę. Jeden z więźniów krzyknął z odjeżdżającej kibitki: "Jeszcze Polska nie zginęła!" Społeczeństwo polskie nienawidziło okrutnego cara, współczuło więźniom, lecz lęk o siebie i swych najbliższych paraliżował ich chęć działania, obrony prześladowanych.
Nie tylko Wilno było terenem represji carskich na patriotach polskich. Podobne wydarzenia miały miejsce w Warszawie, mówi o tym scena VII - "Salon warszawski". Jeden z polskich patriotów opowiada o losach innego Polaka - Cichowskiego. Aresztowano go skrycie. Upozorowano utonięcie w Wiśle, pokazano żonie płaszcz, rzekomo znaleziony nad brzegiem rzeki. Po jakimś czasie w Warszawie prowadzono wieczorem więźniów do Belwederu i któryś z odważnych Polaków krzyknął zza muru: "Więźnie, kto jesteście?" Wśród stu głosów więźniów usłyszano też nazwisko Cichowskiego i zawiadomiono o tym jego żonę. Ta znów usiłowała ustalić miejsce pobytu swego męża, ale władze carskie zaprzeczyły istnieniu takiego więźnia. W Warszawie jednak przekazywano sobie informację, że Cichowski niczego nie wyjawił w śledztwie mimo stosowania najokrutniejszych tortur. Po kilku latach żandarmi przywieźli Cichowskiego do domu i polecili żonie podpisać oświadczenie, że powrócił żywy i zdrowy. Trudno było go poznać. Cierpiał na opuchliznę głodową, stracił wszystkie włosy, nikogo nie poznawał. Na każde pytanie bliskich odpowiadał zawsze: "Nic nie wiem, nie powiem!" Został zniszczony fizycznie i psychicznie, nie potrafił już wieść normalnego życia, dręczyły go wizje prześladowcze.
Równie tragiczne są dzieje pani Rollison, które poznajemy  w  scenie VIII - "Pan Senator".
Do Senatora przychodzi pani Rollison - wdowa w towarzystwie swej przyjaciółki - Kmitowej. Wdowa jest kobietą niewidomą i głęboko nieszczęśliwą. Jej jedyny syn został uwięziony, więc chciałaby rozmawiać z prowadzącym śledztwo, bo jest przekonana, że zaszła jakaś pomyłka. Senator beszta swą służbę za to, że wpuszczono natrętną kobietę i ostrzega jej towarzyszkę, że także jej dzieci mogą być aresztowane. Bezduszny urzędnik carski szydzi z kalectwa pani Rollison, która - jego zdaniem - widocznie trafia do niego za pomocą węchu, skoro nie widzi drogi. Zaprzecza oczywiście uwięzieniu młodego Rollisona, a gdy dowiaduje się, że matka wie o losie swego dziecka dzięki informacjom przekazanym przez księdza Piotra, poleca przesłuchać także duchownego brata. Pani Rollison natomiast obiecuje, że zajmie się sprawą jej syna i - jeśli jest niewinny - wypuści go na wolność. Biedna kobieta ufa jego słowom, jest przekonana, że Senator nie wie nic o okrucieństwie, jakiego dopuszczają się urzędnicy prowadzący śledztwo. Nowosilcow żegna panią Rollison i poleca podwładnemu zepchnąć ją ze schodów i zamknąć w osobnej celi. Innym współpracownikom poleca przesłuchać księdza Piotra w taki sposób, aby nigdy więcej nie informował rodzin więźniów o tym, co dzieje się z ich najbliższymi. W sprawie Rollisona poleca, aby otworzono w jego celi okno, gdyż wie, że młody i skrajnie wyczerpany więzień gotów jest popełnić samobójstwo.
Wstrząsające są te obrazy męczeństwa Polaków, zaś cała tragedia naszego narodu dzieje się na oczach narodów Europy. Stać te narody tylko na słowa współczucia. Porównuje je Mickiewicz do niedołężnych niewiast Jeruzalemu płaczących nad Chrystusem i posyła tym narodom słowa Zbawiciela: "Córki Jerozolimskie, nie płaczcie nade mną, ale nad samymi sobą".


Społeczeństwo polskie w III części "Dziadów" A. Mickiewicza.

 Mickiewicz w III części "Dziadów" dał obraz społeczeństwa polskiego. Trzeba pamiętać, że bohaterami dramatu są postaci autentyczne, ci ludzie bardzo często żyli jeszcze w chwili ukazania się utworu. Była to więc żywa historia sprzed lat ośmiu, dziewięciu. Społeczeństwo polskie, poddane terrorowi przeżywało swe rodzinne i narodowe tragedie, o których dowiadujemy się ze scen: I, VII i VIII (opracowanie tematu nr 49). Naród polski jako całość, poddany terrorowi, zachowywał się godnie i dumnie. Faktem jest, że w czasie prowadzonego śledztwa nie załamał się żaden z filomatów, nie potwierdził przypuszczeń i zarzutów urzędników carskich, nie podał nazwisk kolegów. Załamał się tylko jeden z młodziutkich filaretów i to on - nie mogąc znieść bólu fizycznego - opowiedział o tajnej organizacji filareckiej. Mickiewicz w "Przedmowie" podkreślał, że opisał w dramacie wydarzenia prawdziwe i tak było w istocie. Bohaterowie noszą często swe własne nazwiska lub imiona. Każdy z czytelników mógł bez trudu rozpoznać, kto kim jest w dramacie. W społeczeństwie polskim nie zabrakło jednak niestety i takich Polaków, którzy z przekonania lub dla osobistych korzyści, współpracowali z urzędnikami carskimi. Takie osoby widzimy w scenach: "Salon Warszawski" i "Pan Senator". Są nimi przedstawiciele arystokracji polskiej, generałowie, damy z towarzystwa. W scenie "Salon Warszawski" rozprawiają oni o ostatnim balu i narzekają na tłok, brak porządku. Jedna z dam stwierdza z żalem, że "Odtąd jak Nowosilcow wyjechał z Warszawy, nikt nie umie gustownie urządzić zabawy". Potwierdza to następna dama, która dodaje jeszcze: "Śmiejcie się, Państwo, mówcie, co wam się podoba, a była to potrzebna w Warszawie osoba". Ludzie ci rozmawiają o nieprzejednanym wrogu Polaków, który prowadził śledztwo przeciwko młodzieży polskiej i dzięki któremu te dzieci jeszcze wywożono na Sybir. Dalsza część rozmowy toczy się o literaturze i damy stwierdzają, że najchętniej czytają utwory francuskie, bo - jak mówi jedna z nich: "choć umiem po polsku, ale polskich wierszy nie rozumiem". I to mówi Polka!
Gospodarzem salonu jest Jenerał, któremu Mickiewicz nadał cechy generała Wincentego Krasińskiego - ojca Zygmunta - przedstawiciela najbardziej reakcyjnych i ugodowych wobec caratu sfer politycznych Królestwa Kongresowego.
Do rozmowy arystokratów włączają się młodzi polscy patrioci, jeden z nich opowiada historię życia Cichowskiego (temat nr 49). Szambelan stwierdza, że takich rzeczy nie powinno się nawet słuchać, więc wychodzi. Inny arystokrata tłumaczy, że rząd carski realizuje określoną politykę i jest oczywiste, że niektóre sprawy są tajne. Jeszcze inny dziwi się, że przybysz z Litwy mówi po polsku, bo myślał, że tam mieszkają tylko Moskale. Arystokraci stwierdzają, że temat opowieści był niesmaczny i zbyt aktualny, powinien się uleżeć, aby potem wejść do literatury. Inny literat (pod jego postacią Mickiewicz ukrył współczesnego poetę Kazimierza Brodzińskiego) stwierdza:
      
                             "Nasz naród scen okropnych, gwałtów nie lubi;-
                               Śpiewać, na przykład, wiejskich chłopców zalecanki,
                               Trzody, cienie - Słowianie, my lubim sielanki."

Tak więc w czasach, kiedy tylu patriotów ginie, tylu innych cierpi w więzieniach i na zesłaniach, Polacy - arystokraci najchętniej czytaliby utwory francuskie lub rodzime "wiejskich chłopców zalecanki"; prawdziwe tragedie rodaków są dla nich nudne, niesmaczne i nawet słuchać o nich nie chcą. Mają ważniejsze tematy - np. załatwianie dla swych żon posad pierwszych pokojówek na dworze Namiestnika - czyli generała Józefa Zajączka, pysznego i zawistnego służalca caratu.
Patrioci polscy są oburzeni postawą swych rodaków - arystokratów. Wysocki (organizator powstania listopadowego) wypowiada charakterystykę społeczeństwa polskiego:
      
                                "Nasz naród jak lawa,
                                  Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa,
                                  Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi;
                                  Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi".

Zewnętrzną skorupą są arystokraci, wewnętrznym ogniem - patrioci polscy. W scenie "Pan Senator" spotykamy jeszcze raz polskich arystokratów - bliskich współpracowników Nowosilcowa. Najohydniejszym z nich jest Doktor. Postaci tej Mickiewicz nadał rysy doktora Augusta Bécu, profesora medycyny, ojczyma Juliusza Słowackiego. Podczas procesu filareckiego Bécu był jednym z donosicieli. Zginął od pioruna w połowie 1824r., co wielu Polaków uznało za karę wymierzoną przez Boga. W scenie "Pan Senator" Doktor donosi Nowosilcowowi o faktach związanych ze spiskiem młodzieży polskiej i to właśnie on, do spółki z Pelikanem (profesorem chirurgii, który po procesie filaretów został zastępcą rektora Uniwersytetu Wileńskiego), wymyśla sposób na umożliwienie Rollisonowi popełnienia samobójstwa. Również Doktor radzi Pelikanowi kazać wychłostać księdza Piotra, aby nauczyć go szacunku dla Senatora i jego urzędników.
Takie stanowisko zajmowała polska arystokracja wobec prześladowań swych rodaków. Nie interesowała się w ogóle sprawami ojczyzny, gardziła nawet językiem polskim. Dbała o osobiste korzyści i rywalizowała między sobą o względy u Nowosilcowa i cara. Słusznie scharakteryzował tę warstwę Wysocki nazywając ją "skorupą zimną, twardą i plugawą". Los ojczyzny spoczywał w rękach patriotów polskich, czyli "wewnętrznego ognia".
 



Dwie mogiły jako symbole określonych idei w "Nad Niemnem" E. Orzeszkowej.





"Nad Niemnem" jest powieścią, która nie mogłaby ukazać się na terenie zaboru rosyjskiego, gdyby o sprawach narodowych autorka mówiła wprost. Musiała więc Orzeszkowa wymyślić taki sposób wypowiadania problematyki narodowej, aby czytelnik polski bez trudu zrozumiał tę myśl i aby cenzor rosyjski nie mógł mieć zastrzeżeń do tekstu powieści. Problematyka narodowa i polityczna obraca się wokół powstania styczniowego, ale słowo "powstanie" nie pojawia się ani razu na kartach książki.

Symbolem idei narodowowyzwoleńczej, patriotycznej jest mogiła powstańców znajdująca się pod lasem. Kryje ona prochy 40 powstańców, wśród których najczęściej wspominani są: Andrzej Korczyński i Jerzy Bohatyrowicz. Janek pamięta pożegnanie z ojcem idącym do powstania. Od śmierci powstańców minęło około 25 lat, ale ich zbiorowy grób jest zawsze zadbany, pokryty kwiatami. Miejsce tragicznej bitwy zaczęto w okolicy nazywać Mogiłą. Idee, za które zginęli powstańcy: wolność i równość, pozostają nadal aktualne i trzeba je realizować, choć innymi metodami.
Andrzej Korczyński przed ćwierćwieczem, przejęty ideą równości, przyjaźnił się z Bohatyrowiczami. Nosił do ich chat książki, tłumaczył ich treści, rozpalał wśród schłopiałych szlachciców uczucia patriotyczne. Kiedy wybuchło powstanie, poszedł walczyć o wolną Polskę, a u jego boku walczył brat Dominik i Bohatyrowiczowie: Jerzy i Anzelm. Klęska powstania była tragicznym wydarzeniem dla obu rodów. Andrzej i Jerzy polegli, Dominik został zesłany na Sybir, Anzelm popadł w chorobę nerwową. Rok 1864 ukazał nieskuteczność walki orężnej, więc hasła patriotyzmu i równości trzeba realizować na codzień wytężoną pracą, wzajemną pomocą i zrozumieniem okazywanym sobie przez te dwie społeczności: dworską i zaściankową. Mogiła przypomina żyjącym o tych ideach i mobilizuje ich do określonych działań. Benedykt Korczyński mógłby sprzedać Korczyn, lecz czuje się w obowiązku utrzymać w swym posiadaniu ten skrawek ojczystej ziemi. Boryka się z ogromnymi kłopotami, jest osamotniony, bo wokół inni nie rozumieją jego postawy. Nie rozumie go nawet żona, którą tak bardzo kocha, zaś szwagier Darzecki, arystokrata Różyc i bratanek Zygmunt, śmieją się z jego "dziwactwa". W chwilach zwątpienia w sens swego działania, przytłoczony problemami, szuka otuchy właśnie przy Mogile. Tam też idzie wraz z synem po męskiej i poważnej rozmowie mając świadomość, że nie będzie już sam. Witold - tak podobny do Andrzeja - jest pełen wiary w skuteczność ich działania i namawia ojca do nawiązania współpracy z Bohatyrowiczami. Znów - jak przed powstaniem - Korczyńscy i Bohatyrowiczowie będą walczyć o polskość ziemi nadniemeńskiej, nie orężem jednak, lecz codzienną pracą. Mogiła jest symbolem, świątynią polskości i patriotyzmu wyrażającego się w wytężonej pracy.
Mamy też w powieści drugi symbol zamknięty w grobie Jana i Cecylii. To miejsce przypomina okolicznym mieszkańcom o wartości pracy. W grobie pochowani zostali założyciele rodu Bohatyrowiczów, którzy wiele lat temu schronili się w puszczy przed ludźmi i ich złośliwością. Cecylia pochodziła z wyższego rodu, szlacheckiego, natomiast Jan był chłopem. Aby żyć wspólnie, uciekli od swych bliskich i zamieszkali w puszczy. Karczowali las, oswajali zwierzęta, założyli osadę w sercu puszczy. Dochowali się licznego potomstwa, które wzorem rodziców osiedlało się także w puszczy i tak powstała pokaźna osada, w której żyli wszyscy zgodnie, otaczali głębokim szacunkiem sędziwych już założycieli rodu. W czasie polowania król Zygmunt August (wiek XVI) zapędził się w głąb puszczy i odkrył osadę Jana i Cecylii. Był pełen uznania dla trudu, jaki towarzyszył ich życiu, więc nadał im szlachectwo i nazwisko Bohatyrowiczów, bo taka wieloletnia owocna praca jest bohaterstwem. Właśnie ciężka praca nobilitowała ród Jana i Cecylii. Pamiętają o tym wszyscy żyjący Bohatyrowiczowie i są dumni ze swego szlachectwa. Otaczają czcią grób założycieli rodu, przekazują sobie historię ich życia. Jan i Cecylia są dla żyjących wzorami osobowymi, toteż wśród mieszkańców zaścianka nie ma próżniaków. Dzieci wychowywane są w szacunku dla pracy, która przyniosła szlachectwo ich przodkom. Grób Jana i Cecylii stał się symbolem pracowitości ludzkiej.
Pisarka w tych dwóch mogiłach wyraziła dwie idee, które miały inspirować do działania mieszkańców okolicy. Powieść "Nad Niemnem" stała się swoistym hołdem złożonym przez Orzeszkową idei patriotyzmu i pracy. Stosunek do tych idei jest podstawowym kryterium oceny bohaterów powieści.
  



"Lalka" czy "Trzy pokolenia"? Który z tytułów uważasz za bardziej  odpowiedni dla powieści B. Prusa?



 Bolesław Prus był już dojrzałym pisarzem, gdy przystąpił do pisania powieści "Lalka". Szkołą pisarstwa była dla niego praca dziennikarska, zwłaszcza pisane cotygodniowe felietony oraz ukazujące się w "Kurierze Warszawskim" słynne "Kroniki tygodniowe". Praca felietonisty stabilizowała jako tako sytuację materialną przyszłego pisarza, wzbogacała jego wiedzę o społeczeństwie, o mieście, w którym żył, o ludziach, z którymi się stykał i o ich problemach. Informacje te wykorzystał później w swoich powieściach. Praca dziennikarska pozwoliła też Prusowi ukształtować sposób przekazywania nabytej wiedzy. Pisarz posiadł niezwykłą umiejętność nadawania szczegółom rangi uogólnień, oszczędności środków językowych, pointowania przedstawianych faktów. Dalszą "szkołą pisarstwa" były dla Prusa nowele i pierwsze powieści.

"Lalka" drukowana była najpierw w odcinkach w "Kurierze Codziennym". Tytuł utworu jest przypadkowy. Pisarz biedził się nad wymyśleniem stosownego tytułu, bo pierwotny "Trzy pokolenia" uznał za zbyt dydaktyczny. W tym czasie, gdy tak trudno mu było znaleźć pomysł na tytuł i rozwiązanie wątków powieści, przeczytał notatkę prasową o procesie, jaki odbył się na Śląsku, w Brnie. Przed sądem stanęła młoda wdowa i jej córeczka, które sąsiadka oskarżała o kradzież lalki. Oskarżone dowiodły fałszywości zarzutów i zostały przez sąd uniewinnione. Wiadomość prasowa poruszyła wyobraźnię pisarza i epizod ten wprowadził do pisanej właśnie powieści, której nadał tytuł "Lalka". Jest więc to tytuł przypadkowy. Sam pisarz wyjaśniał, że treścią utworu są "dzieje trzech pokoleń idealistów polskich na tle społecznego rozkładu".

Prus ukazuje w "Lalce" tych idealistów na tle wnikliwie postrzeganego miasta Warszawy. Atmosfera i klimat tego miasta w siedemdziesiątych latach XIX wieku rzutuje na losy głównych bohaterów i niesie zagrożenia wielkomiejskie. Oprócz Warszawy, mamy też w "Lalce" obrazy ówczesnego Paryża, ale nie są one tak dokładne, jak dotyczące stolicy Polski. Wielkie miasto stanowi centrum zainteresowania pisarza, obrazowi temu przeciwstawia wieś: anachroniczną i odchodzącą w przeszłość. Czasami wieś ta staje się iluzoryczną Arkadią, miejscem wspomnień i odpoczynku, czymś w rodzaju romantycznego azylu. Miasto jest pozbawione tych uroków - to teren interesu, bezwzględnej walki, sukcesu oraz klęski. Bohaterowie powieści bardzo często w swym postępowaniu kierują się nadal iluzjami zrodzonymi z romantycznego światopoglądu, więc w świecie bezdusznego i wyrachowanego kapitalistycznego miasta - muszą ponieść klęskę.
Idealista to człowiek, który całe swoje życie i działalność poświęca realizacji jakiejś idei. Przejęcie tą ideą czyni z  człowieka jednostkę oderwaną od życia, zagubioną, z uporem dążącą do wytyczonego celu. W powieści mamy reprezentantów trzech pokoleń idealistów: Rzecki jest idealistą politycznym, Ochocki - naukowym, a Wokulski bardzo złożonym jako człowiek epoki przejściowej.
Ignacy Rzecki reprezentuje najstarsze pokolenie idealistów. Jest on starym subiektem, którego życie i poglądy poznajemy dzięki pisanym przez niego pamiętnikom. W młodości brał udział w walkach Wiosny Ludów przejęty hasłem "za wolność waszą i naszą". Walczył na Węgrzech, potem w powstaniu styczniowym, do którego wciągnął też Stanisława Wokulskiego. Całą duszą oddał się idei napoleońskiej, wierzy w Napoleona i ma nadzieję, że odrodzona dynastia przyniesie Polsce wolność i demokrację. Rzecki jest więc marzycielem politycznym, a przy tym człowiekiem wyobcowanym i nie przystosowanym do współczesności, w której żyje. On: nieskazitelnie uczciwy, sumienny, życzliwy i pełen zaufania do ludzi, zostaje źle przyjęty przez Szlangbauna. Rzecki nie potrafi żyć bez swoich romantycznych ideałów i taką miarą mierzy innych ludzi. Do Wokulskiego jest fanatycznie przywiązany, nie potrafi być krytyczny w ocenie przyjaciela, a widząc w jego życiu brak uporządkowania, tłumaczy ten fakt "misją", którą z pewnością realizuje kochany Stach. Stary subiekt nie potrafi przystosować się do swojej epoki, szczęśliwy jest mogąc oddawać się romantycznym mrzonkom. Postawa jego powoduje, że jest lekceważony, traktowany jako dziwak. Bolesław Prus jest drwiącym sceptykiem w stosunku do bohaterów swej powieści. Postać Rzeckiego nie jest wyjątkiem, ale właśnie tego bohatera obdarza autor największą sympatią. W nim umieścił wszystkie cechy, których brakuje światu, aby stał się dobry i ludzki. Ignacy Rzecki umiera, nikt nie będzie naśladować jego sposobu postępowania, nikt nie przejmie jego ideałów i jego stosunku do życia. Prusowi wydaje się być przykro z tego powodu, dlatego chyba każe Julianowi Ochockiemu podsumować ten fakt stwierdzeniem: " non omnis moriar" (nie wszystek umrę). Kartka z tym łacińskim zwrotem wysunęła się z kieszeni umierającego Rzeckiego, a Ochocki czytając to zdanie zauważył, że zawiera ono głęboką rację. Postawa starego subiekta wyrażająca się w wierności ideałom, patriotyźmie i wrażliwości emocjonalnej nie może być oceniona negatywnie. Tacy ludzie właśnie powinni być, aby świat  stał się lepszy.
Stanisław Wokulski reprezentuje drugie pokolenie idealistów. Prus nazywał go "człowiekiem przejściowej epoki". Bohater jest postacią złożoną, posiada cechy czasem wykluczające się wzajemnie. Nawet w miłości nie potrafi być tylko romantycznym kochankiem. Podziwia pannę Izabelę, chce ją zdobyć, ale zachowuje się czasem jak kupiec, który wie, w jaki sposób zdobyć "towar". Innym razem staje się sentymentalnym kochankiem, a nawet - po przeżyciu zawodu - usiłuje popełnić samobójstwo. Z miłości do arystokratki rodzą się udręki i rozczarowania bohatera, które mają swe źródło w jego romantycznej naturze. Dzieje życia tej postaci kreśli Prus dokładnie. Wiemy, że pochodził ze szlacheckiej rodziny, pasjonował się naukami przyrodniczymi, był uczestnikiem powstania styczniowego. Za udział w nim został zesłany na Syberię, potem zyskał w Rosji sławę naukowca, wreszcie wrócił do kraju, do Warszawy. Tu jakby zapomniał o romantycznych wzlotach i ożenił się bardzo rozsądnie z wdową po Janie Minclu - właścicielu sklepu. Zaczął żywot dorobkiewicza, ale po rychłej śmierci żony (biedaczka wysmarowała się "cudownym" kremem, który miał zapewnić ciału świeżość i jędrność, a przyniósł cierpienie i śmierć) zakochał się od pierwszego wejrzenia w pannie Izabeli. Rozumiał doskonale, że dzieli ich przepaść społeczna, więc postanowił zniwelować ją bogactwem. Opuścił Warszawę i udał się na wojnę turecko - bułgarską - nie jako żołnierz (te mrzonki miał już za sobą), ale jako handlarz. Na dostawach broni zarobił tak wiele, że stał się człowiekiem niesłychanie bogatym. Teraz mógł wejść do salonów arystokratycznych. Wokulski zdobył w swym wcześniejszym życiu wiele gorzkich doświadczeń. Zawiodły go ideały, którym się poświęcał: walka o wolność ojczyzny zakończyła się klęską i zesłaniem, idea pracy naukowej dla dobra ojczyzny także przyniosła mu rozczarowanie i rozgoryczenie. Zmuszony do rezygnacji z wielkich idei, usiłował się przystosować do idei małych, ale nie mógł się w nich zmieścić, jego entuzjazm, pasja nie znalazłyby ujścia w takim życiu. Ideą, dla której zapragnął żyć, była miłość. Jednak i ona przyniosła mu tylko ból, udrękę i nawet rozpacz. Dla zdobycia serca bogatej arystokratki stać go na wiele: zakłada spółkę do handlu ze Wschodem, prowadzi z Suzinem transakcje handlowe o zasięgu międzynarodowym. Jako człowiek wrażliwy na krzywdę staje się filantropem, pomaga Wysockim i młodej upadłej dziewczynie Marii, marzy o przekształceniu brudnego Powiśla w nowoczesne bulwary. Kiedy jest już bliski zdobycia ręki panny, zdaje sobie sprawę, że w jego duszy dokonało się spustoszenie, że stał się manekinem. Człowiek wielkich zdolności i wielkiego charakteru zostaje zniszczony przez otaczający go świat. W tym świecie kapitalistycznych sprzeczności nawet miłość obraca się przeciwko idealistom. Prus stwierdza, że bohater "zginął przywalony resztkami feudalizmu".
 Określenie "społeczny rozkład" odnosi się do arystokracji, która - choć pozbawiona cech pozytywnych - ciągle jeszcze ma decydujący wpływ na sytuację w kraju. Arystokracja, będąc ostoją feudalizmu, warstwą przeżytą i skazaną na zagładę, niszczy tak szlachetnego idealistę, jakim jest Wokulski: romantyk i pozytywista zarazem.
Julian Ochocki jest przedstawicielem trzeciego, najmłodszego pokolenia idealistów. To ubogi arystokrata wyobcowany ze swego środowiska, traktowany przez nie z lekceważeniem. Niechętnie uczestniczy w życiu salonowym, zaś chętnie opowiada o swoich pasjach naukowych. Poddał się urokowi wizji Geista i marzy o zbudowaniu maszyny latającej. Zadanie to stało się dla Ochockiego ideą fixe. Marzenia jego nie mogą być przedmiotem  pracy naukowej, bo w kraju nie ma szans na przeprowadzenie kosztownych badań. Któż mógłby zrozumieć Ochockiego, jeśli nie Wokulski, który przecież też próbował poświęcić się nauce? Właśnie on, po zlikwidowaniu swego sklepu, spółki handlowej i po rezygnacji z uczestnictwa w życiu towarzyskim, zapisał Ochockiemu sporą sumę pieniędzy. Dzięki nim młody naukowiec wyjeżdża do Paryża, by podjąć badania w pracowni Geista. Idealista naukowy też ponosi klęskę, nie może pracować w kraju, jego pasje naukowe nie mogą być rozwijane, uważane są za maniactwo, nikt się nimi nie interesuje (poza Wokulskim).
"Lalka" jest w sumie smutną i gorzką powieścią, w której Prus osądził społeczeństwo polskie. Kapitalistyczna rzeczywistość niszczy wyższe wartości, nie stwarza szans na realizację wielkich idei. Szlachetni bohaterowie są odtrąceni przez społeczeństwo, osamotnieni i dlatego muszą ponieść klęskę.
Tytuł "Trzy pokolenia" wydaje się być bardziej przylegającym do treści powieści, ale też tytuł "Lalka" stał się tak bliski, że dzisiaj trudno byłoby nam zaakceptować tytuł inny, choćby bardziej odpowiedni.



Stanisław Wokulski - romantyk czy pozytywista? Przyczyny klęski bohatera.

 Postać Stanisława Wokulskiego jest bardzo złożona, co podkreślał sam autor w swych komentarzach do powieści. W chwili, gdy poznajemy go z kart "Lalki", bohater liczy sobie 45 lat, a więc urodził się w 1833 roku, miał 11 lat, gdy zaczęła się w Polsce epoka romantyzmu zapoczątkowana wydaniem I tomu "Poezji" A. Mickiewicza. Czy dorastający w tej epoce młody człowiek mógł uchronić się przed wzniosłymi ideami swego czasu? Był chłopcem rozumnym, chciał się uczyć, ciężko zarobione pieniądze wydawał na książki, zaczął studiować - skąd my to znamy? Świat jednak niewiele się zmienił! Gdy miał 30 lat, za namową Rzeckiego, przystąpił do powstania styczniowego. Klęska zrywu spowodowała, że podzielił los polskich zesłańców. Kim był ten Polak, zesłaniec syberyjski, jeśli nie romantykiem? Dla idei wolności ojczyzny poświęcił ukochaną naukę, skazał się na wygnańcze życie. Rozgoryczony klęską powstania i osobistą, już w Rosji wyleczył się z romantycznych mrzonek o wolności kraju. Powrócił do nauki i nawet zyskał sławę naukowca. Mógł być przydatny w swej ojczyźnie, ale tu czekało go następne rozczarowanie. W Warszawie nie było miejsca dla uczonych, a on był na dodatek byłym powstańcem - człowiekiem o niebezpiecznych przekonaniach. Na Syberii wypracował nowy program działania dla kraju, ale jego zapał, energia i doświadczenie okazały się zbędne. Pozostała mu jedyna możliwość działania - dziedzina ekonomiczna. Żeni się rozsądnie z wdową po kupcu i mógłby żyć spokojnie, lecz poznaje arystokratkę Izabelę Łęcką, w której zakochuje się bez pamięci. Ta jego romantyczna miłość przypomina przeżycia bohaterów Mickiewicza lub Słowackiego. Jest w  romantycznym Wokulskim niebywała zdolność do poświęcenia wszystkiego dla idei, zaś tą ideą staje się miłość do kobiety pustej, zimnej, dumnej.
Bohater puszcza się na drogę robienia wielkiej fortuny, bo ma nadzieję, że bogactwem zasypie przepaść społeczną dzielącą go od ukochanej. Na wojnie dorabia się fortuny, wraca do kraju jako człowiek niewyobrażalnie bogaty. Należy tu zwrócić uwagę na fakt, że epoka romantyczna już się skończyła, pozytywiści z entuzjazmem głosili nowy program. Wokulski staje się przedstawicielem tej epoki, ale nie tak naiwnym, jak bohaterowie wcześniejszych powieści tego okresu. Nasz bohater dorabia się nie tylko ciężką pracą (kto dziś uwierzy w skuteczność takiego działania!), ale też posunięciami o tak wątpliwej wartości moralnej, jak małżeństwo zawarte dla pieniędzy czy majątek zrobiony na dostawach wojennych (do tego był dostawcą broni dla Rosjan!). Mimo to Prus ma wyraźną słabość do Wokulskiego, aprobuje wszystkie jego czyny, zgadza się z jego myślami i współczuje jego cierpieniom. Nie miejmy jednak za złe Prusowi jego sympatii do Wokulskiego, z którym autor często identyfikuje się, wyposaża go we własne przemyślenia i każe mu głowić się nad rozwiązaniem problemów, które dręczą jego samego - Prusa. Fascynacja naukami ścisłymi pochłaniała samego autora, więc kazał swemu bohaterowi też marzyć o odkryciach naukowych. Wybaczymy Wokulskiemu, że jest nietypowym pozytywistą, bo zamiast być człowiekiem pracy wytwórczej, manipuluje cudzą pracą, a raczej jej wytworami. Ma jednak ten dorobkiewicz wiele cech bohatera pozytywistycznego. Hasło pracy organicznej realizuje poprzez rozbudowę własnego sklepu, powołanie spółki do handlu ze Wschodem, marzenia o nowych źródłach pracy dla setek ludzi i tanich towarów dla tysięcy biedaków. Nie jest też obojętny na los biedoty: przeznacza ogromne sumy na towarzystwo dobroczynności, na szpitale i przytułki, pomaga rodzinie Wysockiego, stwarza godne warunki życia prostytutce. Wszystko to mieści się w pozytywistycznym haśle pracy u podstaw. Wokulski jest też zwolennikiem emancypacji kobiet - pomaga pani Helenie Stawskiej, która sama utrzymuje swą matkę i córeczkę. Fascynacja nauką i marzenia o współpracy z francuskim naukowcem Geistem mieszczą się w haśle utylitaryzmu nauki. Bliska jest bohaterowi koncepcja asymilacji Żydów. Serdecznym jego przyjacielem jest doktor Michał Szuman, eks - powstaniec i Sybirak, zaś sklep sprzedaje on Szlagbaumom wierząc, że oddaje go w "dobre ręce".
Czy jest więc Wokulski zdeklarowanym pozytywistą? Otóż nie, bo w osobowości tego bohatera ciągle ścierają się dwie natury i dwie idee: romantyczna i pozytywistyczna. Może i stałby się całkowicie pozytywistą, gdyby nie ta romantyczna i fatalna miłość do Izabeli. Wokulski łączy w sobie cechy bohaterów dwóch epok i jest rozdarty między dwiema ideami. Jego życie jest ciągłą pogonią za wzniosłą ideą, ale nie może jej zrealizować. Jako romantyk przeżywa klęskę ideałów wyzwoleńczych, miłość też przynosi mu kolejne rozczarowanie. Jest samotny, dla jednych perweniusz, dla drugich wyzyskiwacz, nawet najbliższy mu i oddany Rzecki nie potrafi go zrozumieć. Pieniądze nie dają mu szczęścia, dręczy się myślą o nędzy biedoty i ma wyrzuty sumienia, że kiedy oni giną z głodu, on wydaje lekką ręką krocie na zaspokojenie kaprysów Izabeli. Ma poczucie, że majątek, który zdobył, jest właściwie wyszachrowany. Ciąży on Wokulskiemu tym bardziej, że świat, do którego należy jego ukochana, nie jest i nie będzie nigdy jego światem. Czuje się skołatany i zmęczony, ale pragnienie szczęścia jest w nim tak silne, że waha się przed odtrąceniem tego, co wydaje mu się szczęściem, i wybraniem drogi właściwej - poświęcenia się nauce. To wewnętrzne rozdarcie jest także cechą romantyczną, a więc wiele, bardzo wiele, ma Wokulski z romantyka. Prus pozostawił czytelnika z domysłami, nie wyjaśnił , jak skończą się dzieje tego bohatera. Ostatni rozdział opatrzył znakiem zapytania. Może Wokulski zginął w Zasławiu (tam przeżył najsłodsze romantyczne uniesienia miłosne), a może, przekonawszy się o zdradzie i braku wartości ukochanej, udał się do pracowni Geista, by szukać metalu lżejszego od powietrza. Wierzmy, że wybrał tę drugą możliwość.  Mądry i rozsądny, wrażliwy i szlachetny człowiek nie mógł przecież poświęcić życia pustej salonowej lalce.
Każde zakończenie jednak oznacza klęskę bohatera. Jeśli popełnił samobójstwo z miłości, zginął w ruinach zamku, zwyciężył w nim romantyczny kochanek, który nie znalazł sposobu na skuteczną walkę z feudalnymi przesądami klasowymi. Jeśli musiał wyjechać, aby poświęcić się pracy naukowej, to też poniósł klęskę, bo przecież musiał opuścić kraj, któremu poświęcił tyle troski i dla którego chciał nadal pracować. Nie było dla niego miejsca w ojczyźnie, a przecież był tak szlachetnym, mądrym i ofiarnym Polakiem. W zakończeniu powieści Wokulski jest życiowym bankrutem: zawiodło go wszystko, w co wierzył - walka o wolność, nauka, praca, miłość.
W ówczesnym społeczeństwie polskim, w tym społecznym rozkładzie charakteryzującym się niezachwianą pozycją arystokracji, żaden idealizm nie miał racji bytu: ani romantyczny, ani pozytywistyczny. Dlatego klęska Wokulskiego była nieuchronna.



Uzasadnij, że "Trylogia" H. Sienkiewicza to utwór, który powstał "ku pokrzepieniu serc” Polaków.

    Henryk Sienkiewicz jest jednym z głównych twórców literatury pozytywistycznej. Był to okres bardzo trudny dla Polaków. Aby lepiej zrozumieć, co czuł Sienkiewicz jako Polak, należy poddać analizie ważne fakty historyczne. Tak więc pisarz urodził się jeszcze w epoce romantycznej, miał już 18 lat, gdy dokonała się tragedia powstania styczniowego. Z domu rodzinnego wyniósł szacunek dla patriotycznych powinności - dziadek Sienkiewicza walczył w armii napoleońskiej, ojciec służył w wojsku w 1830 roku /powstanie listopadowe/. Bliskie były młodemu pisarzowi tradycje wojskowe, choć sam nigdy nie był żołnierzem. Młodziutki przyszły pisarz musiał głęboko przeżyć upadek powstania styczniowego. Pokolenie rówieśne mu szukało nowych dróg dla społeczeństwa polskiego. Niedawne klęski dwóch powstań narodowowyzwoleńczych skłaniały do poszukiwań nowych idei, bo przecież bezdusznością byłoby propagowanie haseł walki wówczas, kiedy jeszcze opłakiwano śmierć najlepszych synów Polski. Nowy program pozytywistyczny zobowiązywał pisarzy do tendencyjnego nawet propagowania ideałów swej epoki. Sienkiewicz przyjmuje ten program, ale nie jest wobec niego bezkrytyczny. Wówczas powstały jego liczne nowele i pierwsze powieści, które spotkały się z przychylną oceną krytyków literackich i innych pisarzy. Po ukończeniu studiów w Szkole Głównej Sienkiewicz całkowicie poświęcił się pracy literackiej: wydawał kolejne nowele i równocześnie współpracował z "Gazetą Polską". Jako korespondent tego czasopisma wyjechał do Ameryki, później przebywał dłuższy czas we Francji i we Włoszech. Po kilku latach podróży powrócił do kraju bogatszy o nowe doświadczenia i przemyślenia, potrafił spojrzeć z dystansu na rzeczywistość w kraju. Od upadku powstania styczniowego minęło już blisko 20 lat, program pozytywistyczny okazał się nierealny. Początek lat 80-tych przyniósł też Polakom zmasowane działania antypolskie /w zaborach pruskim i rosyjskim/ zmierzające do całkowitego wynarodowienia społeczeństwa. Mnożyły się liczne rozporządzenia dyskryminujące Polaków - zwłaszcza w szkolnictwie, sądownictwie i administracji. Polacy czuli się bezsilni wobec otaczającej ich rzeczywistości, wzrastały nastroje pesymistyczne rodzące nawet rezygnację z walki o utrzymanie swej tożsamości narodowej, czasem nawet jawną współpracę z zaborcami.
Co w tej sytuacji należało powiedzieć rodakom, jak podtrzymać narodowego ducha, jak przeciwdziałać szerzącym się nastrojom sceptycyzmu, niewiary, rozpaczy? Na te pytania musiał odpowiedzieć sobie Sienkiewicz jako Polak i jako pisarz.
Nie mógł przypominać świeżych jeszcze ran związanych z klęskami powstań narodowowyzwoleńczych, nie mógł też propagować ideałów pozytywistycznych, które okazały się nierealne. Rosło kolejne pokolenie Polaków /od III rozbioru Polski minęło ponad 85 lat/, już tylko nieliczni pamiętali wolną ojczyznę. Wychowany w tradycjach patriotycznych Sienkiewicz musiał znaleźć w dziejach Polski taki okres, który mógłby "pokrzepić serca" rodaków i znalazł go w wydarzeniach wieku XVII. Przystąpił więc do pisania obszernego cyklu powieściowego - "Trylogii", na którą złożyły się: "Ogniem i mieczem", "Potop" i "Pan Wołodyjowski".
Środkowa część "Trylogii" - "Potop" odnosi się do wydarzeń historycznych związanych z obroną własnej państwowości Polaków postawionej w obliczu rozlicznych zagrożeń zewnętrznych /najazd Szwedów, wojna z Moskwą/ i wewnętrznych /zdrada magnatów/. Dramat XVII-wiecznej Polski zawierał wyraźne analogie z aktualną sytuacją zniewolonego narodu, co umożliwiło pisarzowi realizację intencji "pokrzepienia serc" rodaków. W zakończeniu powieści przemawia sam pisarz ustami swego bohatera - Zagłoby, który dowodzi iż, "nie ma takowych terminów, z których by się viribus unitis /wspólnymi siłami/ przy boskich auxiliach /posiłkach/ podnieść nie można". Przesłanie to adresowane jest wyraźnie do przyszłych pokoleń, którym niosło nadzieję na lepsze jutro - warunek narodowego przetrwania. Powieścią swą przekonywał Sienkiewicz współczesnych, że nie można tracić nadziei, bo ojczyzna przeżywała już trudne - zdawałoby się beznadziejne - czasy i potrafiła obronić swą niezależność, odrębność narodową. Pisarz odszedł w  dziele od tematyki współczesnej, bo wierzył, że powinnością chwili była walka o odrodzenie moralne społeczeństwa. Przypominał więc te ideały, które od najdawniejszych czasów kształtowały polski patriotyzm.
Prawda, że to magnateria i szlachta polska doprowadziły ojczyznę do znacznego osłabienia, ale właśnie szlachta polska - mimo swych wad - potrafiła odrodzić się moralnie i zapobiec całkowitej katastrofie kraju. Ta szlachta, która pełna pychy ograniczała władzę królewską, w decydującej chwili potrafiła naprawić swój błąd i stanęła w obronie króla Jana Kazimierza.
Bohaterem pierwszoplanowym w "Potopie" czyni Sienkiewicz Andrzeja Kmicica. Jego losy budzą w czytelniku skojarzenie z dziejami narodowego dramatu, z losem zbiorowości polskiej. Kimże był więc ten bohater? Typowym szlachcicem polskim działającym pod wpływem impulsu, bez zastanowienia. Duma., zadziorność, skłonność do pijatyk i bijatyk, chęć  imponowania, popędliwość - to główne cechy charakteru młodego Kmicica - a był on typem reprezentatywnym dla swej warstwy. Dodajmy do tego naiwność i - co tu ukrywać - głupotę, a otrzymamy typ obrzydliwy, bo takim stał się Kmicic. Sienkiewicz jednak trzyma na wodzy odczucia wewnętrzne czytelnika i nawet powoduje, że Kmicic staje się miły, czytelnik ma dla niego wiele sympatii. Myślę, że to oczywiste, bo przecież Kmicic jest jednym z wielu, reprezentuje swą warstwę, a nawet swój naród. Nie można go nie kochać, dlatego czytelnik nie potępia go, raczej mu współczuje. Któż z nas nie popełnia błędów?! Postąpić źle to rzecz ludzka, dopiero trwanie w tym błędzie jest rzeczą naganną. Kmicic więc szuka możliwości rehabilitacji. Jest to zadanie trudne, ale - z pomocą Bożą - wykonalne. Bohater zmazuje swoje grzechy ofiarną służbą żołnierską i w rezultacie staje się wzorem patrioty.
Moralny upadek Kmicica ma swój odpowiednik w historycznym upadku narodu. Odrodzenie moralne bohatera budzi głęboką i uzasadnioną nadzieję na odrodzenie narodu. Sienkiewicz przemawia do wyobraźni czytelników swej powieści, napawa ich otuchą i wiarą w lepszą przyszłość. Naród nie może zginąć, gdyż opamiętał się i heroicznie broni swej polskości.
     Tylko tyle, a może aż tyle dał Sienkiewicz swemu narodowi: wiarę w ostateczne zwycięstwo mimo przejściowych kłopotów, szykan, i represji zaborców w stosunku do Polaków. Czytelnicy "Potopu" mieli uwierzyć, że ich opór i cierpienie mają głęboki sens, bo tylko taka jest droga do wolnej ojczyzny. Wytrwała, nieustępliwa walka o zachowanie polskości zostanie w przyszłości nagrodzona.
     Powieść "Potop" i w ogóle cała "Trylogia" spełniała jeszcze jedną bardzo ważną rolę: uczyła historii. Rusyfikowana i germanizowana młodzież polska uczyła się dziejów ojczyzny dzięki powieściom Sienkiewicza. Wielu krytyków zarzucało autorowi przekłamania historyczne, co najlepiej świadczy o celu, jaki spełniała jego twórczość: popularyzacji wiedzy o przeszłości narodu. Do dzisiaj wielu Polaków wypowiadając się na temat historii naszego kraju w XVII wieku powołuje się przede wszystkim na utwory Sienkiewicza. Jakże utalentowanym nauczycielem był pisarz, skoro dzisiaj nawet - na przekór podręcznikom i opiniom sławnych naukowców - najwyższym autorytetem historycznym dla tych czasów jest Henryk Sienkiewicz. Twórca ten "krzepił serca Polaków", uczył historii i nade wszystko umacniał wiarę rodaków w  możliwość odrodzenia narodowego. 



Pierwowzory literackie postaci Andrzeja Kmicica z "Potopu" H. Sienkiewicza. 

 Główni bohaterowie "Trylogii" to postaci niezwykłe i dynamiczne. Autor obdarza je największą odwagą, stawia w centrum wydarzeń historycznych i czyni ośrodkiem akcji romansowej. W "Potopie" taką postacią jest Andrzej Kmicic. Można zaliczyć go do postaci historycznych, chociaż Sienkiewicz znalazł o nim w zródłach tylko dwie skąpe wzmianki. Pasek w swych "Pamiętnikach" podaje, że pułkownik Kmicic służył w wojsku litewskim pod Sapiehą i dostał się do niewoli rosyjskiej walcząc przeciwko Chowańskiemu. Drugą wzmiankę o Kmicicu /ale Samuelu/ znalazł Sienkiewicz w krótkim ustępie "Przywilejów i konstytucji za panowania Jego Królewskiej Mości Michała I roku pańskiego 1670". W tym to roku trybunał litewski uchylił zaoczny wyrok wydany na chorążego orszańskiego        /Samuela Kmicica/. Na bazie tych dwóch szczegółów historycznych zbudował Sienkiewicz piękną i dynamiczną postać powieściowego Andrzeja Kmicica. Przypisał jej wydarzenia, które były udziałem innych postaci historycznych oraz wydarzenia całkowicie zmyślone /miłość do Oleńki, służba u Radziwiłła, udział w walce ze Szwedami, rozsadzenie kolumbryny/. Tak więc postać głównego bohatera "Potopu" jest zlepkiem kilku postaci autentycznych, ponadto wzbogacona jeszcze dzięki pomysłom i wyobraźni Sienkiewicza. Ma też powieściowy Kmicic swoje pierwowzory literackie. Wśród nich na plan pierwszy wysuwa się postać Jacka Soplicy z "Pana Tadeusza" A. Mickiewicza. Obaj oni kochali swe panny uczuciem wielkim i namiętnym. Jednak Jacka Soplicę od ukochanej dzieliła cała struktura feudalnego państwa: on był tylko szlachcicem /i to niezbyt zamożnym/, zaś Ewa Horeszkówna była córką magnata. Jacek nie mógł uzyskać przyzwolenia na upragniony związek z panną, bo był z innego, niższego szczebla drabiny społecznej. Tych przeszkód nie miał  Andrzej Kmicic- zarówno on, jak i Oleńka, pochodzili z rodzin równych sobie pod względem społecznym. Stary Billewicz zapisał nawet swą ukochaną wnuczkę młodemu Kmicicowi- tak stanowił testament i Oleńka szanowała wolę dziadka. Na drodze do szczęścia kochającej się pary z "Potopu" stały winy pana Andrzeja, lecz takie, które mógł naprawić.
     Wiele podobieństw zmajdujemy między Jackiem Soplicą i Andrzejem Kmicicem. Wywodzą się obaj ze środowiska szlacheckiego i mają podobne cechy charakteru. Na ich czoło wysuwa się przerost dumy i popędliwość. One to prowadzą Soplicę do zbrodni, również one popychają Kmicica do krwawego konfliktu ze szlachtą laudańską /zobowiązaną do sprawowania opieki nad Oleńką/. Z powodu tych wad charakteru obaj bohaterowie okrywają się hańbą: Jacek zyskuje sobie opinię zdrajcy, pan Andrzej okrywa się niesławą zabijaki, pijanicy i rzezimieszka.
Posiadają też inną wspólną cechę charakteru- naiwność. Jacek naiwnie wierzy w szczerość przyjaźni magnata Horeszki i dla niego poszedłby w ogień. Andrzej Kmicic równie naiwnie wierzy słowom księcia Janusza Radziwiłła i jeszcze składa przysięgę na wierność temu magnatowi. Naiwność ich została wykorzystana: Horeszko potrzebował wsparcia popularnego wśród szlachty Jacka dla zaspokojenia własnych aspiracji, Janusz Radziwiłł zyskał w osobie Kmicica bezkrytycznego i oddanego sobie wykonawcę haniebnych czynów wymierzonych przeciwko ojczyźnie.
     Jacek Soplica i Andrzej Kmicic to mężczyźni silni, odważni oraz zdolni do wielkiej miłości. To uczucie potrafi zawładnąć nimi całkowicie. Jacka popycha do zbrodni, gdyż budzi w nim nienawiść do ojca Ewy, przeciwnego małżeństwu córki. Konający Soplica wyznaje, że spojrzenie ukochanej było w stanie przeistoczyć go w pokornego baranka. Utrata Ewy obudziła w nim żądzę zemsty na okrutnym Stolniku.
     Kmicic dla Oleńki rozstał się ze swoimi kompanami, dla niej też wszedł na ciernistą drogę "zmazywania win" wyrządzonych ludziom i- nieświadomie- ojczyźnie. Przemianie charakteru obu bohaterów towarzyszy zmiana nazwiska: butny Soplica przeistacza się w pokornego księdza Robaka, zaś zabijaka i zdrajca ojczyzny Kmicic staje się żarliwym patriotą Babiniczem. Działalność patriotyczna bohaterów wymaga wielu ofiar i trwa długi okres czasu. Soplica walczy na różnych frontach, odnosi wiele ran, staje się emisariuszem powstańczym na Litwie. Kmicic walczy w obronie ojczyzny przeciwko Szwedom, staje się inspiratorem obrony klasztoru jasnogórskiego, dowodzi ochroną króla Jana Kazimierza, wielekroć ranny, nie ustaje w walce. Tak to ze zdrajców ojczyzny przeistoczyli się w najgorętszych jej obrońców. Zdrada ich była niezamierzona: Soplica posłużył się bronią zabitego Moskala, czym zyskał sobie niezasłużoną opinię sprzymierzeńca zaborcy, Kmicic stał się zdrajcą za sprawą księcia Radziwiłła. Zmazanie win stało się dla bohaterów sprawą najwyższej wagi. Kmicica czekała jeszcze dodatkowa nagroda- poślubienie Oleńki, która pozostała wierna miłości do swego Jędrusia. Myśl o ukochanej i świadomość wzajemności jej uczuć podtrzymywała Kmicica na duchu, pozwalała optymistycznie patrzeć w przyszłość. Podniety takiej nie miał Jacek Soplica, bowiem Ewa Horeszkówna zmarła na zesłaniu. Życie pod zmienionym nazwiskiem, lęk przed rozpoznaniem, wysłuchiwanie jak najgorszych opinii o sobie samym musiało być dla bohaterów wielką udręką. Nawet najbliżsi nie wiedzieli, kim są bohaterowie. Jacek żył w domu swego brata, każdego dnia widział swojego syna i nie pozwolił sobie na chwilę słabości- nie wyjawił przed najbliższymi prawdy o sobie aż do dnia swej przedśmiertnej spowiedzi. Kmicic pokazał się Oleńce dopiero wówczas, gdy miał pewność, że zmazał piętno hańby ze swego nazwiska.
     Porównanie to dowodzi bliskiego pokrewieństwa obu bohaterów. Najbliższą Kmicicowi stała się postać Jacka Soplicy, chociaż trudno nie dostrzec podobieństwa bohatera "Potopu" do innych bohaterów literackich, szczególnie romantycznych, ale nie wyłącznie. Awanturnicze losy, zrozumienie własnych win i ich zmazywanie- to cechy odnoszące się także do Mikołaja Doświadczyńskiego- bohatera pierwszej powieści polskiej. Wielkość uczuć, konieczność zmiany nazwiska i patriotyzm- to cechy wielu bohaterów romantycznych, między innymi Konrada Wallenroda- tytułowej postaci poematu Adama Mickiewicza. Tak więc bohater "Potopu" posiada liczne pierwowzory w naszej literaturze.
 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Prześlij komentarz